Wojciech Tochman: o wojnie w Ukrainie opowiadam także z perspektywy zwierząt
Ofiarami wojny w Ukrainie stają się również zwierzęta. Ale są też ludzie, którzy w systemowy i zorganizowany sposób je ratują. Dlatego uznałem, że opowiem o wojnie w Ukrainie z perspektywy zwierząt - powiedział w Studiu PAP pisarz i reporter Wojciech Tochman, autor książki „Delfiny i Belzebub”.
Nowa książka Wojciecha Tochmana opowiada o ludziach, którzy z narażeniem życia ratują zwierzęta podczas wojny w Ukrainie. Autor regularnie jeździ do Ukrainy, gdzie ewakuuje z frontu opuszczone psy i koty.
W rozmowie z PAP Tochman przypomniał, że na początku pełnowymiarowej wojny wiele ukraińskich kobiet, które przyjechały wówczas do Polski, przywoziło ze sobą zwierzęta. – Im się udało. Natomiast została w Ukrainie bardzo duża grupa zwierząt, które zostały opuszczone – żeby nie powiedzieć: porzucone – przez swoich właścicieli. Piszę o tym, ale nie oceniam, co jest dobre, a co złe. Ktoś, kto nie był w takiej sytuacji, nie uciekał przed wojną, nie powinien tego robić – podkreślił.
Tochman mówił, że wiele osób, kiedy dotarły do bezpiecznego miejsca, zgłaszało pod specjalny numer z informacją, że w ich mieszkaniu został pies lub kot. – Ratownicy jeździli do tych mieszkań, dawali zwierzętom wodę i karmę – dodał.
Nie do wszystkich zwierząt udało się dotrzeć na czas, zwłaszcza do kotów.
One brak jedzenia i wody znoszą znacznie gorzej niż psy, szybciej umierają. Natomiast pies, jeśli ma dostęp do wody, przeżyje nawet ponad miesiąc
Według niego prawdopodobnie zwierzęta zostały jeszcze w wielu mieszkaniach. – Ludzie uciekają cały czas, front się zmienia – dodał.
Tochman wcześniej napisał książki poruszające temat ludobójstwa – „Jakbyś kamień jadła” o Bośni, „Dzisiaj narysujemy śmierć” o Rwandzie i „Pianie kogutów, płacz psów” o Kambodży.
Napisałem o tym, jakie konsekwencje kilka lat później po tych ludobójstwach ponoszą ludzie. Tymczasem w Ukrainie wojna nadal się toczy, opowieść nie jest skończona. Skoro zwierzęta są ofiarami wojny i są też ludzie, którzy chyba po raz pierwszy w historii wojen w sposób podmiotowy traktują zwierzęta oraz w zorganizowany i systemowy sposób je ratują, pomyślałem, że opowiem o tej wojnie z perspektywy zwierząt
Wyznał, że sam ma zwierzęta - pięć psów i kotkę. – Rozmawiam z nimi tak, że z boku mogłoby to wyglądać na czułostkowość, jak coś infantylnego. Jesteśmy wobec siebie bardzo czuli. I pewnie tak napisałbym tę książkę. Natomiast żadna literatura nie znosi i nie toleruje takiego języka, taka książka nie nadawałaby się do czytania. W związku z tym stwierdziłem, że jednak zostanę przy tym, co potrafię, czyli napiszę o ludziach – podkreślił.
Jak wyjaśnił, książka „Delfiny i Belzebub” jest napisana również z perspektywy ludzi, których wojenne ścieżki, często bardzo dramatyczne, przecinają się ze ścieżkami zwierząt. Pisarz przyznał, że w źródłach dotyczących poprzednich wojen szukał informacji, czy coś takiego miało wcześniej miejsce. - Oczywiście zwierzęta masowo cierpiały, ginęły i umierały od ran i chorób, ale nikt ich tak systemowo, jak teraz robią to Ukraińcy, nie ratował – powiedział.
Tochman sam podkreślił, że jego zdaniem cierpienie niczemu nie służy. – Takie mówienie jest niewłaściwe. Tym razem zrobię jednak mały wyjątek, bo ratowanie cierpiących zwierząt służy ludziom. Dzięki temu mogą ocalić życie. Nie mogą ocalić całego kraju, chociaż tego chcą. Nie mogą ocalić żołnierza w okopie, bo nie mają takich narzędzi. Ale mogą ocalić życie psa czy kota. To daje poczucie sprawczości – podkreślił. Jak dodał, to poczucie jest przeciwieństwem bezradności, o którą bardzo łatwo czasie wojny.
W ten sposób Ukraińcy pokazują światu, ale i swoim agresorom, że są zupełnie inni niż Rosjanie. Taką postawą mówią: My nie strzelamy do waszych cywilów, nie burzymy waszych domów i szpitali, gdzie są dzieci. Nie gwałcimy waszych kobiet. Zabieramy z pola walki ciała zabitych żołnierzy, naszych i nawet waszych. Zabieramy z pola walki rannych, czego wy nie robicie, a nawet zdarza się wam dobijać własnych żołnierzy. My ratujemy nie tylko swoje zwierzęta, ale i te cudze, niczyje, porzucone, okaleczone
Do czytelników zaapelował, aby nie bali się jego książki. - Jest ona o stracie, rozpaczy i piekle wojny. Ale jest także o sile, odwadze, o tym, co jest dobre w człowieku - powiedział.
Książka Wojciecha Tochmana „Delfiny i Belzebub” ukazała się w Wydawnictwie Literackim.
Wojciech Tochman – autor m.in. takich książek, jak „Schodów się nie pali”, „Jakbyś kamień jadła”, „Dzisiaj narysujemy śmierć”, „Wściekły pies” i „Pianie kogutów, płacz psów”, „Historia na śmierć i życie”, „Pożegnanie z Narwią” (wspólnie z Hanną Krall). Trzykrotnie był nominowany do Nagrody Nike. Laureat Premio Kapuściński oraz Pióra Nadziei. W 2025 r. otrzymał Stand with Ukraine Awards. Jego książki przetłumaczono na kilkanaście języków. Tochman jest też założycielem Fundacji ITAKA, Instytutu Reportażu oraz Fundacji Klub Heban.
Autorka: Anna Kruszyńska (PAP)
akr/ miś/ kgr/