Z okazji urodzin Jacka Kuronia, zaprezentowano nowe zdjęcia z poświęconego mu filmu
Gdyby żył, 3 marca skończyłby 92 lata. Jacek Kuroń, bo o nim mowa, jest bohaterem nowego filmu Piotra Domalewskiego, zatytułowanego „Nasza rewolucja”. Z okazji urodzin Kuronia, w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku pojawiły się gwiazdy kinowej biografii, by wspólnie świętować. Zaprezentowano też nowe zdjęcia z powstającego filmu.
Wcielający się w role Jacka i Gajki Kuroniów, Arkadiusz Jakubik i Magdalena Popławska, pojawili się w poniedziałek 2 marca w Europejskim Centrum Solidarności, by świętować urodziny zmarłego w 2004 roku Jacka Kuronia. Wśród gości wydarzenia był też m.in. Seweryn Blumsztajn - dziennikarz, opozycjonista i współpracownik Kuronia. Okazją do spotkania był ponadto fakt, że w 2026 roku mija dokładnie 50 lat od wydarzeń czerwca 1976 roku w Radomiu i Ursusie, jak również powołania Komitetu Obrony Robotników, na czele którego stał Kuroń.
Przy tej okazji, w mediach społecznościowych dystrybutora filmu „Nasza rewolucja”, firmy Next Film, pojawiły się nowe zdjęcia z tej produkcji opowiadającej o Jacku i Gajce Kuroniach. „Jacek Kuroń skończyłby dziś 92 lata. Kto pamięta, że temu niezwykle charyzmatycznemu przywódcy zawdzięczamy nie tylko kuroniówkę i miłość do jeansowych koszul? Jacek Kuroń nie palił komitetów, szukał dialogu i bezkrwawych rozwiązań. Poza tym najbardziej na świecie kochał swoją żonę Gajkę, czereśnie i kolorowe skarpetki. Zobaczcie nowe kadry z filmu »Nasza rewolucja«” – czytamy we wpisie dołączonym do fotografii.
Jak zapowiadają twórcy, „Nasza rewolucja” to historia miłości silniejszej niż strach, represje i polityczna przemoc. To opowieść o dwojgu ludziach, którzy wierzyli, że razem mogą zmieniać świat – i którzy tę wiarę potrafili przekuć w działanie. W tle ich relacji rozgrywają się kluczowe wydarzenia najnowszej historii Polski: protesty robotnicze, narodziny opozycji demokratycznej, działalność Komitetu Obrony Robotników, inwigilacja, więzienie i dramat stanu wojennego.
Film trafi do kin 11 listopada.
„Czuję smutek. Tęsknię za światem, który wydaje mi się, że już nie istnieje, że ta klasa polityków zaangażowanych, odpowiedzialnych – zaginęła. Przygotowując się do roli, część Jacka wychowawcy była mi bardzo bliska, bo takich ludzi już nie ma. Jacek wszystkich traktował tak samo poważnie, był zaangażowany społecznie i miał potrzebę rozmowy, nawet z największym wrogiem” – mówi Magdalena Popławska.
„Pamiętam moje rozmowy z reżyserem i producentem, żeby Jacka nie pokazywać jako świętego, jako bohatera, tylko żeby przemycić najwięcej tych niefajnych rzeczy, co było w nim pod spodem. To dla mnie jako człowieka, jako aktora i potencjalnego widza jest najciekawsze. I nie powiem nic odkrywczego, ale po tym filmie została mi jedna rzecz, jakkolwiek banalnie to zabrzmi, miłość jest najważniejsza” – dodaje Arkadiusz Jakubik. (PAP Life)
kal/ag/ep/