EFNI Wiosna 2026: wciąż traktujemy UE jako skarbonkę i eksportera regulacji, a przecież jesteśmy jej integralną częścią
Z jednej strony skokowa modernizacja, dwukrotny wzrost PKB i napływ olbrzymich funduszy, z drugiej zaś - pytania o realny wpływ Warszawy na politykę europejską, nadmierne regulacje oraz pojawiające się niekiedy w dyskursie publicznym hasło tzw. Polexitu. 22 lata po wejściu Polski do UE jako społeczeństwo stoimy coraz bardziej na rozdrożu w ocenie naszej przyszłości w ramach Wspólnoty. „Dojrzeliśmy do tego, aby przestać traktować Unię jak skarbonkę, a zamiast ją recenzować, musimy wziąć pełną współodpowiedzialność za jej kształt” - przekonywali uczestnicy panelu eksperckiego podczas EFNI Wiosna 2026.
W dobie nieustannych napięć geopolitycznych i kruszenia się dotychczasowego porządku światowego, w debacie publicznej nad Wisłą coraz śmielej stawiane są pytania dotyczące przyszłości Polski w ramach struktur europejskich. To, co przez lata w tym jednym z najbardziej euroentuzjastycznych krajów UE zdawało się kwestią niemal bezsporną, czyli zasadność członkostwa we wspólnocie, jest dziś poddawane coraz częściej w wątpliwość.
„Dostrzegam niestety w Polsce podobne symptomy, jakie można było zaobserwować w Wielkiej Brytanii jeszcze na długo przed Brexitem. To przekonanie, że nie mamy w istocie wpływu na politykę Unii, że jesteśmy permanentnie pouczani i sprowadzeni do roli biorcy regulacji. Tymczasem fakty są inne: obecnie narracja Polski stała się w wielu obszarach narracją całej UE, chociażby w kwestii relacji z Rosją, sprawiedliwej i racjonalnej polityki klimatycznej czy sensowności wspierania z europejskiego budżetu słabiej rozwiniętych regionów” - mówił Konrad Szymański, były minister ds. Unii Europejskiej.
Ekspert był jednym z uczestników debaty pt. „Ambicje kontra rzeczywistość. Czy Polska potrafi budować realną pozycję w Europie?”, zorganizowanej w ramach EFNI Wiosna 2026 - prestiżowej konferencji poświęconej globalnym trendom, nowym ideom oraz przyszłości naszego kontynentu. Zgodzili się oni, że integracja europejska została w Polsce sprowadzona do spraw czysto finansowych (dotacji, funduszy, programów finansowych) - zabrakło zaś elementu „europejskiej edukacji i socjalizacji”.
„W rodzimych mediach trudno znaleźć dziś pozytywny tytuł o Europie czy roli Polski w UE. Coraz częściej piszemy i mówimy o wspólnocie jako o czymś obcym, zewnętrznym, niekiedy nawet wrogim. A przecież UE to właśnie Polska, a my wszyscy jesteśmy jej pełnoprawnymi obywatelami” - tłumaczyła prof. Danuta Hübner, ekonomistka, była komisarz Unii ds. polityki regionalnej.
Prof. Małgorzata Molęda-Zdziech z Katedry Studiów Politycznych SGH przypomniała, że stosunek Polaków do UE zawsze był skomplikowany. Przywołała m.in. referendum europejskie z 2003 roku, w którym zdecydowana większość obywateli poparła członkostwo, jednak osiągnięcie wymaganej frekwencji wiązało się z wielkim ryzykiem i potrzebą zorganizowania wyjątkowo dwudniowego głosowania.
„UE zrodziła się jako wspólny gospodarczy projekt gwarantujący pokój na kontynencie. To było skuteczne i działało - ale ta formuła stopniowo się wyczerpuje. Po dekadach społeczeństwa europejskie zapominają jak dużymi, ale jednocześnie kruchymi wartościami, są bezpieczeństwo, współpraca, dobre relacje z sąsiadami” - podkreślała profesor.
Tymczasem Polska może i musi mieć realny wpływ na kierunek, w jakim podąża Unia - a że jest to osiągalne, pokazała, zdaniem Witolda Literackiego, wiceprezesa zarządu ds. korporacyjnych w ORLEN, niedawna prezydencja naszego kraju w Radzie UE.
„Należy angażować się w tworzenie europejskiego prawa na jak najwcześniejszym etapie - nie jego implementacji, ale projektowania. Musimy nauczyć się skutecznie negocjować i budować koalicje poparcia dla polskich inicjatyw. Naszej prezydencji udał się szereg rzeczy: omnibusy, odcięcie się od gazu z Rosji, program SAFE. To nie spadło z nieba, ale było efektem realizowania przemyślanej, dojrzałej strategii” - wyjaśniał Witold Literacki.
Polska nie tylko jako największy beneficjent środków unijnych w historii wspólnoty, ale także kraj korzystający z otwartych granic, programów edukacyjnych (takich jak ERASMUS) czy zdolny lokować swoich przedstawicieli na najważniejszych europejskich stanowiskach - o korzyściach z członkostwa we wspólnocie przypomniał Janusz Lewandowski, były komisarz UE ds. budżetu i programowania finansowego. Z kolei Michał Szczerba, poseł do Parlamentu Europejskiego, określił Unię jako „okno na świat” dla polskich przedsiębiorstw - a to dzięki szeregowi kluczowych partnerstw i umów handlowych, jakie wspólnota nieustannie zawiera z największymi państwami globu.
„Po ponad dwóch dekadach w UE jesteśmy szóstą gospodarką Europy i 20. gospodarką świata. Jednak, jak powiedział nasz przedmówca, prof. Norman Davis, Polska często w swej historii nie potrafiła zwycięstw przekuć w długotrwałe sukcesy. Warto, byśmy wykorzystali w końcu swój potencjał i wzięli pełną odpowiedzialność za losy UE, zamiast ją tylko wciąż recenzować” - konkludowała moderująca debatę Kinga Grafa z Konfederacji Lewiatan.