O PAP.pl

PAP.pl to portal PAP - największej agencji informacyjnej w Polsce, która zbiera, opracowuje i przekazuje obiektywne i wszechstronne informacje z kraju i zagranicy. W portalu użytkownik może przeczytać wybór najważniejszych depesz, wzbogaconych o zdjęcia i wideo.

76. Berlinale. Markus Schleinzer: „Rose” to opowieść o pragnieniu wolności

„Rose” to opowieść o pragnieniu wolności. Główna bohaterka jest outsiderką, która uważa, że znalazła sposób, by wyjść z tej pozycji – powiedział PAP Markus Schleinzer. Jego film z Sandrą Hüller w obsadzie ma szansę na Złotego Niedźwiedzia podczas 76. Berlinale. Laureata poznamy w sobotę wieczorem.

Reżyser Markus Schleinzer bierze udział w konferencji prasowej promującej film „Rose” podczas 76. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Berlinie, w Niemczech. Fot. PAP/EPA/FABIAN SOMMER
Reżyser Markus Schleinzer bierze udział w konferencji prasowej promującej film „Rose” podczas 76. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Berlinie, w Niemczech. Fot. PAP/EPA/FABIAN SOMMER

W trakcie wojny trzydziestoletniej młoda kobieta Rose (w tej roli Sandra Hüller) w męskim mundurze służyła w wojsku. Teraz jej twarz przecina blizna trwale zniekształcająca rysy – ślad traumatycznych przeżyć na froncie. Po zakończeniu konfliktu bohaterka przybywa do odległej niemieckiej, protestanckiej wsi. Przedstawia się jako żołnierz i oznajmia, że jest spadkobiercą opuszczonego gospodarstwa. Ma ze sobą dokument potwierdzający prawo do gruntu. Z czasem Rose zyskuje zaufanie lokalnej społeczności. Ludzie doceniają jej barwne anegdoty, pracowitość i bogobojność. Zamożny rolnik (Godehard Giese) zgadza się sprzedać jej ziemię, pod warunkiem że ożeni się z jego córką Suzanną (Caro Braun). Kobieta zgadza się na taki układ. Problem w tym, że aby mieszkańcy wioski nie zaczęli snuć podejrzeń i sekret tożsamości Rose nie wyszedł na jaw, Suzanna musi zajść w ciążę.

Historia i inspiracja twórcy

Austriackiego twórcy Markusa Schleinzera nie interesuje tworzenie na wskroś współczesnego kina. Nie zastanawia się, jakie powieści cieszą się największą popularnością, by następnie przenieść je na ekran. Po prostu czeka, aż pojawi się coś intrygującego. Pomysł na fabułę prezentowaną w Berlinie przyszedł do niego, gdy kompletnie się tego nie spodziewał – w dniu urodzin.

– Moja przyjaciółka, z wykształcenia historyczka, zadzwoniła do mnie z życzeniami. Wspomniała, że właśnie czyta akta sądowe kobiety straconej dokładnie tego dnia 250 lat temu za udawanie mężczyzny, co uznano za akt sodomy. Gdy obchodzimy urodziny, wydaje nam się, że nie ma zbiegów okoliczności, wszystko łączy się z nami. Poprosiłem więc przyjaciółkę, by przesłała mi te dokumenty. Oczywiście, oglądałem filmy o osobach transpłciowych, których tożsamość była kryminalizowana. Przeprowadzając research, znalazłem informacje o blisko 300 kobietach żyjących w różnych stuleciach, które zdecydowały się nosić spodnie – wspomniał reżyser w rozmowie z PAP.

Więcej

Turecki reżyser Emin Alper uczestniczy w pokazie filmu „Salvation” podczas 76. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Berlinie w Niemczech. Fot. PAP/EPA/CLEMENS BILAN
Turecki reżyser Emin Alper uczestniczy w pokazie filmu „Salvation” podczas 76. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Berlinie w Niemczech. Fot. PAP/EPA/CLEMENS BILAN

76. Berlinale. Emin Alper: „Salvation” pokazuje pęd ku autorytaryzmowi w światowej polityce

Powody takich decyzji bywały różne. Wiele kobiet chciało uniknąć aranżowanego małżeństwa. Część z nich straciła mężów i musiała sięgnąć po przebranie, by zarabiać na życie. Niektóre były osobami nieheteronormatywnymi. Jednak był też wspólny mianownik wszystkich historii – pragnienie wolności, samostanowienia o sobie. – Rose to outsiderka, która uważa, że znalazła sposób, by wyjść z tej pozycji. Oczywiście, jest to film queerowy, ponieważ wszyscy jesteśmy queer. Może powinniśmy na nowo zdefiniować to pojęcie, uwzględnić szerszy kontekst i żyć w pokoju. Pracując nad filmem, myślałem o tym, co nas ogranicza i dlaczego. Czasami odnoszę wrażenie, że nasze społeczeństwo potrafi funkcjonować wyłącznie wtedy, gdy kogoś ogranicza, gdy czuje, że jest ponad kimś. Nie podoba mi się to. Uważam, że musimy bardzo uważać, jak myślimy o ludziach i jak traktujemy siebie nawzajem – stwierdził Schleinzer.

Kolejny film o outsiderach

„Rose” jest trzecim, po „Michaelu” i „Angelo”, filmem Austriaka. A zarazem kolejną historią o genderowym i społecznym niedopasowaniu. – Jestem bardzo zaangażowany politycznie. Ciągle powtarzam, że sposób, w jaki pochodzimy do outsiderów, mówi wiele o naszym społeczeństwie i teraźniejszości. Obecnie wyraźna jest tendencja do tworzenia opozycji „my” kontra „oni”. „My” jesteśmy w centrum wydarzeń, jesteśmy „dobrzy”. „Oni” to „ci źli”. Potrzebujemy „ich”, by manipulować masami i osiągać idiotyczne cele polityczne. To jest bardzo niebezpieczne, ponieważ sprawia, że historia kołem się toczy. Jeśli zbliżylibyśmy się do siebie, dostrzeglibyśmy, że tak naprawdę to „my” jesteśmy źli – zwrócił uwagę twórca.

Więcej

Jafar Panahi. Fot. EPA/JEAN-CHRISTOPHE BOTT
Jafar Panahi. Fot. EPA/JEAN-CHRISTOPHE BOTT

Jafar Panahi: „To był zwykły przypadek” bazuje na historiach, które usłyszałem w więzieniu [WYWIAD]

Za zdjęcia do filmu odpowiadał Gerald Kerkletz, z którym Schleinzer współpracował przy swoich poprzednich obrazach. Tym razem postawili na czarno-białe zdjęcia. – Długo dyskutowaliśmy o tej koncepcji. Wydaje mi się, że czerń i biel pokazuje, jak absurdalni bywamy, jak łatwo dajemy się zwodzić. Nie mam tu na myśli aspektu moralnego. Po prostu te dwie barwy sprawiają, że wszystko staje się równe. A zatem musimy znaleźć zaufane osoby, które przeprowadzą nas przez filmowy świat. Jeśli chcielibyśmy ukazać rannych ludzi, czerwona krew niewątpliwie wzmacniałaby dramatyzm sceny. W czarno-białym obrazie krew jest szara, przypomina rum albo kawę. Dlatego potrzebuję aktorów, którzy pokażą publiczności, że ich postacie są ranne, albo określą, czym w istocie są te rany. Jeśli mamy w kadrze dwóch żołnierzy, nie możemy powiedzieć, że jeden ma niebieski mundur, a drugi zielony. Widz sam musi zdecydować, gdzie jest dobro i zło. Nie może dać się zwieść symbolom – podkreślił rozmówca.

Praca z Sandrą Hüller

Scenariusz powstawał z myślą o nominowanej do Oscara za rolę w „Anatomii upadku” Sandrze Hüller. – To ogromna przyjemność pracować z kimś o takiej skali talentu. Z Sandrą dobrze mieć wspólną wizję tego, co chcemy przekazać. Na początku spotykaliśmy się i czytaliśmy kilkakrotnie tekst, omawiając poszczególne sceny. Rozmawialiśmy o tym, czym te ujęcia są, a nie - jak należy je zagrać. Stworzenie scenariusza zajmuje sporo czasu. Jeśli po dwóch latach wrócisz do tego, co napisałeś, możesz poczuć, że twoja perspektywa się zmieniła. Nadal chcesz umieścić daną scenę w filmie, ale teraz myślisz o niej zupełnie inaczej. Dlatego rozmowy z aktorami przed rozpoczęciem zdjęć są ważne. Na planie należy zejść im z drogi – zwłaszcza jeśli mówimy o Sandrze. Oczywiście, inaczej jest, kiedy pracuję z naturszczykami lub dziećmi. Wówczas trzeba rozmawiać. Generalnie staram się stawiać aktorów na pierwszym miejscu. Daję im przestrzeń, towarzyszę w podróży – powiedział twórca.

Więcej

Anna Roller. Fot. Anna Roller/Instagram
Anna Roller. Fot. Anna Roller/Instagram

76. Berlinale. Anna Roller: „Allegro Pastell” to rzecz o dwojgu tęskniących za sobą ludziach

Filmowa droga reżysera

Zanim Schleinzer zaczął kręcić filmy, przez 17 lat pracował jako reżyser castingu, współpracując m.in. z Jessicą Hausner, Ulrichem Seidlem i Michaelem Hanekem. Każde z nich czegoś go nauczyło, ale to Haneke wywarł największy wpływ na jego kino. – Poznałem go, gdy miałem nieco ponad 20 lat. Zacząłem pracować w branży filmowej już jako 18-latek. Nie miałem formalnego wykształcenia, zajmowałem się cateringiem na planach. Z czasem zostałem reżyserem castingu, otworzyłem firmę. W tamtym okresie poznałem Michaela Hanekego. Miałem przyjemność pracować przy siedmiu lub ośmiu jego filmach. Wszystkiego, co wiem o tej pracy, nauczyłem się od niego – przyznał.

76. Berlinale potrwa do niedzieli. A już w sobotę wieczorem dowiemy się, kto zostanie laureatem Złotego i Srebrnych Niedźwiedzi. Najlepsze filmy wybierze jury, w którym znaleźli się: niemiecki reżyser i scenarzysta Wim Wenders (przewodniczący), producentka „Idy”, „Zimnej wojny” i „Strefy interesów” Ewa Puszczyńska, nepalski reżyser Min Bahadur Bham, południowokoreańska aktorka Bae Doona, indyjski reżyser i producent Shivendra Singh Dungarpur, amerykański reżyser, scenarzysta i producent Reinaldo Marcus Green, a także japońska reżyserka, scenarzystka i producentka Hikari.

Daria Porycka (PAP)

dap/ miś/ ep/

Zobacz także

  • Wręczenie nagród Berlinale Bear podczas ceremonii zamknięcia 76. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Berlinie. Fot. PAP/EPA/CLEMENS BILAN
    Wręczenie nagród Berlinale Bear podczas ceremonii zamknięcia 76. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Berlinie. Fot. PAP/EPA/CLEMENS BILAN

    „Yellow Letters” Ilkera Çataka ze Złotym Niedźwiedziem dla najlepszego filmu

  • Turecki reżyser Emin Alper uczestniczy w pokazie filmu „Salvation” podczas 76. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Berlinie w Niemczech. Fot. PAP/EPA/CLEMENS BILAN
    Turecki reżyser Emin Alper uczestniczy w pokazie filmu „Salvation” podczas 76. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Berlinie w Niemczech. Fot. PAP/EPA/CLEMENS BILAN

    76. Berlinale. Emin Alper: „Salvation” pokazuje pęd ku autorytaryzmowi w światowej polityce

  • Film dokumentalny "Niewypowiedziane". Fot. Polski Instytut Sztuki Filmowej
    Film dokumentalny "Niewypowiedziane". Fot. Polski Instytut Sztuki Filmowej

    Polski dokument o jąkającym się akrobacie nagrodzony w USA

  • Joanna Kulig. Fot. PAP/EPA/ETTORE FERRARI
    Joanna Kulig. Fot. PAP/EPA/ETTORE FERRARI

    Joanna Kulig opowiedziała o kolejnym projekcie z Pawłem Pawlikowskim

Serwisy ogólnodostępne PAP