O PAP.pl

PAP.pl to portal PAP - największej agencji informacyjnej w Polsce, która zbiera, opracowuje i przekazuje obiektywne i wszechstronne informacje z kraju i zagranicy. W portalu użytkownik może przeczytać wybór najważniejszych depesz, wzbogaconych o zdjęcia i wideo.

Jafar Panahi: „To był zwykły przypadek” bazuje na historiach, które usłyszałem w więzieniu [WYWIAD]

Sytuacje, kiedy udawano przed osadzonymi, że za chwilę odbędzie się egzekucja, a ostatecznie nie była wykonywana, zdarzały się naprawdę. Opowiadali mi o tym współwięźniowie. Film „To był zwykły przypadek” bazuje na historiach, które usłyszałem - powiedział PAP irański reżyser Jafar Panahi.

Jafar Panahi. Fot. EPA/JEAN-CHRISTOPHE BOTT
Jafar Panahi. Fot. EPA/JEAN-CHRISTOPHE BOTT

Panahi jest jedną z ikon niezależnej kultury w opanowanym przez reżim Iranie. Mimo prześladowań ze strony władz, od ponad 30 lat tworzy dzieła kwestionujące granice wolności słowa w swojej ojczyźnie. Kilkukrotnie oskarżany o „działalność propagandową przeciwko reżimowi”, skazywany na karę więzienia i aresztu domowego, wciąż znajduje sposoby, by realizować filmy. Jego kino regularnie gości na najważniejszych światowych festiwalach. W 1995 r. debiut twórcy „Biały balonik” doceniono w Cannes Złotą Kamerą. Osiem lat później Irańczyk otrzymał nagrodę specjalną jury konkursu Un Certain Regard za „Talaye sorkh”. W 2000 r. Złotego Lwa w Wenecji zapewnił mu „Krąg”, a w 2015 r. dzięki „Taxi - Teheran” sięgnął po Złotego Niedźwiedzia na Berlinale. W ubiegłym roku do tych wyróżnień dołączyła canneńska Złota Palma za „To był zwykły przypadek”. Obecnie film ubiega się o Oscary dla najlepszej produkcji międzynarodowej i za scenariusz oryginalny. Promując obraz w USA, reżyser dowiedział się o zaocznym skazaniu go przez Sąd Rewolucyjny w Teheranie na rok więzienia i dwuletni zakaz opuszczania kraju. Zapowiedział odwołanie od wyroku.

Latem ubiegłego roku Panahi przyjechał do Wrocławia na festiwal BNP Paribas Nowe Horyzonty, gdzie pokazywano przedpremierowo „To był zwykły przypadek”. Fabuła podejmuje temat traumy, represji i przebaczenia. W pierwszych kadrach oglądamy ciężarną kobietę, jej męża i kilkuletnią córkę wracających do domu. Nagła awaria samochodu zmusza małżonków do odwiedzenia przydrożnego warsztatu. Tam jeden z pracowników zakładu udziela im pomocy. Drugi zaś, Vahid (Vahid Mobasseri), ukradkiem obserwuje właściciela auta. Mechanik ten ma za sobą dramatyczne doświadczenia. Jest byłym więźniem politycznym, którego zatrzymano podczas antyrządowych protestów i torturowano w trakcie przesłuchań. Skutki represji odczuwa do dziś. Vahid rozpoznaje w kliencie swojego kata, komisarza irańskiej policji (Ebrahim Azizi). Wiedziony chęcią zemsty, postanawia porwać dawnego oprawcę.

PAP: „To był zwykły przypadek” jest opowieścią o relatywności winy i kary. Tego typu uniwersalne dylematy, przeniesione w rzeczywistość Iranu, są tym, co najbardziej interesuje pana w kinie?

Jafar Panahi: Jestem przede wszystkim reżyserem społecznym. Zwracam uwagę na swoje otoczenie. Uważnie obserwuję, co dzieje się w społeczeństwie i na tym staram się skupiać w pracy. Ten temat nie jest bliski wyłącznie mnie, lecz także zwykłym ludziom oraz innym artystkom i artystom. Każdy z nas reaguje indywidualnie na to, czego doświadcza i co ogląda na ekranie. Prawdopodobnie inaczej zareaguje twórca, a inaczej widz.

PAP: Bohaterowie filmu noszą w sobie pierwiastek dobra i zła. Weźmy choćby Vahida, który był ofiarą, a teraz pragnie zemścić się na swoim oprawcy. Z drugiej strony jest skłonny pomóc żonie gnębiciela, gdy ona tego potrzebuje. Czy postacie te odzwierciedlają sposób, w jaki postrzega pan ludzi?

J.P.: Uważam, że nie tylko w społeczeństwie irańskim, lecz na całym świecie nie ma osób wyłącznie złych albo wyłącznie dobrych. My, jako ludzie, po prostu tacy nie jesteśmy. Współistnieją w nas dwa pierwiastki. Gdybyśmy znaleźli się w sytuacji, w której kobieta w ciąży potrzebuje pomocy, prawdopodobnie zachowalibyśmy się tak jak Vahid. Nie pozostalibyśmy obojętni. W tym sensie jego odruch był bardzo ludzki. Zrobił to, co zrobiłaby każda inna osoba na jego miejscu. Nawet jeśli tą kobietą byłaby żona jego największego wroga.

Więcej

Kornél Mundruczó. Fot. EPA/CLEMENS BILAN
Kornél Mundruczó. Fot. EPA/CLEMENS BILAN

76. Berlinale. Mundruczó: film „At the Sea” dotyka kwestii kryzysu wieku średniego

PAP: Chce pan powiedzieć, że kiedy wydarza się coś niepowszedniego, wyjątkowego, odsuwamy na bok żal lub chęć zemsty?

J.P.: Tak, nasze emocje wchodzą na zupełnie inny poziom. Jesteśmy w stanie pomóc tym, którzy przed chwilą byli naszymi oprawcami. Podam przykład. W czerwcu 2025 r. Izrael zbombardował więzienie Evin w Teheranie. Gdy spadły pociski, tłumy wylały się na dziedziniec. W rogu placu znaleźli się strażnicy więzienni. Ci osadzeni, którzy nie wybiegli od razu na zewnątrz – zamiast uciekać, by ratować swoje życie – rzucili się na pomoc rannym strażnikom.

PAP: W takim razie co sprawia, że wielu jednak ulega złu?

J.P.: Również nasze człowieczeństwo.

PAP: W jakim stopniu „To był zwykły przypadek” został zainspirowany pana więziennymi obserwacjami?

J.P.: Wypowiedzi bohaterek i bohaterów to często słowa, które usłyszałem w więzieniu. Sytuacje, w których udawano przed osadzonymi, że za chwilę odbędzie się egzekucja, a ostatecznie nie była wykonywana, zdarzały się naprawdę. Opowiadali mi o tym współwięźniowie. Mój obraz zyskał swoją formę dzięki historiom, które usłyszałem. Czerpałem również z własnego doświadczenia.

PAP: Mimo to przemycił pan do filmu sporo lekkości i światła. Czy humor, ironia, sarkazm są tym, co pozwala człowiekowi przetrwać w krytycznych momentach?

J.P.: Tego typu humor jest wpisany w kulturę i rozmowy Irańczyków. Czasami nawet w najtrudniejszej sytuacji zdarza nam się usłyszeć coś podszytego czarnym humorem. Jeżeli teraz wydarzyłoby się coś strasznego lub wymagającego powagi, już za dwie godziny albo nawet za trzydzieści minut zostałoby to przekute w żart. Jeżeli ktoś planuje stworzyć bardzo smutny, gorzki w wymowie film, już na wstępnym etapie pracy zorientuje się, że warstwa ironii jest tam wciąż obecna. To oczywiste. Tak też było w moim wypadku. Sięgnąłem zatem po to, co mamy w kulturze.

PAP: Co dawało panu siłę w sytuacjach beznadziejnych – więzienia, aresztu, represji?

J.P.: Nigdy nie miałem poczucia beznadziei. Jeżeli znaleźliśmy się w takim położeniu, ufamy, że w przyszłości ono się zmieni. Od tego momentu zaczynamy wierzyć, że pewnego dnia dyktatura się skończy. Wkraczamy w tę sytuację ze świadomością, że na pewno tak się stanie. Tylko jeszcze nie wiadomo, kiedy.

Więcej

Kleber Mendonca Filho. Fot. EPA/MOHAMMED BADRA
Kleber Mendonca Filho. Fot. EPA/MOHAMMED BADRA

Kleber Mendonca o filmie "Tajny agent": chciałem skupić się na atmosferze strachu [WYWIAD]

PAP: Nadzieja była też powodem, dla którego nie zdecydował się pan na dobre opuścić Iranu? Wielu pańskich kolegów przeniosło się na Zachód.

J.P.: Po pierwsze, jestem tchórzem. Po drugie, niespecjalnie lubię przebywać poza Iranem. Kiedy za długo siedzę za granicą, tracę humor i dobre samopoczucie. Chcę jak najszybciej wrócić do kraju. Boję się, że jeżeli zamieszkałbym w innym państwie, szybko nabawiłbym się depresji i to by mnie zniszczyło.

PAP: Ile znaczyło dla pana wsparcie międzynarodowej społeczności filmowców, gdy został skazany?

J.P.: Bardzo mi ono pomogło. Gdy zdecydowałem się na strajk głodowy, dzięki środowisku filmowemu dowiedziała się o tym międzynarodowa opinia publiczna. Tymczasem w więzieniach przebywają tysiące ludzi, którzy przeżywają prawdziwe piekło, a nie mają takiego wsparcia. Nikt z zewnątrz o nich nie usłyszy. Dlatego zawsze dziękuję każdemu, kto wsparł mnie w tamtych chwilach.

Rozmawiała Daria Porycka

„To był zwykły przypadek” od piątku można oglądać w polskich kinach. Dystrybutorem obrazu jest Aurora Films.(PAP)

dap/ wj/ dki/ grg/

Zobacz także

  • Anna Roller. Fot. Anna Roller/Instagram
    Anna Roller. Fot. Anna Roller/Instagram
    Specjalnie dla PAP

    76. Berlinale. Anna Roller: „Allegro Pastell” to rzecz o dwojgu tęskniących za sobą ludziach

  • Eryk Kulm Jr. Fot. https://dystrybucjakinowa.tvp.pl/ (domena publiczna)
    Eryk Kulm Jr. Fot. https://dystrybucjakinowa.tvp.pl/ (domena publiczna)

    „Chopin, Chopin!” wchodzi do włoskich kin

  • Yorkshire Dales. Fot. Kreuzschnabel. Źródło: Wikipedia Commons.
    Yorkshire Dales. Fot. Kreuzschnabel. Źródło: Wikipedia Commons.

    Yorkshire Dales - to tam kręcono nowe „Wichrowe wzgórza” [ZDJĘCIA]

  • Aktor Łukasz Simlat na premierze filmu "Sezony" w reżyserii Michała Grzybowskiego. Fot. PAP/Piotr Nowak
    Aktor Łukasz Simlat na premierze filmu "Sezony" w reżyserii Michała Grzybowskiego. Fot. PAP/Piotr Nowak

    Komedia z Łukaszem Simlatem doceniona przez amerykańskich recenzentów

Serwisy ogólnodostępne PAP