Amerykański lotniskowiec przybył na Bliski Wschód. Izrael przygotowuje się na możliwy konflikt Iran-USA
Lotniskowiec USS Abraham Lincoln z towarzyszącymi mu okrętami przybył na Bliski Wschód, co zwiększa możliwości ewentualnych działań przeciwko Iranowi - poinformowała w poniedziałek agencja Reutera. Ministerstwo turystyki Izraela przekazało, że na wypadek konfliktu opracowuje plan ewakuacji turystów.
Grupa lotniskowca USS Abraham Lincoln jest rozmieszczana na Bliskim Wschodzie, by wspierać regionalne bezpieczeństwo i stabilność - przekazało Dowództwo Centralne (CENTCOM), odpowiedzialne za amerykańskie siły w regionie.
Zespół, w skład którego oprócz lotniskowca wchodzą też trzy niszczyciele rakietowe, nie zajął jeszcze ostatecznej pozycji, do przeprowadzenia operacji - dodała stacja CBS.
Prezydent USA Donald Trump w ostatnim czasie wielokrotnie groził reżimowi w Teheranie interwencją w odpowiedzi na krwawe tłumienie protestów, które na przełomie roku wybuchły w Iranie.
Amerykański przywódca później złagodził swoje zapowiedzi, utrzymując, że otrzymał zapewnienia, że Iran nie będzie przeprowadzał egzekucji schwytanych demonstrantów.
W czwartek Trump ogłosił, że w stronę Iranu „na wszelki wypadek” zmierza potężna amerykańska armada, ale wolałby, gdyby nie musiała zostać użyta.
Nic nie wskazuje na to, by w sprawie ewentualnej interwencji zostały już podjęte jakiekolwiek decyzje - przekazała w poniedziałek telewizja CNN.
CENTCOM już wcześniej informował o wzmacnianiu sił na Bliskim Wschodzie, w tym o wysłaniu dodatkowych myśliwców F-15E. Te maszyny mają pomóc w obronie amerykańskich baz w regionie i Izraela. Iran już zapowiedział, że w wypadku interwencji USA zaatakuje amerykańskie instalacje na Bliskim Wschodzie.
Według mediów amerykańscy dowódcy przygotowując plany interwencji przeciwko Iranowi rozważali m.in. precyzyjne uderzenia na cele w tym państwie, ale także cyberataki.
Siły amerykańskie na Bliskim Wschodzie są jednak jak na razie wciąż mniejsze niż podczas poprzednich konfrontacji między wspomaganym przez USA Izraelem a Iranem - w kwietniu 2024 r. i czerwcu 2025 r. - ocenił poniedziałek izraelski dziennik „Haarec”.
Gazeta zaznaczyła jednocześnie, że ewentualny nowy konflikt z Iranem, w którym brałby udział także Izrael, mógłby być dla tego drugiego znacznie trudniejszy i kosztowniejszy, również pod względem ofiar.
W czerwcu 2025 r. Izrael zaatakował Iran, deklarując, że chce powstrzymać rozwój programów atomowego i rakietowego tego państwa. Iran odpowiedział nalotami rakietowymi i dronowymi. Przez 12 dni konfliktu zginęło ok. 1000 Irańczyków i ok. 30 Izraelczyków.
Izraelskie ministerstwo turystyki poinformowało w poniedziałek, że opracowuje na wypadek konfliktu z Iranem plan ewakuacji z kraju ok. 42 tys. turystów. Z powodu możliwego zamknięcia przestrzeni powietrznej zagraniczni turyści mieliby zostać wywiezieni z Izraela przez przejścia lądowe.
Według mediów szef izraelskiego urzędu lotnictwa cywilnego ostrzegł zagraniczne linie, że Bliski Wschód może wejść w końcu tygodnia we „wrażliwszy okres”. Kilka zachodnich linii już wcześniej czasowo ograniczyło loty z powodu napięć wokół Iranu.
Sprzymierzeni z Iranem jemeńscy rebelianci Huti zagrozili w poniedziałek nowymi atakami. Podczas wojny Izraela z palestyńskim Hamasem w Strefie Gazy Huti atakowali statki na Morzu Czerwonym, poważnie zakłócając ruch na jednym z najważniejszych szlaków transportowych świata.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych Zjednoczonych Emiratów Arabskich oświadczyło w poniedziałek, że nie pozwoli na użycie terytorium, przestrzeni powietrznej i wód terytorialnych swojego państwa do jakichkolwiek operacji przeciwko Iranowi. (PAP)
adj/ mal/ sma/