Atak nożem w szkole w Kadzidle. Surowsza kara dla oskarżonego
Sąd Apelacyjny w Białymstoku podwyższył w poniedziałek z 15 do 18 lat więzienia wyrok w procesie 21-latka, który 2,5 roku temu zaatakował nożem i zranił troje uczniów zespołu szkół w Kadzidle (Mazowieckie). Sąd podwyższył też nawiązkę dla jednej z osób pokrzywdzonych. Orzeczenie jest prawomocne.
Apelacje składały wszystkie strony. Sąd częściowo uwzględnił apelację prokuratury, domagającej się kary surowszej i w całości apelację pełnomocnika oskarżyciela posiłkowego, który chciał podwyższenia nawiązki. Łącznie skazany ma zapłacić trójce poszkodowanych 230 tys. zł.
Do ataku doszło 29 listopada 2023 r. w Zespole Szkół Powiatowych w Kadzidle k. Ostrołęki. Śledczy ustalili, że 18-letni wówczas chłopak od co najmniej dwóch tygodni planował zabójstwo uczniów ze swojej szkoły, a po dokonaniu zbrodni zamierzał popełnić samobójstwo. Plany postanowił zrealizować podczas zajęć z psychologiem, w których uczestniczyli uczniowie jego klasy i dwóch innych.
Podczas lekcji chłopak wyszedł do łazienki. Niedługo potem - zamaskowany i uzbrojony w trzy noże - wtargnął do sali i zaatakował dwie przypadkowe osoby. Pierwszą uderzył narzędziem przypominającym pałkę i zadał jej nożem cios w szyję, drugiej zadał liczne ciosy m.in. w klatkę piersiową. Potem ugodził nożem w plecy kolejnego ucznia; wszystkie trzy osoby trafił do szpitala. Pokrzywdzeni wciąż się leczą, również psychoterapeutycznie.
Po tym ataku sprawca uciekł w stronę lasu, gdzie dokonał samookaleczenia. Tam znaleźli go policjanci.
Prokuratura oskarżyła go o usiłowanie zabójstwa i spowodowanie ciężkiego uszkodzenia ciała. Biegli nie stwierdzili u niego choroby psychicznej, upośledzenia umysłowego czy stanu silnego wzburzenia, ale ocenili, że ma zaburzenia osobowości.
Przed sądem pierwszej instancji chłopak częściowo przyznał się. Tłumaczył się wieloletnią przemocą psychiczną, jakiej miał doświadczać ze strony rówieśników. Wyjaśniał, że planował zabójstwo innych osób, niż te, które zaatakował, ale po wejściu do klasy spanikował i dźgał nożem na oślep. W swoim ostatnim słowie przed sądem apelacyjnym zapewnił, że bardzo żałuje tego co się stało, przepraszał i mówił, że nie chciał skrzywdzić „niewinnych osób”.
Sąd Apelacyjny w Białymstoku ocenił, że nie ma wątpliwości, co wydarzyło się w szkole w Kadzidle. Nie miał też wątpliwości, że sprawca działał z zamiarem bezpośrednim zabójstwa trzech osób. Uzasadniając wyrok sędzia Janusz Sulima przypominał, że w telefonie chłopak miał nagranie, w którym zapowiadał zabójstwo co najmniej ośmiu osób.
Jeżeli tego słuchasz, jestem w trakcie popełniania masowego morderstwa w szkole w Kadzidle. Mam was dosyć (...), jesteście śmiecie, będę miał swoją zemstę za wszystkie lata, za to całe cierpienie, którego doznałem od tego świata
Podkreślił, że to słowa wypowiedziane z zimną krwią i uśmiechem na twarzy. Przypominał też, że w rozmowie z wychowawcą więziennym (chłopak jest od zatrzymania aresztowany) uznał on przebieg wydarzeń w szkole za swoją porażkę i żałował, że nie zdołał nikogo zabić i popełnić samobójstwa.
W ocenie sądu, niewiarygodne były wyjaśnienia 21-latka, że chciał zabić tylko te osoby, które w przeszłości miały go dręczyć, w klasie spanikował i dziś nie pamięta przebiegu tych zdarzeń. Sąd uznał - odwołując się do opinii biegłych psychiatrów i psychologa - że to jedynie linia obrony.
Sąd przypominał i kilka razy to podkreślał, że działanie było zaplanowane, a sprawca starannie się przygotował, m.in. przez internet kupił noże czy maskę.
Nie działał pod wpływem nagłego impulsu, jego drastyczne zachowanie nie wynikało z doznanej przykrości, która mogłaby być przysłowiową kroplą, przelewającą czarę goryczy
Sąd uznał za ustalone, iż rzeczywiście, ale w szkole podstawowej, czyli kilka lat wcześniej, chłopak był prześladowany przez kilku uczniów. Ale jednocześnie - poza wyjaśnieniami samego sprawcy - nie było żadnych innych dowodów, by podobne sytuacje miały miejsce w szkole średniej.
Sąd podkreślił, że okoliczności obciążające zdecydowanie przeważają nad łagodzącymi.
Był w pełni świadomy swoich działań, jego zła wola była znaczna, zupełnie nie liczył się z cierpieniem niewinnych osób, zaatakował w szkole, miejscu naturalnie kojarzonym z poczuciem bezpieczeństwa
Odnosząc się do kary mówił, że najtrudniejszym zadaniem sądu odwoławczego była ocena, czy 15 lat więzienia to kara rażąco łagodna, jak przyjmowała prokuratura (chciała 25 lat więzienia).
Uznał, że tak i podwyższył ją do 18 lat więzienia.
Sędzia Sulima zwracał przy tym uwagę, że gdyby choć jedna z zaatakowanych osób nie przeżyła, sąd wymierzyłby karę 25 lub nawet 30 lat więzienia, a gdyby oskarżony zrealizował cały swój plan, to mimo jego młodego wieku, mogłoby to być nawet dożywocie.
- Wydaje się, że praca z psychologiem w więzieniu może zmienić nastawienie skazanego do otaczającego świata, a przede wszystkim wzbudzić w nim empatię wobec cierpienia innych osób (...) Wszystko jest w rękach oskarżonego, jego pracy nad sobą, podejmowania kroków w celu resocjalizacji - dodał przewodniczący składu orzekającego.
O warunkowe, przedterminowe zwolnienie skazany będzie mógł się ubiegać po odbyciu połowy kary.
rof/ agz/ sma/