Euro w Bułgarii. Obawy mieszają się z optymizmem
Bułgaria z nadejściem 2026 roku stała się 21. krajem Unii Europejskiej, który przyjął euro, co w kraju przyjmowane jest zarówno z entuzjazmem, jak i obawami - relacjonują media. Płatności w sklepach przebiegają w piątek bez problemu, a kilka placówek ukarano już za zawyżanie cen.
Bułgarska telewizja BNT zauważyła w piątek - w pierwszym dniu roboczym po wprowadzeniu euro - że zakupy przebiegają bezproblemowo, ponieważ do końca stycznia klienci mogą płacić w lewach lub euro, kartą lub voucherami. Preferowane były płatności w lewach lub bezgotówkowe, a klienci otrzymywali resztę w euro - zaznaczyła stacja.
W kraju nasilono kontrole, by sprzedawcy nie zawyżali cen po wprowadzeniu nowej waluty. Dotąd ukarano 69 podmiotów - podała tego dnia bułgarska telewizja Nova.
Stacja zwróciła też uwagę na problem z płaceniem za przejazdy taksówkami. Okazało się, że nie wszystkie samochody są wyposażone w nowe urządzenia, które podają kwotę w euro. Kolejnym problemem jest to, że niektóre z dostosowanych urządzeń zwiększają liczbę przejechanych kilometrów prawie dwukrotnie, co przekłada się na wyższą opłatę.
Od 1 lutego euro jedyną oficjalną walutą Bułgarii
Wejście Bułgarii do strefy euro uczczono w czwartek zaprezentowaniem nowej waluty na fasadzie banku centralnego w Sofii i pokazem fajerwerków. Z początkiem nowego roku euro stało się w kraju prawnym środkiem płatniczym, jednak możliwość równoległego dokonywania płatności w lewach i euro zostanie utrzymana do końca stycznia. Reszta będzie wydawana tylko w euro. Od 1 lutego euro będzie jedyną oficjalną walutą Bułgarii.
Ostatnie badania Eurobarometru wskazują, że ok. 40 proc. Bułgarów popiera nową walutę, a niemal 50 proc. jest jej przeciwnych. Sceptycyzm jest częściowo napędzany obawami, że sprzedawcy będą zaokrąglać ceny przy przeliczaniu walut, tak jak to się działo w innych krajach po wejściu do strefy euro.
Organizacje pozarządowe zwróciły uwagę, że sprzeciw został wzmocniony przez kampanię prorosyjskich sił politycznych i skoordynowane przekazy w serwisach społecznościowych. Komunikaty tych środowisk i popierające je demonstracje skupiały się na twierdzeniu, że przystąpienie do strefy euro podważy suwerenność narodową i tożsamość Bułgarii oraz przyniesie korzyści jedynie elitom politycznym.
„Będzie tak samo, a może nawet lepiej”
Cytowany przez agencję Reutera instruktor jazdy z Sofii wyraził przekonanie, że „wszystko będzie tak samo, a może nawet lepiej”. - Nasze pieniądze będą w innej walucie – jeśli mam 10 tys. lewów, teraz będę miał 5100 euro – powiedział.
- Moje oczekiwania związane z (przyjęciem) euro są pozytywne, nie sądzę, żeby było się czym martwić, wręcz przeciwnie. Tylko na tym skorzystamy – oceniła z kolei bułgarska jubilerka w rozmowie z agencją. - Każdy, kto wybierze się w podróż, nie będzie miał problemów z wymianą walut - dodała.
Niektórzy, w tym właściciele firm, narzekali, że trudno im zdobyć euro, a właściciele sklepów twierdzili, że nie otrzymali zamówionych pakietów startowych z euro - przekazał portal Euronews. - To nie jest odpowiedni moment – ocenił 64-letni rozmówca portalu. - Wczoraj widziałem dane dla Włoch, Hiszpanii i Niemiec: ich dług jest ogromny. I w końcu będziemy go dźwigać na własnych barkach.
Nowa waluta a inflacja
Wpływ przyjęcia euro na inflację w Bułgarii będzie widoczny dopiero po kilku tygodniach. Podobnie jak w przypadku innych krajów przyjmujących euro, także w Bułgarii może wystąpić jednorazowy efekt zaokrąglenia kwot przeliczanych z lewa na euro.
Zmiana waluty w tym kraju może być mniej odczuwalna niż w państwach, które przed przyjęciem unijnego pieniądza stosowały płynny kurs walutowy, ponieważ bułgarski lew był powiązany z euro od 1999 roku.
Jakub Bawołek (PAP)
jbw/ akl/ know/