Czarzasty zabrał głos ws. Rady Pokoju. "Jest za mało danych"
Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty powiedział w środę, że w sprawie Rady Pokoju jest za mało danych, by stawiać w tej chwili jakąkolwiek tezę. W tej sprawie naprawdę trzeba zachować olimpijski spokój i patrzeć, co z tego wyniknie - podkreślił Czarzasty.
W ostatnich dniach prezydent USA Donald Trump ogłosił sformowanie Rady Pokoju, która ma nadzorować nowe władze Strefy Gazy – jej powołanie zostało zapisane w przygotowanym przez stronę amerykańską planie pokojowym, na który zgodził się zarówno Izrael, jak i palestyński Hamas.
Nawrocki zaproszony do Rady Pokoju
Zaproszenie do udziału w Radzie otrzymał od Amerykanów m.in. prezydent Karol Nawrocki, o czym informował w poniedziałek szef prezydenckiego BPM Marcin Przydacz. Zapowiedział też, że list zapraszający będzie przedmiotem rozmów ze stroną amerykańską w najbliższym czasie.
Czarzasty pytany w środę na konferencji prasowej przed rozpoczęciem posiedzenia Sejmu, czy Polska powinna zasiąść w tej Radzie stwierdził, że w takich sprawach nie należy się spieszyć. - Po pierwsze chciałbym poznać status tej Rady Pokoju, bo raczej tak, jak patrzę z dystansem na to, jest to „Rada Niepokoju” - powiedział marszałek.
Po drugie - jak dodał - „gdy będziemy znali status tej Rady, będziemy wiedzieli, czy to ma być oficjalny reprezentant naszego kraju, czy to będzie stowarzyszenie, bo przypominam, że za tym stoi jeszcze miliard dolarów”.
Zdaniem Czarzastego, w tej sprawie jest za mało danych, żeby w tej chwili stawiać jakąkolwiek tezę. - W związku z tym jej nie postawię - zaznaczył.
Czarzasty sceptyczny co do składu rady
Marszałek podkreślił, że ma duży sceptycyzm do tego i pewien niesmak w zasiadaniu z ludźmi, „których nawet nie chce mu się za bardzo oglądać w telewizji”. - Mówię na przykład o panu Putinie - zaznaczył Czarzasty. - W tej sprawie naprawdę trzeba zachować olimpijski spokój i patrzeć, co z tego wyniknie - dodał marszałek Sejmu.
Inicjatywa utworzenia Rady Pokoju wzbudziła kontrowersje. Część państw europejskich, m.in. Francja i Finlandia, zakwestionowało jej zgodność z systemem ONZ i Kartą Narodów Zjednoczonych.
Według Bloomberga jak dotąd do Rady Pokoju - której, według dotychczas publikowanych projektów dokumentów, Trump ma zostać dożywotnim prezesem o niemal nieograniczonych uprawnieniach - zgodziło się dołączyć 10 państw. W czwartek w Davos ma nastąpić podpisanie karty nowej organizacji. Państwa członkowskie organizacji mają być wybierane przez Trumpa na 3-letnie kadencje, chyba że wpłacą ponad 1 mld dolarów za przywilej stałego członkostwa.
Zaproszenie do rady Pokoju otrzymane od USA potwierdzili m.in. premierzy Węgier i Turcji, Viktor Orban i Recep Tayyip Erdogan, a także przywódcy Rosji i Białorusi, Władimir Putin i Alaksandr Łukaszenka. Otrzymanie zaproszenia potwierdziły też Francja, Wielka Brytania, Kanada oraz Chiny. Według agencji AFP zaproszenia wysłano do około 60 krajów.(PAP)
ero/ par/ ppa/