Czym jest dezinformacja, misinformacja i malinformacja?
Dezinformacja to celowe tworzenie i rozpowszechnianie fałszywych lub wprowadzających w błąd informacji, mających na celu oszukanie odbiorców, wpływanie na postawy społeczne lub osiągnięcie określonych korzyści – PAP w ramach projektu sprawdzamto, przygotowuje cykl depesz edukacyjnych poświęconych identyfikowaniu i przeciwdziałaniu dezinformacji.
Nadawcami dezinformacji mogą być zarówno zwykli użytkownicy, jak i trolle oraz boty, czyli automatyczne konta tworzące sztuczny szum w internecie. Za dezinformacją mogą stać także służby innych państw, które rozprzestrzeniając ją celowo, mogą osiągnąć swoje cele poprzez wpływ na politykę, gospodarkę i bezpieczeństwo innego kraju.
Oprócz klasycznej dezinformacji wyróżnia się również pojęcia takie jak misinformacja i malinformacja. To pierwsze to inaczej dezinformacja niezamierzona. Misinformacja polega na tworzeniu i rozpowszechnianiu nieprawdziwych i niezweryfikowanych informacji bez intencji wyrządzenia szkody. Do rozpowszechniania misinformacji dochodzi najczęściej w wyniku emocji lub krótkiego i powierzchownego kontaktu z daną informacją.
Z kolei malinformacja to prawdziwe informacje, udostępniane z intencją wyrządzenia krzywdy. To na przykład publikowanie poufnych lub prywatnych treści w domenie publicznej bez zgody osoby lub instytucji, której te informacje dotyczą.
W 2025 r. NASK zgłosił do platform społecznościowych ponad 46 tys. materiałów zawierających dezinformację. Z danych opublikowanych w marcowym raporcie Instytutu „Reakcja platform społecznościowych na zgłoszenia w 2025 roku” wynika, że platformy usunęły 12 proc. z nich, czyli 5572 materiały. 68 proc. – ponad 31 tys. materiałów – poddano moderacji, która polega m.in. na oznaczeniu treści jako dezinformujących/manipulujących lub na zawieszeniu konta twórcy. Zgłoszeń odrzuconych przez zespół moderacji lub takich, które w ciągu dwóch tygodni nie uzyskały żadnej odpowiedzi, było 20 proc. – 9301.
- Po pierwsze jest to bazowanie na emocjach, które zwiększą impulsywność internauty, jednocześnie ograniczając dokładniejszą analizę napływających treści - mówiła. Drugi mechanizm wynika z problemów z identyfikacją źródła informacji. - Czasem mamy problem z zapamiętaniem, skąd dana informacja się wywodzi. Przypominamy sobie, że widzieliśmy ją 10 minut temu gdzieś indziej. Wtedy zaczyna nam się wydawać, że ta informacja jest prawdziwa, bo tak często widzimy ją w różnych kontekstach, że nie jesteśmy w stanie sobie przypomnieć, czy ją zweryfikowaliśmy - wyjaśniła ekspertka.
To z kolei aktywuje trzeci mechanizm, czyli niepewność poznawczą. Odbiorca informacji nie wie, czy ma rację, ale zakłada, że informacje trafiające do niego są prawdziwe, bo jest ich dużo, są udostępniane w sieci i wydają się merytoryczne.
Parlament Europejski opublikował w 2025 r. 10 kroków w drodze do przeciwdziałania dezinformacji. Wśród nich PE zwrócił uwagę m.in. na weryfikację źródeł, z których pochodzą dane informacje oraz zwracanie uwagi na treści sensacyjne i nacechowane emocjonalnie. (PAP)
wm/ bst/ grg/