Dla Agaty Turkot, wyróżnionej Nagrodą im. Zbyszka Cybulskiego, aktorstwo było sposobem na walkę z wstydliwością
W poniedziałek Agata Turkot otrzymała Nagrodę im. Zbyszka Cybulskiego, przyznawaną młodym aktorkom i aktorom wyróżniającym się wybitną indywidualnością. Uhonorowano ją za rolę ofiary przemocy domowej w filmie „Dom dobry” Smarzowskiego. Choć zagrała w tak odważnym projekcie, jak niedawno przyznała, na co dzień jest osobą wstydliwą.
- Byłam bardzo wstydliwym i nieśmiałym dzieckiem – wspominała w rozmowie z PAP Life przed premierą „Domu dobrego”. - Żyłam w swoim świecie, nie za bardzo integrowałam z rówieśnikami. Moi rodzice próbowali mnie wyciągać na zewnątrz, zapisywali na różne zajęcia sportowe. Długo trenowałam jeździectwo, chodziłam na różne kółka i w końcu trafiłam na kółko teatralne. Nauczyłam się jakiegoś wierszyka, wyrecytowałam go, okazało się, że całkiem dobrze mi poszło i sprawiło jakąś frajdę. Później zaczęłam w aktorstwie odkrywać inne wartości. Wydaje mi się, że podświadomie poczułam, że na scenie ten mój wstyd znika, mogłam się ukryć za jakąś postacią, tekstem. Odkryłam, że sztuka stwarza przestrzeń na bycie autentyczną.
Gap year kluczowy dla Turkot. „Sama musisz sobie ułożyć plan dnia”
Do Łódzkiej Filmówki Agata Turkot dostała się za drugim razem. Bardzo ceni sobie rok przerwy, który miała między liceum i studiami. Uważa, że był dla niej kluczowy. - Takie doświadczenie, kiedy musisz się zmierzyć z odrzuceniem, nie jesteś już w żadnej strukturze, sama musisz sobie ułożyć plan dnia, kiedy wstać, co będziesz robić albo czego nie robić, dyscyplinować się, jest bardzo ważne. Później przydaje się w naszym życiu aktorskim, kiedy opuszczamy szkołę, okazuje się, że telefon nie dzwoni i nie mamy pracy – przyznaje.
Docenia też to, że po skończeniu studiów cały czas pracowała, czy to w serialach, czy w teatrach. Wprawdzie nie były to wielkie projekty i wielkie role, ale utrzymywała się z aktorstwa. Pierwszą znaczącą kreację stworzyła u Wojciecha Smarzowskiego w „Weselu 2” (2021).
Czy na dobre pokonała już wstydliwość? - Wstydzę się wielu rzeczy. Często wstydzę się też grać, wchodzić w jakiś mocny stan. Więc wstyd właściwie ciągle mi towarzyszy. Ale staram się go oswajać. Mówi się, że bycie odważnym nie polega na tym, że się nie boisz, tylko że się boisz i robisz. Tak samo pracuję ze swoim wstydem. Działam i próbuję w jakiś sposób być silniejsza od niego – mówiła ta 32-latka.
W tym roku będziemy ją mogli oglądać w serialu HBO Max, „Piekło kobiet”, w którym kreuje główną rolę. - To serial, który rozgrywa się w latach 30. XX wieku i dotyka tematu aborcji, patriarchatu. Moja bohaterka jest redaktor naczelną. Boryka się z różnymi demonami, ma też różne uzależnienia i nie jest taka krystaliczna. Ale obok mroku, ma też w sobie dużo jasności. Pod tym kątem to też była dla mnie bardzo ciekawa rola. Staram się tak budować swoje role, nawet stricte dramatyczne, żeby przemycać promyki jasności, uśmiechu, jakiegoś żartu – opowiadała Turkot. (PAP Life)
Autorka: Iza Komendołowicz
ikl/ag/ ppa/