O PAP.pl

PAP.pl to portal PAP - największej agencji informacyjnej w Polsce, która zbiera, opracowuje i przekazuje obiektywne i wszechstronne informacje z kraju i zagranicy. W portalu użytkownik może przeczytać wybór najważniejszych depesz, wzbogaconych o zdjęcia i wideo.

Agata Turkot: wciąż czuję się bardziej jak dziewczyna niż kobieta [WYWIAD]

Helena, moja bohaterka, ma 34 lata, czyli jest praktycznie w moim wieku. W czasach, kiedy rozgrywa się „Piekło kobiet”, trzydziestoparolatka była uważana za dojrzałą kobietę, która powinna mieć męża, dzieci. Szczerze mówiąc, ja wciąż czuję się bardziej jak dziewczyna niż kobieta. Cieszę się, że pewnych decyzji nie muszę tak szybko podejmować i że nie są na mnie wymuszane – mówi PAP Life Agata Turkot, która gra główną rolę w serialu HBO Max „Piekło kobiet”. Jego premiera - w piątek.

PAP Life: Po zagraniu Gośki w „Domu dobrym” Wojtka Smarzowskiego, znów masz główną rolę. „Piekło kobiet” to serial kostiumowy, który rozgrywa się w latach 30. XX wieku, a ty wcielasz się w Helenę Wróblewską, która prowadzi rubrykę matrymonialną w piśmie należącym do jej męża. Co cię w tej bohaterce najbardziej zaintrygowało?

Agata Turkot: Nieczęsto się zdarza, żeby bohaterka była tak niejednoznaczna, wielowymiarowa, był w niej mrok, który przeplata się z jasnością. To był po prostu gotowy materiał do zagrania, od razu masz ochotę szybko nauczyć się tekstu i wchodzić na plan. Ale uważam, że pozostałe kobiece bohaterki są też bardzo ciekawe. Wierzę w każdą z nich i bardzo im współczuję. Pomyślałam sobie, że ten świat kobiecy, o którym będziemy opowiadać, jest bardzo przejmujący i według mnie bardzo prawdziwy. Mimo że akcja rozgrywa się w latach 30. XX wieku, gramy w kostiumach, scenografii - opowiadamy współczesne historie.

Więcej

Aktorka Zofia Wichłacz podczas uroczystej premiery filmu "Zima pod znakiem wrony" w reżyserii Kasi Adamik. Fot. PAP/Leszek Szymański
Aktorka Zofia Wichłacz podczas uroczystej premiery filmu "Zima pod znakiem wrony" w reżyserii Kasi Adamik. Fot. PAP/Leszek Szymański

Zofia Wichłacz - studiuje emocje nie tylko na planie filmowym [WYWIAD]

PAP Life: To twoja pierwsza rola kostiumowa?

A.T.: Kiedyś, w ramach Teatru Telewizji, wystąpiłam w reżyserowanej przez Kingę Dębską sztuce „Lato w Nohant”, która dzieje się w XIX wieku. Zresztą grałam w niej z Kasią Herman, z którą teraz spotkałam się w „Piekle kobiet”. Tutaj te lata 30. są wspaniałym okresem, jeżeli chodzi o modę, wystrój wnętrz, architekturę. Cudownie było się znaleźć w tych futrach, jedwabiach, w Mercedesie z 1936 roku. To są plusy naszego zawodu, które na pewno każdy aktor docenia. Możemy dotknąć, poczuć coś, czego już nie ma. Ale też wydaje mi się, że ten kontrast między pięknem wizualnym, a tematem, o którym opowiadamy, jest bardzo intrygujący.

Image
Zdjęcia z filmu "Piekło kobiet" - Agata Turkot. Fot. Warner Bros. Discovery/materiały prasowe
Zdjęcia z filmu "Piekło kobiet" - Agata Turkot. Fot. Warner Bros. Discovery/materiały prasowe

PAP Life: „Piekło kobiet” jest serialem obyczajowym z wplecionym wątkiem kryminalnym. Pojawia się problem gwałtów, przemocy, nielegalnej aborcji, patriarchatu. Nie obawiałaś się, że kolejna trudna rola po „Domu dobrym” spowoduje, że zostaniesz wrzucona do szufladki „aktorka od ciężkich ról”?

A.T.: Myślę, że bardzo dobrze, że tak się teraz dzieje, że zaczynamy coraz więcej mówić o kobietach i o naszych prawach. O tym, że jesteśmy lekceważone albo inaczej traktowane niż mężczyźni. Tak się rzeczywiście złożyło, że te dwa projekty przyszły do mnie w dosyć bliskim czasie. Ale czy się tego bałam? Nie. Dla mnie to była ogromna frajda i wyróżnienie, że tak wybitni twórcy w jednym i drugim przypadku chcą ze mną pracować i że mam szansę stworzyć niezwykle wielowymiarowe i ważne bohaterki. W każdej z tych ról jest „aktorskie mięso” - mogłam się aktorsko wyżyć, zaryzykować, sprawdzić. Myślę, że szkoda czasu na zastanawianie się, czy mi to zaszkodzi, czy nie, czy ktoś będzie chciał mnie wrzucić w jakąś szufladkę.

Więcej

Robert Koszucki w serialu "Młode gliny". Fot. Materiały prasowe
Robert Koszucki w serialu "Młode gliny". Fot. Materiały prasowe

Robert Koszucki: kiedy aktor ma pracę, to ma wakacje [WYWIAD]

Warto zauważyć, że Helena i Gośka to dwie kompletnie różne bohaterki. Żeby je stworzyć musiałam użyć innych środków, poszukać odmiennych inspiracji. Poza tym, niedawno do kin wszedł film „Zapiski śmiertelnika” - czarna komedia, w której miałam przyjemność także wystąpić. Zatem wydaje mi się, że trudno mnie umieścić w jednej szufladzie, ale i tak nie mam na to wpływu. Ludzie zawsze coś będą sobie myśleć na nasz temat i będą próbować nas jakoś nazwać. Nawet jeżeli nam się to nie podoba. Więc cieszę się, że mogłam zrobić zarówno film Wojtka Smarzowskiego, jak i serial „Piekło kobiet”. Dla mnie obie te produkcje są wartościowe.

PAP Life: Poruszające jest, jak wiele problemów, z którymi mierzą się bohaterki „Piekła kobiet”, jest współczesnych - jak choćby zakaz aborcji.

A.T.: Przyznam, że to szokujące, jak niewiele zmieniło się w kwestii praw kobiet przez sto lat. Może ruszyłyśmy się na tej planszy o jedno pole, może o dwa, ale wiele problemów w dalszym ciągu nie jest rozwiązanych. Jest to smutne, wręcz przerażające i skłoniło mnie do różnych przemyśleń.

Oczywiście są też rzeczy, które się zmieniły, np. postrzeganie wieku. Sto lat temu trzydziestoparolatka była uważana za dojrzałą kobietę. Moja bohaterka Helena ma 34 lata, czyli jest praktycznie w moim wieku. W czasach, kiedy rozgrywa się „Piekło kobiet” uważano, że jest już za stara, żeby mieć dzieci i to jest dla niej olbrzymi problem. Cały świat zewnętrzny wywiera na niej presję, żeby wreszcie zaszła w ciążę. Na szczęście, dzisiaj jest inaczej i teraz jest coraz bardziej powszechne, że kobiety decydują się na późne macierzyństwo i nie jest to już tak surowo oceniane, jak kiedyś.

Więcej

Zobacz galerię (3)
Zdjęcie z filmu „Nasza rewolucja”, fot. Anna Włoch/materiały prasowe
Zdjęcie z filmu „Nasza rewolucja”, fot. Anna Włoch/materiały prasowe

Z okazji urodzin Jacka Kuronia, zaprezentowano nowe zdjęcia z poświęconego mu filmu

Szczerze mówiąc, wciąż czuję się bardziej jak dziewczyna niż kobieta. Cieszę się, że pewnych decyzji nie muszę tak szybko podejmować i że nie są na mnie wymuszane. Mam prawo do eksperymentowania, próbowania różnych rzeczy, uczenia się siebie i niezamykania się w roli matki, żony, czy w ogóle w domu, jak było w tamtych czasach.

PAP Life: Uległość kobiet wynikała z wychowania. Dziewczynki miały być grzeczne, posłuszne. Najpierw słuchać rodziców, nauczycieli, a potem męża.

A.T.: Trochę byłam wychowywana na grzeczną dziewczynkę. Byłam też bardzo dobrą uczennicą w szkole. Ale zawsze miałam w sobie jakąś osobność i bunt. Przez długi czas tylko wewnętrzny, który polegał na tym, że podważałam właściwie wszystko, co słyszałam i - na swój sposób - to sobie „rozkminiałam”. Kiedy wszyscy szli w jedną stronę i mówili, że teraz to jest dobre, pojawiała się jakaś moda, trend, to zawsze miałam wątpliwości: „nie wiem, muszę to sprawdzić, nie podłączam się tak szybko”. Chociaż dosyć późno odważyłam się wypowiadać swoje zdanie na głos. Szukałam takiej drogi, żeby z jednej strony być blisko siebie, ale jednocześnie kogoś nie krzywdzić tym, że myślę trochę inaczej, albo czasami nawet skrajnie inaczej. Ale ta chęć, żeby sprawdzić, co jest pod powierzchnią rzeczy, była u mnie bardzo wcześnie.

Image
Zdjęcia z filmu "Piekło kobiet" - Katarzyna Herman. Fot. Warner Bros. Discovery/materiały prasowe
Zdjęcia z filmu "Piekło kobiet" - Katarzyna Herman. Fot. Warner Bros. Discovery/materiały prasowe

Jestem zodiakalnym Wodnikiem. Może ktoś w to wierzy lub nie, ale bardzo odnajduję w tym znaku, w jego indywidualności i osobności.

PAP Life: Potrafisz zawalczyć o siebie, kiedy ktoś przekracza twoje granice?

A.T.: Na pewno wiele razy musiałam o swoją kobiecą suwerenność zadbać. Jak wiele kobiet, spotykam się z takimi żartami, półżartami o dwuznacznym wydźwięku - seksistowskim. Myślę, że to się dzieje wszędzie, na ulicy, w komunikacji miejskiej, w pracy. „To przecież tylko żarcik”, jakiś niestosowny uśmiech czy dotyk – niby przez przypadek. Zauważam wiele takich małych rzeczy, które uważam, że są przekroczeniami. Uczę się stawiać granice i też ustalać sama ze sobą, co jest dla mnie w porządku, a co nie. Myślę, że jest to trudna nauka, bo wymaga dużo odwagi i konsekwencji. Przeciwstawienie się mężczyznom nie jest łatwe. Sama często myślę: „Spoko, odpowiem, zareaguję”. A później, kiedy mam to zrobić, coś mi na to nie pozwala.

Więcej

Kadr z filmu "Pojedynek". Fot. Jarosław Sosiński/materiały prasowe
Kadr z filmu "Pojedynek". Fot. Jarosław Sosiński/materiały prasowe

Kot, Kościukiewicz i Pawlicki o „Pojedynku”: film, który przykleja plaster na narodową ranę [WIDEO]

PAP Life: Katarzyna Herman powiedziała, że choć dziś kobiety są niezależne, osiągają sukcesy, to często wciąż są postrzegane poprzez pozycję mężczyzny, z którym są związane.

A.T.: Bardzo często mówi się, że to jest czyjaś żona. To widać też w scenariuszach. Jest główny bohater, później jest wymieniona jego żona, która też jest dużą, ważną postacią. Ale w scenariuszu jest przedstawiona - żona głównego bohatera. Myślę, że to się bardzo dobrze przekłada na życie. Nierówności są na każdym kroku, ale mam nadzieję, że takie produkcje jak „Piekło kobiet” wywołają debatę na temat praw kobiet, samostanowienia. I mówię tutaj, i o kobietach, i o mężczyznach. Czy presja z zewnątrz zawsze będzie sprawiała, że musimy ulegać jakimś kompromisom, które są dla nas krzywdzące?

Image
Zdjęcia z filmu "Piekło kobiet" - Mateusz Damięcki. Fot. Warner Bros. Discovery/materiały prasowe
Zdjęcia z filmu "Piekło kobiet" - Mateusz Damięcki. Fot. Warner Bros. Discovery/materiały prasowe

PAP Life: Porozmawiajmy zatem o współczesnych mężczyznach.

A.T.: Nie mam szczęścia do swoich ekranowych mężów (śmiech). Widzę dwie skrajności. Mężczyzn, którzy nie są w stanie oddać pola, bo czują potrzebę dominowania i boją się tego, że kobieta może sama o sobie stanowić, podejmować decyzje, myśleć samodzielnie. Ci mężczyźni przede wszystkim chcą ograniczać wolność kobiet i bardzo mnie niepokoi, że to wciąż się dzieje i zmierza w bardzo radykalnym kierunku. A z drugiej strony, świat wreszcie otwiera się na wrażliwość mężczyzn. To jest dla mnie bardzo wzruszające i piękne, że są mężczyźni, którzy zaczynają mówić o swoich emocjach, lękach, przyznają się, że chodzą na terapię, są otwarci na dialog i - przede wszystkim - czują potrzebę rozmowy. Mam wielką nadzieję, że w tym wytrwają i nie będą się tego wstydzić. (PAP Life)

Rozmawiała Iza Komendołowicz

ikl/ag/ep/

Agata Turkot ukończyła aktorstwo w Łódzkiej Filmówce (2018). Stała się rozpoznawalna dzięki serialowi "Leśniczówka". Zagrała w „Weselu 2” Wojciecha Smarzowskiego. Później mogliśmy ją oglądać w innych filmie tego reżysera – „Domu dobrym”. Za tę rolę została wyróżniona Nagrodą im. Zbyszka Cybulskiego dla najlepszego młodego aktora. W styczniu miał premierę film Macieja Żaka „Zapiski śmiertelnika” z jej udziałem. W serialu „Piekło kobiet” (na HBO Max od 6 marca) gra Helenę Wróblewską, główną bohaterkę.

Galeria (10)

  • Zdjęcia z filmu "Piekło kobiet" - Borys Szyc. Fot. Warner Bros. Discovery/materiały prasowe
    1/10

    Zdjęcia z filmu "Piekło kobiet" - Borys Szyc. Fot. Warner Bros. Discovery/materiały prasowe

  • Zdjęcia z filmu "Piekło kobiet" - Hubert Miłkowski. Fot. Warner Bros. Discovery/materiały prasowe
    2/10

    Zdjęcia z filmu "Piekło kobiet" - Hubert Miłkowski. Fot. Warner Bros. Discovery/materiały prasowe

  • Zdjęcia z filmu "Piekło kobiet" - Jacek Koman. Fot. Warner Bros. Discovery/materiały prasowe
    3/10

    Zdjęcia z filmu "Piekło kobiet" - Jacek Koman. Fot. Warner Bros. Discovery/materiały prasowe

  • Zdjęcia z filmu "Piekło kobiet" - Jacek Poniedziałek. Fot. Warner Bros. Discovery/materiały prasowe
    4/10

    Zdjęcia z filmu "Piekło kobiet" - Jacek Poniedziałek. Fot. Warner Bros. Discovery/materiały prasowe

  • Zdjęcia z filmu "Piekło kobiet" - Mateusz Damięcki. Fot. Warner Bros. Discovery/materiały prasowe
    5/10

    Zdjęcia z filmu "Piekło kobiet" - Mateusz Damięcki. Fot. Warner Bros. Discovery/materiały prasowe

  • Zdjęcia z filmu "Piekło kobiet" - Tomasz Sapryk. Fot. Warner Bros. Discovery/materiały prasowe
    6/10

    Zdjęcia z filmu "Piekło kobiet" - Tomasz Sapryk. Fot. Warner Bros. Discovery/materiały prasowe

  • Zdjęcia z filmu "Piekło kobiet" - Maria Kowalska. Fot. Warner Bros. Discovery/materiały prasowe
    7/10

    Zdjęcia z filmu "Piekło kobiet" - Maria Kowalska. Fot. Warner Bros. Discovery/materiały prasowe

  • Zdjęcia z filmu "Piekło kobiet" - Bogumiła Bajor. Fot. Warner Bros. Discovery/materiały prasowe
    8/10

    Zdjęcia z filmu "Piekło kobiet" - Bogumiła Bajor. Fot. Warner Bros. Discovery/materiały prasowe

  • Zdjęcia z filmu "Piekło kobiet" - Piotr Trojan. Fot. Warner Bros. Discovery/materiały prasowe
    9/10

    Zdjęcia z filmu "Piekło kobiet" - Piotr Trojan. Fot. Warner Bros. Discovery/materiały prasowe

  • Zdjęcia z filmu "Piekło kobiet" - Hubert Miłkowski. Fot. Warner Bros. Discovery/materiały prasowe
    10/10

    Zdjęcia z filmu "Piekło kobiet" - Hubert Miłkowski. Fot. Warner Bros. Discovery/materiały prasowe

Zobacz także

  • Fot. PAP/Albert Zawada
    Fot. PAP/Albert Zawada
    Specjalnie dla PAP

    „Nie graj jednej konkretnej postaci, graj stan”. Boczarska i Turkot w „Zapiskach śmiertelnika” [WIDEO]

  • Uhonorowana za rolę w filmie „Dom dobry” aktorka Agata Turkot. Fot. PAP/Marcin Obara
    Uhonorowana za rolę w filmie „Dom dobry” aktorka Agata Turkot. Fot. PAP/Marcin Obara

    Dla Agaty Turkot, wyróżnionej Nagrodą im. Zbyszka Cybulskiego, aktorstwo było sposobem na walkę z wstydliwością

  • Specjalnie dla PAP

    "Dom dobry" wchodzi do kin. Agata Turkot o tym, jak zmierzyła się ze stereotypami na temat przemocy [NASZE WIDEO]

  • Agata Turkot 	Fot. PAP/Jerzy Uklejewski
    Agata Turkot Fot. PAP/Jerzy Uklejewski
    Specjalnie dla PAP

    Za kulisami „Domu dobrego”. Agata Turkot o nowym filmie Smarzowskiego [WYWIAD]

Serwisy ogólnodostępne PAP