Dr Bryc: jesteśmy w momencie rewizji porządku międzynarodowego
Jesteśmy w momencie rewizji porządku międzynarodowego - powiedziała w Studiu PAP dr Agnieszka Bryc, specjalistka od Wschodu. Podkreśliła, że Polska musi umiejętnie grać na kilku fortepianach. - Pokój na Ukrainie nie jest bliżej niż rok temu, a sytuacja na Bliskim Wschodzie będzie eskalować - dodała.
Na dzień przed 81. rocznicą zakończenia II wojny światowej specjalistka od stosunków międzynarodowych, Rosji i Wschodu z UMK w Toruniu, mówiła w Studiu PAP o najważniejszych procesach geopolitycznych, które obserwujemy.
Nie jesteśmy bliżej pokoju na Ukrainie niż rok temu. W 2025 roku była okrągła rocznica zakończenia II wojny światowej i nadzieje były większe, bo był to poważniejszy symboliczny moment, a wiemy, że prezydent Rosji Władimir Putin, to ten polityk, który bardzo chętnie sięga po symboliczne daty. Zastanawiano się, czy to nie mógłby być moment pauzy w tej wojnie. Rok później nikt już o czymś takim nie myśli
Podkreśliła, że obchody planowane 9 maja w Moskwie będą znacznie mniejsze niż duże rocznicowe, znane z lat ubiegłych. Na Placu Czerwonym będzie mniej żołnierzy i nie będzie sprzętu wojskowego. Mniejsza będzie też liczba gości zewnętrznych, a rok temu obecny był przywódca Chin - Xi Jinping.
Oficjalne uzasadnienie Kremla jest takie, że nie jest to okrągła rocznica. W rzeczywistości powód jest inny i jest nim bardzo silna prywatna obawa Putina, że podczas tych obchodów Ukraina zademonstruje swoje zdolności ataków na Moskwę przy użyciu dronów
Dr Bryc wskazała, że Putin bardzo obawia się prób zamachu. - Każda okazja tego rodzaju wzmacnia jego paranoję na tym punkcie - oceniła. Ekspertka podkreśliła, że w przemówieniu przywódcy Rosji spodziewa się powtarzanej od lat propagandy określającej Ukrainę i Zachód jako siedliska faszyzmu.
- To bardzo dobra metoda utrwalania propagandy, czyli metoda zdartej płyty. Co roku powtarzane są przez Putina te same tezy, że zwycięstwo ZSRR było wielkie, że to Rosja uratowała Europę przed nazizmem. (...) Teraz można się spodziewać wzmożenia narracji antyeuropejskiej, bo krytyczne komentarze wobec USA skończyły się rok temu. Putin - można się o to założyć, bo to bardzo prawdopodobne - będzie mówił, że w Europie odradza się nazizm - już nie tylko na Ukrainie, ale i w państwach bałtyckich. Zobaczymy, czy też wymieni Polskę. Na pewno powie też, że Rosja stoi na straży właściwego porządku. To mit kreowany przez rosyjską propagandę od lat (...) Ze względów bezpieczeństwa Putin będzie mówił mniej niż 10, a na pewno mniej niż 15 minut - mówiła Bryc.
Jej zdaniem, świat czeka także w najbliższym czasie eskalacja szeregu konfliktów trawiących Bliski Wschód.
Nie sądzę, aby bardzo szybko przyszła deeskalacja w wojnie irańskiej. (...) Polityczny system irański pod względem struktury i długiego trwania jest ustabilizowany. Islamska Republika Iranu ma bardzo klarowne kompetencje poszczególnych organów władzy. (...) Wcześniej ta władza była mocno podzielona pomiędzy sektor polityczny, religijny i zmilitaryzowany, czyli głównie Korpus Strażników Rewolucji. Od ataku USA i Izraela władzę zaczął koncentrować w swoich rękach Korpus Strażników Rewolucji. Dziś jest to silna dyktatura wojskowych
Według niej, patrząc z perspektywy państw interesy USA i Izraela względem Iranu wcale nie są zbieżne. - Pytanie jest o to, dlaczego prezydent USA Donald Trump poszedł bardzo mocno na rękę premierowi Izraela Benjaminowi Netanjahu. Żyjemy w czasach, w których definiowanie interesu coraz bardziej przechodzi z pozycji państwa na pozycję elit rządzących, a wręcz przywódców. My mówimy, że coś jest bądź nie jest w interesie USA, a jak przyjrzymy się temu bliżej, to jest to w interesie Trumpa i jego rodziny oraz otoczenia finansowo-politycznego - powiedziała ekspertka.
Dr Bryc podkreśliła, że wysyłani w najważniejsze dla przywódcy USA rejony Steve Witkoff i Jared Kushner nie są reprezentantami państwa, ale prywatnie prezydenta Trumpa.
Jesteśmy w momencie rewizji porządku międzynarodowego, czyli zmiany. Kształtuje nam się nowy ład międzynarodowy, a jeszcze pewne elementy starego ładu funkcjonują. Stąd taka frustracja, że tacy politycy jak Trump czy inni populiści, tak łatwo bagatelizują prawo międzynarodowe, instytucje międzynarodowe, wskazują na poleganie tylko na sobie. (...) Problem polega na tym, że nowe reguły gry, które z jednej strony narzuca administracja Trumpa, a z drugiej Rosjanie z Chińczykami, w swojej filozofii przypominają koncert mocarstw, czyli rządy silniejszych
W jej ocenie Europa zaczyna się w tym odnajdować, bo przełamano słabości, rozpoczęto militaryzację, a nikt - może poza Hiszpanią - nie czeka już ze zwiększenie wydatków na obronność. Dodała, że wyraźna - pytanie jak trwała - jest zmiana w postrzeganiu Rosji jako zagrożenia dla architektury bezpieczeństwa europejskiego.
Pytanie jest o to, na jak długo wyciągnęliśmy jako Europa wnioski. Czy będziemy w tym konsekwentni, gdy np. w interesie Putina będzie przerwanie bądź zamrożenie wojny na Ukrainie? Czy będziemy chcieli wrócić wówczas do złudnego pokoju i dokonywać resetu z Rosją, bo pierwszym krokiem byłby reset z Białorusią, a drugim z Rosją, a obydwa są szkodliwe dla państwa polskiego, a także Europy? Jeżeli tak będzie, to będzie oznaczało, że nie odrobiliśmy lekcji po 2014 i 2022 roku
Polska, jak powiedziała specjalistka od spraw międzynarodowych, jest zmuszona do "gry na kilku fortepianach".
- To nic złego, ale to trzeba robić inteligentnie. Nie można walczyć wewnętrznie i nie można polaryzować społeczeństwa. Nie można zarzucać sobie wzajemnie zdrady na rzecz Niemiec, USA czy Rosji, chociaż w przypadku Rosji trzymajmy ją zawsze na dystans i temu kierunkowi zawsze trzeba się przyglądać. Trzeba mieć świadomość tego, że bezpieczeństwo trzeba dywersyfikować. Nie można uzależniać się od jednego dawcy bezpieczeństwa tylko system zabezpieczać z różnych kierunków. To zadanie dla całej klasy politycznej. Politycy często polaryzację wykorzystują dla partyjnych, doraźnych celów, a ona bije już, bo przekroczyła granicę, gdy rzutuje na nasze bezpieczeństwo. Jesteśmy tak spolaryzowani, że trudno wyjść z korkociągu wojny polsko-polskiej, a na tym korzystają tylko i wyłącznie wrogowie. To jest zadanie dla odpowiedzialnych elit państwa polskiego. Trzeba odłożyć partyjne gry i myśleć przede wszystkim w kategoriach państwowych, bo jeszcze nigdy po zimnej wojnie bezpieczeństwo nie było tak zagrożone - podsumowała dr Bryc.
Autor: Tomasz Więcławski (PAP)
twi/ mok/ kgr/