O PAP.pl

PAP.pl to portal PAP - największej agencji informacyjnej w Polsce, która zbiera, opracowuje i przekazuje obiektywne i wszechstronne informacje z kraju i zagranicy. W portalu użytkownik może przeczytać wybór najważniejszych depesz, wzbogaconych o zdjęcia i wideo.

Eksperci: szczyt NATO na tle krytyki USA pod adresem Europy i wątpliwości co do zaangażowania Trumpa

Szczyt NATO w Ankarze odbędzie się na tle krytyki prezydenta USA Donalda Trumpa pod adresem krajów europejskich, wątpliwości co do jego zaangażowania na rzecz Sojuszu i zwiększonego zainteresowania Waszyngtonu Ukrainą - zauważają eksperci amerykańskiego think tanku Brookings Institution.

NATO. Fot. PAP/Wiktor Dąbkowski
NATO. Fot. PAP/Wiktor Dąbkowski

Wątpliwości wokół zaangażowania USA w NATO

Od ubiegłorocznego szczytu NATO prezydent USA „nie tylko podawał w wątpliwość gotowość (swojego kraju - PAP) do obrony terytorium państw NATO, ale wręcz groził użyciem siły wobec jednego z nich w kontekście Grenlandii” - zauważył analityk Brookings Philip Gordon podczas wtorkowego briefingu na temat zbliżającego się szczytu Sojuszu.

Jak dodał, najwięcej wątpliwości dotyczy zobowiązania prezydenta USA do obrony Europy w razie ataku. - Nawet jeśli wszystkie pozostałe aspekty funkcjonują prawidłowo i państwa europejskie wydają na obronność tyle, ile chciałby prezydent Trump, to bez tego podstawowego elementu NATO stoi przed fundamentalnym problemem – ocenił.

Image
NATO. Fot. PAP/Maciej Zieliński/Mateusz Krymski
NATO. Fot. PAP/Maciej Zieliński/Mateusz Krymski

Trump wielokrotnie mówił, że zobowiązania wynikające z artykułu 5 traktatu waszyngtońskiego, zobowiązującego państwa NATO do kolektywnej obrony zaatakowanego sojusznika, mają charakter warunkowy, mimo że jest to gwarancja traktatowa. - Wszyscy poprzedni prezydenci USA podkreślali, że zobowiązanie to jest bezwarunkowe i „żelazne”. Trump natomiast mówi: „jeśli nie płacicie rachunków, niekoniecznie będziemy was bronić” – zauważył Gordon.

Przypomniał, że od czasu zeszłorocznego szczytu NATO w Hadze Trump ostro krytykował państwa Europy za odmowę udziału w wojnie USA i Izraela z Iranem. - Nazwał je tchórzami, powiedział, że bez Stanów Zjednoczonych NATO jest „papierowym tygrysem”. Oficjalnie wezwał do przeglądu funkcjonowania Sojuszu (...) Wszystko to rodzi pytania o przyszłość NATO - dodał ekspert. Jak zaznaczył, do tego dochodzi kwestia obecności amerykańskich wojsk w Europie: administracja już rozpoczęła lub zapowiedziała wycofywanie części sił.

- To, co określiłbym jako najważniejszy element NATO, czyli gotowość prezydenta USA do obrony Sojuszu i wyrażania wobec niego solidarności, ma kluczowe znaczenie dla odstraszania. (...) Chodzi o to, by każdy potencjalny przeciwnik wiedział, że jeśli zaatakuje NATO, spotka się z odpowiedzią, a w tej odpowiedzi wezmą udział USA - podkreślił.

W jego ocenie szczyt NATO w Ankarze będzie krótki i utrzymany w pozytywnej atmosferze. Eksperci nie spodziewają się po spotkaniu przełomowych rezultatów.

- Wszyscy będą chcieli utrzymać prezydenta (Trumpa) w dobrym nastroju, a wiele uwagi zostanie poświęcone europejskim zobowiązaniom na rzecz zwiększenia wydatków na obronność. Moim zdaniem prawdziwym problemem jest jednak dalsze osłabianie amerykańskiego zaangażowania w Europie - podkreślił Gordon.

Ukraina i Europa w centrum uwagi ekspertów

Ekspertka Brookings Institution Constanze Stelzenmueller zwróciła uwagę na inne okoliczności przyszłotygodniowego szczytu. Podkreśliła, że odbędzie się on w kontekście silnej presji wywieranej przez Ukrainę na Rosję na polu bitwy, przenoszenia przez Rosję wojny do Europy (np. poprzez działania sabotażowe i wtargnięcia dronów) i utrzymywania maksymalistycznych żądań przez rosyjskiego przywódcę Władimira Putina.

Analityczka oceniła, że Ukraina stała się poligonem doświadczalnym dla amerykańskiego przemysłu obronnego oraz miejscem zdobywania doświadczeń przez siły zbrojne USA. - To sprawiło, że nagle Ukraina jest dla Stanów Zjednoczonych niezwykle interesująca - dodała.

Zwróciła uwagę, że z europejskiej perspektywy wiele osób mówi o „schyłku NATO”. - Mamy do czynienia z trzema równoległymi zjawiskami. Kraje Europy widzą dziś Amerykę, która jednocześnie jest skłonna do współpracy, pozostaje niejednoznaczna i bywa wroga. Nie chodzi o trzy różne Ameryki, lecz o trzy równocześnie występujące oblicza jej polityki. Wszystkie te elementy są prawdziwe i właśnie do tej złożonej sytuacji Europa musi bardzo szybko się dostosować - oceniła ekspertka. Zaznaczyła, że Europa uwzględniła już w swoich kalkulacjach możliwość redukcji liczby amerykańskich wojsk na kontynencie.

Według Gordona „błędne jest założenie, że administracja (USA) postrzega Europę przez pryzmat tego, kto może wnieść największy wkład we wspólne bezpieczeństwo wobec Rosji”. Jego zdaniem Trump „raczej zadaje sobie pytanie, kto może pomóc w odciążeniu (USA) ze zobowiązań, bo po prostu nie chcemy już ponosić takich wydatków (na obronność Europy - PAP), oraz kto jest naszym podobnie myślącym, bliskim cywilizacyjnie sojusznikiem”.

- Dlatego jeśli administracja jest przychylnie nastawiona na przykład do Polski, to w mniejszym stopniu dlatego, że Polska przeznacza dużo na obronność lub prezentuje twarde stanowisko wobec Rosji, a bardziej ze względu na sympatię wobec określonego przywództwa politycznego. Myślę, że właśnie w taki sposób obecna administracja patrzy na Europę – ocenił ekspert.

Wyzwania dla obrony wschodniej flanki NATO

Inny analityk Brookings Institution Michael O’Hanlon ocenił, że „na obecnym etapie nie jest wiarygodne, by sama Europa czy to w ramach UE, czy europejskiej części NATO, była w stanie samodzielnie obronić wschodnią flankę NATO, bo obejmuje ona kraje bałtyckie, które są bardzo narażone (na agresję - PAP)”. Zaznaczył, że „Polska ma kluczowe znaczenie dla całego wysiłku obronnego (Sojuszu - PAP), ale żaden kraj nie jest w stanie zrobić tego (obronić wschodniej flanki - PAP) w pojedynkę”.

- Nawet przy udziale Stanów Zjednoczonych NATO prawdopodobnie nie byłoby w stanie dosłownie obronić państw bałtyckich w razie rosyjskiej agresji; raczej musiałoby przeprowadzić kontrofensywę po dokonanym ataku – wyraził przekonanie analityk.

- Tego problemu nie jest w stanie rozwiązać ani Europa jako całość, ani nawet całe NATO. Potrzebne jest połączenie kilku działań: z jednej strony zwiększenie wydatków na obronność do około 3,5 proc. PKB i rozwijanie sił zdolnych do prowadzenia działań poza własnym terytorium, a z drugiej — przynajmniej w okresie przejściowym — utrzymanie zaangażowania USA oraz zachowanie wiarygodności odstraszania poprzez możliwość eskalacji lub prowadzenia własnych działań asymetrycznych – dodał.

Zauważył, że „decyzja o przyjęciu państw bałtyckich do NATO, choć pod wieloma względami słuszna i szlachetna, stworzyła od strony wojskowej flankę, której bardzo trudno bronić”.

Polska w ocenie ekspertów

Stelzenmueller zaznaczyła, że „ogromny wkład Polski, jej wydatki na obronność oraz zdolności wojskowe są w USA dostrzegane i doceniane”. - Myślę również, że Polacy są postrzegani jako niezwykle zdecydowani obrońcy Ukrainy. Oczywiście obecny polityczny spór między Polską a Ukrainą w pewnym stopniu ten obraz osłabił – powiedziała niemiecka ekspertka, odnosząc się do sporu o nadanie przez prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego nazwy „imienia Bohaterów UPA” jednostce wojskowej.

- Szczerze mówiąc, najlepsze, co Europa może zrobić w Ankarze, to powstrzymać się od wzajemnych uszczypliwości. Wszyscy wiemy, że jest to możliwe. Chciałabym, aby wszyscy zaprezentowali obraz przyjaźni i jedności (...) dotyczy to również Niemców – dodała analityczka.

O'Hanlon ocenił, że nadchodzący szczyt NATO wydaje się znacznie gorzej przygotowany niż zeszłoroczne spotkanie. - W ubiegłym roku, po bardzo burzliwej wiośnie wypełnionej dyskusjami o tym czy naczelny dowódca sił NATO w Europie powinien być Amerykaninem, czy Stany Zjednoczone będą przestrzegać artykułu 5 i czy Sojusz przetrwa, organizatorzy doszli do prostego wniosku: najlepiej zorganizować krótki szczyt, uroczystą kolację, zapewnić Trumpowi możliwość wykonania efektownych zdjęć w pięknej europejskiej stolicy i jednocześnie ogłosić jedno konkretne osiągnięcie: porozumienie w sprawie zwiększenia wydatków obronnych do poziomu 3,5 proc. i docelowo 5 proc. PKB. To było doskonałe rozwiązanie - powiedział ekspert.

- Dla Trumpa to był sukces, którym mógł się pochwalić, tego właśnie potrzebował. A potem mógł wyjechać - dodał. - W 2025 roku wszyscy zrozumieli, że jeśli pozwoli się, by sytuacja wymknęła się spod kontroli, nikt nie będzie wiedział, dokąd to doprowadzi. Tym razem nie potrafię ocenić, w jakim kierunku wszystko zmierza. Być może wojna z Iranem utrudniła przygotowania (do szczytu). Mam jednak wrażenie, że nikt do końca nie wie, jaki właściwie ma być cel tego spotkania, a to jest niebezpieczne - zaznaczył ekspert Brookings Institution.

Szczyt NATO w Ankarze odbędzie się 7-8 lipca.

Z Waszyngtonu Natalia Dziurdzińska (PAP)

ndz/ akl/ amac/ ep/

Zobacz także

  • Niepewność i lęk. Fot. Daniels C/peopleimages.com/Adobe Stock
    Niepewność i lęk. Fot. Daniels C/peopleimages.com/Adobe Stock

    Eksperci: Niepewność i lęk przed skomplikowanym światem napędzają polaryzację

  • Keir Starmer rezygnuje ze stanowiska premiera. Fot. PAP/EPA/TOLGA AKMEN
    Keir Starmer rezygnuje ze stanowiska premiera. Fot. PAP/EPA/TOLGA AKMEN

    Starmer ustępuje ze stanowiska premiera. Ekspert wskazał na dwie główne przyczyny

  • Cieśnina Ormuz Fot. PAP/EPA/ALI HAIDER
    Cieśnina Ormuz Fot. PAP/EPA/ALI HAIDER

    Eksperci dla PAP: otwarcie cieśniny Ormuz to za mało, żeby mówić o sukcesie USA

  • Olga Kwiecińska, założycielka Fundacji Cześć Ciało. Fot. Materiały Prasowe
    Olga Kwiecińska, założycielka Fundacji Cześć Ciało. Fot. Materiały Prasowe

    „Presja ich po prostu niszczy”. Ekspertki o problemie, który dotyka blisko 90 proc. młodych ludzi

Serwisy ogólnodostępne PAP