Ekspert: Rosja jest teraz słaba i Zachód podejmuje pewne próby wypełniania tej próżni
Rosja straciła wpływy w Armenii, Mołdawii, Rumunii, Iranie i na Węgrzech - ocenił dr Karol Szulc z Uniwersytetu Wrocławskiego. Ekspert dodał, że „Rosja jest teraz słaba i Zachód podejmuje pewne próby wypełniania tej próżni”, ale obawia się o trwałość tych działań.
W niedzielnych wyborach parlamentarnych w Armenii zwyciężyła partia Umowa Społeczna, na której czele stoi premier Nikol Paszynian. Zdobycie 49,81 proc. głosów oznacza samodzielne rządy, wybory były komentowane jako test nastawionej na Zachód polityki Paszyniana.
Dr Karol Szulc z Zakładu Polityki Zagranicznej i Zagrożeń Globalnych Instytutu Politologii Uniwersytetu Wrocławskiego ocenił we wtorek w studiu PAP, że oznacza to „kontynuację kursu Armenii bardziej ku Zachodowi, ku Unii Europejskiej, a de facto oddalanie od Rosji”. - Wydaje się to być logicznym następstwem poczynań Rosji, czyli przede wszystkim dramatycznie słabnących wpływów ze względu na to, jak Ukraina wykrwawia siły Rosji, jakim pariasem stała się Rosja ze względu na tą pełnoskalową inwazję, jak słabną jej siły i też to, jak Armenia została pozostawiona sama sobie w obliczu wojny z Azerbejdżanem - dodał dr Szulc.
Armenia przez dekady toczyła z Azerbejdżanem konflikt o Górski Karabach - zamieszkiwaną przez Ormian enklawę w granicach Azerbejdżanu, która w 2023 r. przeszła pod kontrolę Baku. Rosja nie wsparła wówczas Armenii, mimo jej uczestnictwa w Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym.
Zdaniem Szulca, „Rosja jest teraz słaba i Zachód podejmuje pewne próby wypełniania tej próżni”.
Ja zawsze w takich sytuacjach mam obawę o trwałość motywacji Zachodu do dbania o swoich sojuszników. Bo skoro mamy problem nawet ze wsparciem Ukrainy, która broni nas przed rosyjską nawałą, to tym bardziej zastanawiam się, jak długo i pod jakimi warunkami będzie trwało wsparcie dla Armenii w tym kursie pozachodnim.
- Tylko ja nie wiem, czy my już jesteśmy gotowi na to, żeby taką geopolityczną rolę odgrywać, mimo tego, że szefowa KE Ursula von der Leyen już drugą kadencję powtarza, że chce uczynić Unię Europejską tworem też geopolitycznym - podkreślił.
W ocenie politologa, największą bolączką Unii Europejskiej pozostaje brak solidarności, a także nacjonalizmy i partykularyzmy narodowe. Jak zauważył, uniemożliwia to koordynację działań. - A tylko my możemy coś teraz zrobić, bo polityka prezydenta USA Donalda Trumpa jest tak irracjonalna, że w ogóle na Stany Zjednoczone nie można teraz liczyć” - zaznaczył.
- Mamy Azerbejdżan, który można nakłaniać (...) poprzez wciąż naszego partnera, który czasami jest z nami, czasami przeciwko nam, ale Turcję trzeba w to zaangażować, to musi być szersza układanka. I my musimy stworzyć takie warunki, żeby Armenia dostawała jednoznaczne wsparcie. Żeby szła w kierunku integracji europejskiej, żeby dostawała pieniądze po prostu, żeby była włączona na przykład we wspólne zamówienia też zbrojne, żeby móc się ochronić ewentualnie przed „bratnią pomocą” narodu rosyjskiego. I to naprawdę niedużym kosztem da się teraz zrobić - podkreślił Szulc.
Pytany o reakcję Rosji na prozachodnią politykę w takich krajach jak Armenia dr Szulc podkreślił, że agresywna i zaborcza polityka jest „w kulturalnym DNA tego kraju”.
Upadające mocarstwa, które wciąż myślą, że są mocarstwami, właśnie tak reagują. Reagują agresją i takimi bardzo irracjonalnymi ruchami. Rosja straciła wpływ na wybory w Armenii, w Mołdawii, w Węgrzech, w Rumunii. (...) Nie jest w stanie wspierać Iranu wobec inwazji amerykańsko-izraelskiej. I osuwa się coraz bardziej w służalczą pozycję wobec Chin.
Politolog zwrócił też uwagę na pełnoskalową wojnę, jaką od 2022 roku Rosja toczy przeciwko Ukrainie. Podkreślił, że „strategicznie Rosja już przegrała”.
- Rosja przegrała wojnę na Ukrainie i ona ją przegrała już w pierwszym tygodniu (...). Natomiast to nie znaczy, że nie może wyrządzić nam szkód, że nie może prowadzić wojny hybrydowej, a może i nawet otwartej wojny z państwami NATO - jeżeli my będziemy się zachowywać wobec autokratów tego świata, my, czyli Unia Europejska, będziemy zachowywać się jak ofiary wobec prześladowcy szkolnego, takiego bully. Póki się nie postawimy, póki nie zatrzymamy przemocą przemocy, to nie będzie z kim i o czym rozmawiać - powiedział.
Dr Karol Szulc pytany o dalszy rozwój konfliktu na Ukrainie ocenił, że Ukraińcom nie powinno zabraknąć determinacji, ale potrzebne jest dalsze wsparcie Zachodu.
Rozmawiał Michał Torz (PAP)
mt/ par/ grg/