Ekspert: zmiana władzy na Węgrzech może być wyzwaniem dla Chin
Zmiana władzy na Węgrzech, które za rządów Orbana były bardzo otwarte na chińskie inwestycje, może być wyzwaniem dla Pekinu - ocenił w Studio PAP analityk PISM Marcin Przychodniak. Zauważył przy tym, że Peter Magyar deklaruje kontynuację dobrych relacji z Państwem Środka.
W wyniku wyborów parlamentarnych z 12 kwietnia na Węgrzech dojdzie do zmiany władzy. Po 16 latach z funkcji premiera będzie musiał ustąpić Viktor Orban (Fidesz), jego miejsce zajmie Peter Magyar (TISZA). We wtorek w Studiu PAP gościł analityk Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych Marcin Przychodniak, rozmowa dotyczyła m.in. tego, jak zmiany na Węgrzech są relacjonowane w Chinach.
Trzeba zacząć od tego, że scena medialna, czy w ogóle debata publiczna w Chinach, to jest coś zupełnie innego niż w Polsce. (...) Pojawiają się oficjalne teksty w partyjnych gazetach, które nie tyle są jakimś wyznacznikiem debaty, co po prostu stanowiska władz chińskich
Nasz rozmówca podkreślił, że oficjalnie Chiny nie zajmują się sprawami wewnętrznymi innych państw, nie ingerują w wybory. Dodał jednak, że pojawiają się oceny mówiące o tym, że zmiana władzy na Węgrzech to może być dla Chin problem.
Polityka Orbana przez te kilkanaście lat była bardzo pozytywna wobec Chin. Chiny w polityce zagranicznej Węgier były pewnym, brzydko powiem, lewarem. Pewnym elementem dywersyfikacji w relacjach zagranicznych. To, co Orban próbował uzyskać w relacjach chociażby z Brukselą, troszeczkę równoważył, pokazywał swoją moc czy swoje znaczenie poprzez pozytywne podejście do Chińczyków
Analityk zauważył, że Viktor Orban prezentował przy tym inne podejście niż to prowadzone przez Komisję Europejską. Przy czym jego zdaniem zmiana władzy na Węgrzech nie musi oznaczać zmian w relacjach chińsko-węgierskich.
Są pierwsze słowa przyszłego, zdaje się, premiera Węgier z wczoraj, który (...) odpowiedział na pytanie, jaka będzie jego polityka wobec Chin. Nie wskazują one, żebyśmy mieli do do czynienia z jakąś diametralnym odejściem od tego, co Orban proponował, czyli przede wszystkim od tego, jak Orban czy Węgry podchodziły chociażby do chińskich inwestycji, na przykład w sektorze elektromobilności
Zaznaczył, że do tej pory Węgry były bardzo otwarte na chińskie inwestycje, stając się pod tym względem europejskim liderem.
Zauważył przy tym, że Polska także ma dobre relacje z Chinami, dziesięć lat temu podpisano nawet umowę dotyczącą wszechstronnego strategicznego partnerstwa. Przychodniak zaznaczył jednak, że przez ten czas wiele się zmieniło. Wskazał na sprawy gospodarcze, ale też kwestię Rosji, która jest wspierana przez Chiny.
- Polska i na forum Unii, i też w relacjach dwustronnych, jest w awangardzie państw, które dąży do tego, żeby wprowadzać instrumenty, które po pierwsze mają tę zależność od Chin zmniejszać, po drugie zwiększać konkurencyjność firm unijnych i w ogóle unijnej gospodarki. Bo to jest bardzo poważne zagrożenie. Polska też jest w awangardzie państw, które uznają i rozumieją negatywne znaczenie Chin dla europejskiego bezpieczeństwa - podkreślił Przychodniak.
Rozmawiał Michał Torz (PAP)
mt/ ugw/ kgr/