Francja. Parlament odrzucił drugi wniosek o wotum nieufności dla rządu. Budżet przyjęty
Zgromadzenie Narodowe (niższa izba parlamentu Francji) odrzuciło w poniedziałek wieczorem dwa wnioski o wotum nieufności wobec rządu. Ich odrzucenie oznacza przyjęcie budżetu na 2026 rok, po czteromiesięcznych debatach i braku kompromisu w głęboko podzielonym parlamencie.
Deputowani najpierw głosowali nad wnioskiem złożonym przez część lewicy, a potem - nad wnioskiem skrajnie prawicowego Zjednoczenia Narodowego (RN). Oba nie zebrały wystarczającej większości 289 głosów. Pierwszy poparło 260, a drugi - 130 deputowanych.
- Nie uznałabym tego (głosowania) za zwycięstwo. Parlament i deputowani dali krajowi budżet, który zapewnia stabilność - powiedziała przewodnicząca Zgromadzenia Yael Braun-Pivet. Premier Sebastien Lecornu w komentarzu na platformie X podkreślił, że „Francja ma w końcu budżet”.
Sprzeciw wobec projektu budżetu
Opozycja z lewej i prawej strony sceny politycznej sprzeciwiała się rządowemu projektowi budżetu na 2026 rok. Choć obrady nad nim trwały od października, nie zdołano osiągnąć kompromisu. Premier, powołując się na ten impas, sięgnął po mechanizm przewidziany w konstytucji, umożliwiający przyjmowanie ustaw z ominięciem głosowania. Uczynił to wbrew swoim obietnicom, że nie będzie stosował tego sposobu forsowania ustaw, nadużywanego - zdaniem opozycji - przez poprzednich premierów powoływanych przez prezydenta Emmanuela Macrona.
Ogółem podczas obrad nad budżetem opozycja sześć razy próbowała uchwalić wotum nieufności i zmusić rząd do ustąpienia. Mniejszościowy gabinet Lecornu przetrwał głosowania głównie dzięki Partii Socjalistycznej (PS), która choć jest w opozycji i krytykuje budżet, zdecydowała się nie głosować przeciwko rządowi.
Lecornu przed głosowaniem, wyraźnie poirytowany, oskarżył skrajnie lewicową Francję Nieujarzmioną (LFI) o czteromiesięczny „sabotaż” prac nad budżetem i pytał deputowanych, czy w ogóle czytali projekt. Zarzucał LFI i skrajnie prawicowemu Zjednoczeniu Narodowemu (RN), że „wszystko blokowały” i „sabotowały”, krytykował opozycję za „ciągły chaos” i „gry partyjne”.
Zapewnił, że utrzymany zostanie założony w budżecie deficyt na poziomie 5 proc. PKB i podkreślił, że udało się zrealizować cel zeszłoroczny, czyli 5,4 proc. PKB.
Lecornu, który jest bliskim współpracownikiem Macrona, udało się doprowadzić do uchwalenia budżetu, co uważał za główne zadanie swojego rządu. Osiągnął ten cel kosztem kompromisu z PS i spełnienia jej głównego postulatu - zawieszenia niepopularnej reformy emerytalnej z 2023 roku. Naraził się jednak tym samym na krytykę ze strony centrum, czyli własnego obozu politycznego, oraz prawicowych Republikanów.
Francja ma problemy z wyłonieniem stabilnego rządu od czasu, gdy po zarządzeniu przez Macrona przedterminowych wyborów parlamentarnych w 2024 roku powstał bardzo podzielony parlament. Centrowy obóz polityczny prezydenta jest osłabiony, a w sondażach, na półtora roku przed wyborami prezydenckimi w 2027 roku, prowadzi skrajna prawica. Niskie są notowania samego Macrona, ponieważ opozycja i znaczna część opinii publicznej obarcza go winą za błędną - ich zdaniem - decyzję o rozwiązaniu parlamentu i za problemy z większością rządową.
Z Paryża Anna Wróbel (PAP)
awl/ mal/ ał/