Joanna Gierak-Onoszko: Unia Literacka zrywa z romantycznym mitem pisarza czekającego na wenę
Reportażystka i pisarka Joanna Gierak-Onoszko powiedziała PAP, że Unia Literacka, której jest prezeską, zrywa z mitem pisarza czekającego na wenę. Jej zdaniem pisarze sami wychodzą z inicjatywą zmian. Podkreśliła, że hańbą dla polskiej kultury jest to, że twórcy literatury są tak nisko opłacani.
Unia Literacka jest stowarzyszeniem zawodowym i twórczym zrzeszającym pisarzy. Jego celem jest m.in. bronienie praw pisarzy oraz promowanie dobrych praktyk na rynku książki. W rozmowie z PAP Gierak-Onoszko wskazała, że pisarze traktują swoją pracę jako zawód. – Twórczość nie jest drogim hobby, do którego powinno się dopłacać, ale to praca, za którą należy się wynagrodzenie – powiedziała.
Zwróciła uwagę, że część pisarzy uważa twórczość za przywilej, który uprawia się „po godzinach” oraz że jest to coś wyższego i metafizycznego.
Realia są jednak takie, że coraz częściej praca twórcza podlega tym samym zasadom co każda inna.
Dodała, że praca pisarska to nie jest już romantyczny zew, powołanie. I że coraz częściej twórcy, którzy zajmują się literaturą, są też twórcami cyfrowymi.
W Studiu PAP autorka nagradzanej książki „27 śmierci Toby’ego Obeda” odwołała się do raportu Instytutu Książki, z którego wynika m.in., że 25 proc. twórców książek utrzymuje się wyłącznie z pracy twórczej, pozostali łączą ją z etatem lub inną działalnością zarobkową. Ponadto dochody z twórczości ok. 90 proc. badanych nie przekraczają minimalnego wynagrodzenia.
To jest hańba dla polskiej kultury, że twórcy literatury, która rodzi noblistów i jest kołem zamachowym dla innych przestrzeni kulturalnych, są tak nisko opłacani.
Zauważyła też, że w Polsce wydaje się bardzo dużo książek. – Mamy do czynienia z inflacją literatury. Mówi się nawet, że więcej osób pisze, niż czyta książki. Mamy zalew nowości, a jednocześnie książka w Polsce żyje bardzo krótko - dwa albo trzy tygodnie - i zaraz przychodzi następny tytuł - powiedziała.
Jej zdaniem ta sytuacja jest dla pisarzy trudna. - To też duże ryzyko dla wydawcy, który inwestuje w książkę i autora, a ma tylko kilka tygodni na to, żeby dotrzeć z tym produktem literackim do czytelnika – wyjaśniła.
Podkreśliła jednak, że nie ma wątpliwości, że literatura w Polsce ma się dobrze. - Może zmienić się forma, w jakiej będziemy z niej korzystać, ale literatura w Polsce będzie istnieć. Natomiast nie mamy pewności, czy będzie to literatura polska – powiedziała.
Ochrona państwa nad rynkiem książki kluczowa
Dlatego jej zdaniem kluczowa jest ochrona państwa nad rynkiem książki. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego pod koniec ubiegłego roku zaprezentowało założenia do projektu ustawy o ochronie rynku książki. Jednym z nich jest wprowadzenie jednakowej ceny książki przez 12 miesięcy od publikacji. - Ten mechanizm funkcjonuje w wielu krajach, przede wszystkim w Europie Zachodniej. Ma chronić nie tylko autorów, ale też wydawców. Jeżeli książka jest przeceniona, to niewiele. Dzięki temu książki żyją dłużej, mają czas nasycić rynek oraz dotrzeć do czytelników – powiedziała.
Oceniła, że patologią rynku książki w Polsce są przeceny i rabaty. - W tej chwili cena książek jest sztucznie zawyżana. Ta drukowana z tyłu każdej książki rzadko jest ceną, którą czytelnik płaci w sklepie. Mamy możliwość kupienia książek z dużym upustem. Często są przeceniane już w dniu premiery – przypomniała.
Według niej brakuje dziś silnego wsparcia dla literatury ze strony państwa. - Programów wspierających czytelnictwo trochę jest, ale brakuje programów wspierających pisarstwo. Państwo wspiera teatr, sztuki plastyczne, muzykę, a literatura jest taką ubogą krewną, co do której wszyscy myślą, że poradzi sobie sama - powiedziała. - Widzimy jednak, że bez tego wsparcia jest jej trudno – dodała.
Środowisko apeluje o wsparcie
Wyjaśniła, że środowisko pisarzy apeluje o powołanie instytucji parasolowej, stworzonej na wzór Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, która wsparłaby całe środowisko literackie w Polsce. – Ta instytucja nie byłaby tylko pomocą dla pisarzy, ale też dla bibliotek, wydawców oraz dla inicjatyw, które będą wspierały gatunkową, dobrej jakości literaturę – oceniła.
Polski Fundusz Literatury, jak go nazywamy w tej fazie projektowej, jest z naszej perspektywy niezbędny, żeby dźwignąć literaturę z systemowej zapaści, w której teraz się znajduje.
Wskazała także, że Unia Literacka zrywa z romantycznym „mitem pisarza, trochę gryzipiórka, który siedzi na strychu i czeka, aż przyjdzie do niego wena”. – My wenę ścigamy i zapraszamy, wychodzimy z inicjatywą. W dzisiejszych czasach nie należy czekać na rozwiązanie, które do nas przyjdzie, ale samemu je wymyślać. Opieramy się już nie tylko na ideach i ideałach, ale także na twardych danych i analizach – powiedziała.
Joanna Gierak-Onoszko to reportażystka, pisarka i felietonistka. Ukończyła Uniwersytet Warszawski, a następnie podjęła naukę w Instytucie Reportażu. Po zakończeniu studiów rozpoczęła współpracę z gazetami „Duży Format”, „Gazeta Wyborcza”, „Pismo”, „Polityka”, „Non/fiction – nieregularnik reporterski”. Założyła także bloga pod nazwą „Mrs. Canada. Opowieści z Kanady”. W trakcie pobytu w Toronto rozpoczęła pracę nad swoją debiutancką książką „27 śmierci Toby’ego Obeda”, za którą otrzymała Nike Czytelników. Jest także autorką książki „Wolta. Opowieść o kobietach w zmianie”.
Anna Kruszyńska (PAP)
akr/ dki/ know/