Prof. Piątkowski: popieram wprowadzenie podatku od nadmiarowych zysków
Obniżka VAT i akcyzy na paliwo jest nieuzasadniona, bo subsydiuje konsumpcję - ocenił w Studiu PAP prof. Marcin Piątkowski. Jego zdaniem rząd mógłby odrobić część strat budżetu spowodowanych obniżką i poprawić stan finansów publicznych wprowadzając podatek od nadmiarowych zysków firm paliwowych.
W środę premier Donald Tusk oświadczył, że rząd nie zamierza rezygnować z pakietu „Ceny Paliwa Niżej” w związku z rozejmem na Bliskim Wschodzie. W nocy z wtorku na środę USA i Iran zawarły porozumienie o zawieszeniu broni. Jego trwałość stoi jednak pod znakiem zapytania, a główną osią sporu pozostaje to, czy zawieszenie broni obejmuje Liban.
Jak wskazał prof. Piątkowski, ekonomista, wykładowca Akademii Leona Koźmińskiego, są wątpliwości co do wiarygodności i siły rozejmu, a dalsze trwanie konfliktu i blokady cieśniny Ormuz będzie oznaczać coraz większe tarapaty dla światowej gospodarki.
Jego zdaniem mimo obniżenia w Polsce VAT i akcyzy na benzynę oraz wprowadzenia cen maksymalnych inflacja będzie rosnąć. Przyznał, że nie popiera obniżki tych podatków, gdyż każdy miesiąc jej obowiązywania oznacza uszczuplenie wpływów do budżetu państwa o ok. 1,5 mld zł. – Ta decyzja jest nieuzasadniona, bo tak naprawdę subsydiuje konsumpcję i dodatkowo wpycha nas w stary model rynku motoryzacyjnego opartego o benzynę i diesel - powiedział.
Prof. Piątkowski poparł natomiast ideę wprowadzenia podatku od nadmiarowych zysków spółek paliwowych. Jego wprowadzenie rozważa rząd, a według ministra finansów Andrzeja Domańskiego projekt ustawy w tej sprawie będzie gotowy w tym miesiącu. - Stan polskich finansów jest niedobry. (...) Dług publiczny w stosunku do PKB bardzo szybko rośnie. Kilka lat temu był poniżej 50 proc., teraz jest 60 proc. Do końca dekady może wzrosnąć nawet do 75 proc. PKB. Musimy znajdować sposoby jako państwo, żeby zwiększać dochody i żeby zmniejszać wydatki - zaznaczył.
Jeżeli z politycznych powodów musieliśmy ceny benzyny obniżyć, to przynajmniej odróbmy część strat narzucając podatek na firmy (paliwowe, PAP) - myślę, że głównie Orlen - które na tej sytuacji nadzwyczajnej uzyskały więcej niż w standardowej działalności.
Na pytanie, czy w tym roku można już zapomnieć o obniżce stóp procentowych, ekonomista ocenił, że obecnie nie ma do tego pola. Wskazał, że za wcześnie jest też na myślenie o podwyżce stóp. - Myślę, że część rynku uważa - i to widać po cenach instrumentów finansowych, które pokazują jakie są przewidywane stopy procentowe pod koniec roku - że te stopy procentowe będą musiały pójść do góry. Inni, w tym ja, uważają, że na podwyżkę stóp procentowych na pewno jest za wcześnie, choćby dlatego, że cały czas jest szansa na to, żeby konflikt w Zatoce Perskiej zażegnać jak najszybciej - powiedział.
Podkreślił, że gospodarka funkcjonuje na wysokim poziomie niepewności związanym z wojną w Zatoce Perskiej, wojną na Ukrainie, zmieniającą się geopolityką, niepotrzebny jest więc dodatkowy szok w postaci podwyżki stóp.
W czwartek Rada Polityki Pieniężnej zdecyduje o wysokości stóp procentowych. RPP w tym roku obniżyła stopy procentowe w marcu, o 25 pkt bazowych. W efekcie główna stopa procentowa NBP, stopa referencyjna, wynosi 3,75 proc. (PAP)
kmz/ mmu/ know/