Iran zniesie blokadę internetu? Protesty na razie wygasły, trwają aresztowania
Wysoki rangą parlamentarzysta irański zapowiedział w poniedziałek, że władze mogą w najbliższych dniach znieść blokadę internetu – podała agencja Reutera. Choć ulice pozostają spokojne od tygodnia, sytuacja w wielu miastach wciąż jest napięta i trwają masowe aresztowania – powiadomił serwis Iran Wire.
Władze Iranu odcięły komunikację, gdy użyły siły do stłumienia największych od 1979 r. protestów, które osiągnęły apogeum między 9 a 11 stycznia. W przeddzień eskalacji zablokowano internet i połączenia międzynarodowe. Choć część usług przywrócono, według organizacji zajmującej się monitorowaniem dostępu do internetu na całym świecie, NetBlocks, łączność pozostaje ograniczona, a Iran testuje tzw. filternet – ściśle filtrowany dostęp do sieci.
Dwadzieścia dwa dni po rozpoczęciu demonstracji ulice patrolowane są przez liczne oddziały bezpieczeństwa, a wiele targowisk, jak słynny Bazar-e Reza w Meszhedzie czy Wielki Bazar w Teheranie, nadal pozostaje zamkniętych. Rodziny właścicieli zamkniętych sklepów są zmuszane do ich ponownego otwarcia pod groźbą konfiskaty – poinformował serwis IranWire z siedzibą w Londynie.
Mieszkańcy unikają wychodzenia z domów po zmroku z obawy przed kontrolami i przemocą. W Meszhedzie funkcjonariusze mają przeszukiwać telefony obywateli pod pretekstem ochrony przed zagranicznymi agentami.
Telewizja państwowa informowała w niedzielę o kolejnych aresztowaniach m.in. w Teheranie, Kermanie na południu i Semnanie na wschód od stolicy. Wśród zatrzymanych miały być osoby oskarżone o współpracę z „izraelskimi grupami terrorystycznymi”.
Według danych organizacji praw człowieka HRANA z Waszyngtonu, liczba potwierdzonych imiennie ofiar śmiertelnych wynosi obecnie 3919, a kolejnych 8949 przypadków zgonów pozostaje w trakcie weryfikacji. Potwierdzono też imiona 2109 ciężko rannych oraz 24 669 zatrzymanych.
Irański urzędnik, zastrzegając sobie anonimowość, przekazał wcześniej agencji Reutera, że liczba ofiar śmiertelnych przekracza 5 tys., w tym 500 funkcjonariuszy służb. Do najpoważniejszych starć miało dojść w kurdyjskich regionach północno-zachodniego Iranu.
HRANA poinformowała, że wiele obrażeń zadanych demonstrantom to rany postrzałowe w twarz i klatkę piersiową, które prowadziły do utraty wzroku, krwotoków wewnętrznych i uszkodzeń narządów. Rodziny ofiar donoszą o problemach z odbiorem ciał i o rosnącej presji ze strony służb.
Liczba ofiar znacznie przewyższa wcześniejsze przypadki tłumienia protestów w latach 2022 i 2009. Przemoc władz wobec demonstrujących wywołała wielokrotne groźby interwencji wojskowej ze strony prezydenta USA Donalda Trumpa, który jednak wycofał się z tych deklaracji po ustaniu masowych zabójstw.
Sędzia Sądu Najwyższego i szef irańskiego sądownictwa, Golamhosejn Mohseni Edżei, zapowiedział w poniedziałek ściganie państw i osób, które – jego zdaniem – wspierały protesty w Iranie finansowo, propagandowo lub militarnie, w tym USA i „reżimu syjonistycznego”. Szef irańskiej policji Ahmadreza Radan zapowiedział z kolei dalsze ściganie uczestników protestów, określając ich mianem „wichrzycieli” i „terrorystów”.
W niedzielę wieczorem telewizja państwowa została najprawdopodobniej zhakowana – podał serwis Iran International. Przez kilka minut emitowano przemówienia Trumpa i syna obalonego w 1979 r. szacha, Rezy Pahlawiego. Pahlawi, który mieszka w USA i jest popierany przez rząd Izraela, wzywał do obalenia rządów duchownych w Iranie. Skala jego poparcia w kraju pozostaje nieznana. (PAP)
baj/ rtt/ sma/