Iranista dr Gajda: sytuacja w Iranie jest złożona, a społeczeństwo podzielone
Sytuacja w Iranie jest złożona, a społeczeństwo bardzo podzielone; zmiany funkcjonującego systemu są trudne do wyobrażenia - powiedział w Studiu PAP dr Jakub Gajda, iranista i politolog z Fundacji Pułaskiego. Jak wskazał, nawoływania z zagranicy do rewolucji mogą nie spotkać się z pozytywnym odbiorem w tym kraju.
W sobotę rano Izrael i USA rozpoczęły naloty na cele w Iranie. Teheran w odpowiedzi zaatakował Izrael i amerykańskie bazy wojskowe, ambasady, a także cywilne lotniska oraz instalacje petrochemiczne w kilku krajach Bliskiego Wschodu. Dr Gajda stwierdził w Studiu PAP, że „wciąż mamy do czynienia z sytuacją bardzo poważną, kryzysową”.
- Trwają działania zbrojne, zarówno te ze strony sił, które zaatakowały Iran, jak i te działania odwetowe, działania obronne. W samym Iranie sytuacja jest w jakimś stopniu owiana tajemnicą ze względu na to, że są ogromne problemy, jeśli chodzi o łączność - powiedział ekspert. - Internet został częściowo również ograniczony i nawet kontakt z ludźmi, którzy przebywają w Iranie jest bardzo mocno utrudniony - dodał.
Przypomniał, że geneza konfliktu sięga 1979 roku, gdy dynastia Pahlawich została odsunięta od władzy na rzecz islamskich fundamentalistów z ajatollahem Ruhollahem Chomeinim na czele. Jak powiedział Gajda, ZSRR i Stany Zjednoczone uznawane były za zło, a Islamska Republika miała być trzecią drogą skierowaną szczególnie do świata muzułmańskiego. To zaogniło m.in. relacje z Izraelem, a Iran popadł w izolację. W XXI roku pojawił się też konflikt związany z irańskim programem jądrowym.
Mamy tutaj do czynienia z państwem o ogromnym potencjale surowcowym, ogromnym potencjale również ludzkim, strategicznym położeniu, więc takie państwo, które rozwijałoby się prężnie
Dodał, że ideologia panująca w Iranie jest zagrożeniem dla Izraela, który sprzeciwia się porozumieniom między tym krajem a USA. - Mówi się o tym, że właśnie ta interwencja, te ataki prewencyjne, jak są określane przez Izrael i Stany Zjednoczone, są głównie motywowane - przynajmniej tak irańskie media, Irańczycy sami mówią - przez przez Izrael - zaznaczył.
W ostatnich latach w Iranie zdarzały się protesty przeciwko władzy, ostatnie między grudniem a styczniem. Ich podłożem była zła sytuacja gospodarcza, ale też żądanie zmian, m.in. większego otwarcia na świat. Dr Jakub Gajda ocenił, że sytuacja jest złożona, a irańskie społeczeństwo bardzo podzielone. Stwierdził, że „irańska dusza jest dość mocno rozerwana”.
- Irańczycy w takich sytuacjach często się jednoczą. Pomimo niechęci do władz, potrafią stanąć za Islamską Republiką. Nawet nie za Islamską Republiką w tym wypadku, ale przede wszystkim za Iranem. To jest postawa taka bardzo mocno patriotyczna i to jest ta część społeczeństwa, która ma umiarkowane poglądy, bo są również te poglądy skrajne. Jest część społeczeństwa, która nawet okazuje swoją radość w tym momencie, kiedy dochodziło do bombardowań (...). Tych ludzi więcej jest za granicą. Niewątpliwie to są Irańczycy, którzy są związani ze środowiskami emigranckimi. Natomiast w Iranie jest ich zdecydowanie mniej niż możemy sobie to wywnioskować z mediów, które też dosyć pokazują tę sprawę tendencyjnie - powiedział. - Duża część społeczeństwa popiera działania Islamskiej Republiki, jest mocno przywiązana do wartości islamu - dodał.
Zmiany funkcjonującego w Iranie systemu są - jak ocenił - trudne do wyobrażenia.
Nie ma polityków, którzy byliby spoza tego establishmentu, którzy mogliby przejąć władzę w samym Iranie, wewnątrz Iranu. Dlatego tutaj opcją jest oczywiście reforma w łonie Islamskiej Republiki. To jest jedna z opcji, gdzie rola tych konserwatystów, rola tych tzw. twardogłowych byłaby ograniczona
- Jeśli chodzi z kolei o środowiska zewnętrzne, one mają pewne niewielkie poparcie, szczególnie wśród ludzi młodych, którzy łakną zglobalizowania się Iranu, którzy łakną tych zmian (...), które widzą w mediach społecznościowych - dodał.
Gajda zauważył, że rządy ostatniego szacha Mohammada Rezy Pahlawiego zostały zapamiętane jako opresyjne. Obecnie na zachodzie lansowany jest jego syn, Reza Pahlawi. Gajda podkreślił jednak, że w samym Iranie nie cieszy się on większym poparciem.
- Inne opcje, jeśli chodzi o emigrację, myślę, że nie są w tej chwili nawet brane pod uwagę. Zostały one odsunięte na bok i postawiono tutaj bardzo mocno na Pahlawiego. Ale czy on zdoła zyskać poparcie poparcie w samym Iranie? Tutaj wątpi nawet sam Donald Trump, który tak się też o nim wypowiadał. Ja również bardzo mocno wątpię. Zainstalowanie go ewentualne na czele Iranu myślę, że mogłoby skończyć się również potężnymi zamieszkami wzniecanymi przez stronę związaną z wartościami islamu szyickiego i ideologią islamskiej rewolucji - ocenił Jakub Gajda.
Jego zdaniem, „przyszłość jawi się w dość ponurych barwach”. Nie wykluczył, że Iran w przyszłości będzie targany wewnętrznymi konfliktami. Część mieszkańców będzie zdeterminowana, by walczyć do ostatniej kropli krwi. Dla konserwatywnej części społeczeństwa wzorem będzie ajatollah Chamenei, który został ogłoszony męczennikiem. Jak stwierdził iranista, „kult męczeństwa w tych środowiskach mocno związanych z religią wzrośnie”.
Rozmawiał Michał Torz (PAP)
mt/ ktl/ kgr/