Polityk: Izrael powinien „niewidzialną ręką” kierować sprawami w Iranie
Były minister obrony Izraela Joaw Galant oświadczył we wtorek, że Izrael powinien „niewidzialną ręką” wpływać na wydarzenia w Iranie. Już podczas wojny w czerwcu ub.r. Izrael oddziaływał na Irańczyków za pomocą operacji informacyjnych, kampanii w internecie i komunikatów w ramach tzw. hasbary.
W wywiadzie dla izraelskiego radia wojskowego Galant ocenił, że Izrael nie powinien angażować się otwarcie, lecz działać pośrednio. „Obecnie, gdy najważniejsze są masowe działania na miejscu, musimy pozostać w tle i kierować sprawami niewidzialną ręką” – powiedział.
Polityk – wobec którego Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze wydał międzynarodowy nakaz aresztowania za domniemane zbrodnie wojenne popełnione przez Izrael w Strefie Gazy – podkreślił, że nadrzędnym celem pozostaje upadek irańskiego reżimu, jednak Izrael powinien być gotowy do działania wyłącznie w sytuacji absolutnej konieczności.
Protesty „brutalnie manipulowane” przez Izrael i USA
Już podczas 12-dniowej wojny z Iranem w czerwcu 2025 roku Izrael intensywnie oddziaływał na irańską opinię publiczną za pomocą szeroko zakrojonej akcji informacyjnej prowadzonej za pomocą mediów cyfrowych i kont w języku perskim.
W październiku 2025 roku opozycyjny dziennik izraelski „Haarec” opisał, że celem akcji było wzmocnienie wizerunku syna obalonego przez rewolucję islamską w 1979 roku szacha, Rezy Pahlawiego, i promowanie idei przywrócenia w Iranie monarchii jako alternatywy dla rządów ajatollahów.
Według izraelskich dziennikarzy kampania wykorzystywała fałszywe, generowane przez sztuczną inteligencję profile na portalach społecznościowych, twierdzące, że reprezentują irańskich obywateli. Konta te publikowały treści korzystne dla Pahlawiego oraz antyreżimowe komentarze, próbując wpłynąć na opinię publiczną w Iranie.
Podobne zarzuty pojawiają się w przypadku obecnie trwających protestów. Na łamach portalu Middle East Eye prof. Hamid Dabashi z Uniwersytetu Columbia ocenił, że choć protesty mają autentyczne podłoże społeczne, to są „brutalnie manipulowane” przez Izrael i USA. Jego zdaniem przypomina to scenariusz zamachu stanu z 1953 roku, kiedy USA i Wielka Brytania obaliły premiera Iranu Mohammada Mosaddegha, by chronić swoje interesy naftowe pod pretekstem walki z komunizmem.
Dabashi uważa, że Izrael próbuje „ukraść” protesty, które mają swoje źródło w głębokim kryzysie gospodarczym, podważając tym samym wiarygodność postulatów Irańczyków. Jego zdaniem kryzys ekonomiczny w Iranie wynika z korupcji i niekompetencji państwa oraz dotkliwych sankcji zewnętrznych nałożonych na kraj przez Stany Zjednoczone i inne państwa.
Izrael prowadzi komunikację skierowaną do społeczeństwa irańskiego także za pośrednictwem oficjalnych wypowiedzi tłumaczonych także na język perski. Działania te wpisują się w ramy tzw. hasbary — izraelskiej strategii informacyjnej adresowanej do odbiorców zagranicznych. Jej elementem są liczne wypowiedzi polityków i publicystów izraelskich wyrażające poparcie dla protestów i krytykę irańskiego reżimu.
Działania premiera i Mosadu
Premier Izraela Benjamin Netanjahu publicznie wyraził w niedzielę uznanie dla „nadzwyczajnej odwagi” protestujących i nadzieję, że „naród Iranu wkrótce zostanie uwolniony z jarzma tyranii”. Z kolei minister ds. diaspory Amichaj Szikli opublikował w poniedziałek na portalu X zdjęcie z Rezą Pahlawim, którego część Irańczyków postrzega jako figuranta wspieranego przez zagraniczne mocarstwa.
Izraelski wywiad Mosad aktywnie wykorzystuje komentatorów i reporterów do rozpowszechniania komunikatów skierowanych zarówno do społeczeństwa irańskiego, jak i opinii międzynarodowej – uważa dziennikarz „Haareca” Nir Gontarz.
Dla izraelskich władz destabilizacja Iranu ma kluczowe znaczenie strategiczne. Upadek reżimu w Teheranie oznaczałby demontaż sieci wspieranych przez Iran organizacji takich jak Hezbollah w Libanie, Hamas w Strefie Gazy i Huti w Jemenie. Z perspektywy Izraela oznaczałoby to również zahamowanie irańskiego programu jądrowego, postrzeganego jako zagrożenie egzystencjalne.
Protesty w Iranie
Protesty w Iranie wybuchły 28 grudnia w reakcji na dramatyczną sytuację ekonomiczną, po czym szybko ogarnęły cały kraj i przerodziły się w jeden z największych od lat zrywów społecznych przeciwko irańskiemu reżimowi. Szacunki dotyczące liczby ofiar śmiertelnych protestów w Iranie wahają się od kilkuset do nawet 20 tys. osób. (PAP)
baj/ akl/ know/