O PAP.pl

PAP.pl to portal PAP - największej agencji informacyjnej w Polsce, która zbiera, opracowuje i przekazuje obiektywne i wszechstronne informacje z kraju i zagranicy. W portalu użytkownik może przeczytać wybór najważniejszych depesz, wzbogaconych o zdjęcia i wideo.

J. Poniedziałek o „Pulverkopf”: mamy tu obraz, narrację opisującą tygiel różnych kultur, rozmaitych religii [WIDEO]

W spektaklu mamy obraz, narrację opisującą tygiel różnych kultur, rozmaitych religii; różnych backgroundów, różnych biografii - mówi PAP aktor Jacek Poniedziałek, kreujący postać Patryka Werhunta. Premiera „Pulverkopf” w reż. Katarzyny Kalwat w Nowym Teatrze w Warszawie - w czwartek.

Monumentalna, powstająca przez kilkanaście lat, powieść Edwarda Pasewicza została opublikowana w 2021 r. przez wydawnictwo Wielka Litera. W 2022 r. autora nagrodzono Angelusem.

- Przedstawienie, którego premiera odbędzie się 9 kwietnia, ma tytuł „Pulverkopf”. Jest to adaptacja powieści Edwarda Pasewicza, kompozytora, poety i też powieściopisarza, trochę można powiedzieć autobiografa, bo ten tekst jest oparty w dużej mierze na jego autobiografii. Nieco podkręconej, „upgradeowanej” do poziomu thrillera psychologicznego - wyjaśnił aktor Jacek Poniedziałek. Dodał, że przedstawienie reżyseruje Katarzyna Kalwat.

- Gram postać Patryka Werhunta, który jest właściwie alter ego autora. W pewnym sensie noszę na swoich wątłych barkach losy, historię i przeszłość Edwarda Pasewicza, z jego, można powiedzieć po niemiecku, takiego trochę „heimatu”, który jest na pograniczu polsko-niemieckim, czyli z Międzyrzecza. To jest Wielkopolska, ale bardzo daleko na zachodzie. Miasteczko, które przez 400 lat było polskie, potem przez 400 lat było niemieckie, teraz znów jest polskie - tłumaczył aktor.

Więcej

Zobacz galerię (10)
Próba medialna spektaklu pt. "Czarna komedia" Fot. PAP/Maciej Kulczyński
Próba medialna spektaklu pt. "Czarna komedia" Fot. PAP/Maciej Kulczyński

„Czarna komedia” Petera Shaffera na deskach Teatru Polskiego we Wrocławiu [ZDJĘCIA]

Zaznaczył, że akcja toczy się na bardzo wielu planach czasowych. - Bo toczy się przed II wojną, w czasie wojny, po wojnie, w latach 90., kiedy autor był nastolatkiem. I główny bohater też jest wtedy nastolatkiem, dlatego gram nastolatka. Oraz mniej więcej w okolicach 2008-2010 roku i dziś, współcześnie - mówił. - Opowiada nie tylko o kondycji autora, głównego bohatera książki, ale też o kondycji aktora, o kondycji mężczyzny, o kondycji geja, o kondycji pisarza, kompozytora i też wielbiciela muzyki współczesnej - wyjaśnił Jacek Poniedziałek.

Pytany, o co był w młodości podejrzewany Patryk Werhunt, aktor powiedział: - on był podejrzewany o kilka rzeczy, przede wszystkim o to, że zwłoki, które znajduje w rzeczce płynącej nieopodal jego domu, że to ciało, ten mężczyzna, który tam został przez niego znaleziony, został w jakimś sensie przez Patryka utopiony, zamordowany. - To był człowiek terminalnie chory. Pada sugestia, że 17-latek razem z żoną tego kapitana floty handlowej, właśnie umierającego lub już umarłego, przenieśli ciało marynarza do rzeczki i tam go umieścili, żeby sobie płynął do Pacyfiku - powiedział Jacek Poniedziałek.

- To jest jedno podejrzenie, czyli współudział w morderstwie. Drugie podejrzenie dotyczy jego uczestnictwa w grupie neofaszystowskiej, bo on pochodzi z rodziny z korzeniami polskimi i niemieckimi. Ale to jest nieprawdą - powiedział. - No i trzecie podejrzenie, z którym dzisiaj też często mamy do czynienia, że jest po prostu gejem - dodał aktor kreujący postać Patryka Werhunta.

- W spektaklu mamy obraz, narrację opisującą tygiel różnych kultur, rozmaitych religii; różnych backgroundów, różnych biografii. Bo takie było miasteczko Międzyrzecz i pacjenci szpitala dla nerwowo i psychicznie chorych, który się nieopodal mieści w Obrzycach, i który istnieje do dzisiaj, a był zbudowany przez Niemców na początku XX wieku - mówił. - Ten szpital był wykorzystywany podczas II wojny przez Niemców do „odstrzykiwania” chorych psychicznie ludzi, którzy, jak wiadomo, na rozkaz Hitlera uznani zostali za bezwartościowych, a rzeczywiście dużo kosztujących całe społeczeństwo - tłumaczył Jacek Poniedziałek.

Więcej

Jacek Jabrzyk. Fot. PAP/Tomasz Wiktor
Jacek Jabrzyk. Fot. PAP/Tomasz Wiktor

Nowy dyrektor Teatru Żeromskiego w Kielcach: wreszcie możemy się skupić na pracy

Jak zaznaczył Jacek Poniedziałek, będzie to przedstawienie o tożsamości w bardzo zatomizowanym świecie. - W świecie, w którym miejsce urodzenia jest zarazem naszym przekleństwem, jak i błogosławieństwem - powiedział. - Ten spektakl będzie też o rozbiciu na dwie, różne osobowości, dość schizofreniczne, jaką jest ta moja postać. Na rozbiciu pomiędzy tą nazistowską przeszłością rodziny, a artystyczną, czystą i samotniczą naturą Patryka Werhunta - dodał aktor.

Zaznaczył, że jedną z tych na szczęście „nieodstrzykniętych”, ale zamkniętych w tym szpitalu osób był wybitny, żyjący naprawdę kompozytor niemiecki Norbert von Hannenheim, który zmarł tuż po wojnie, prawdopodobnie z powodu niedożywienia, z powodu głodu. - Ale odnalezienie jego nazwiska na liście uwięzionych tam, czy też zamkniętych w tym szpitalu pacjentów przez Pasewicza było dla niego takim bodźcem, żeby się zagłębić w tę historię, i żeby napisać tę powieść - wyjaśnił.

Aktor skomentował także scenografię stworzoną do spektaklu. - To jest świat przedstawiający wyobrażenie o rzeczywistości otaczającej młodego chłopaka, w której fakty mieszają się lękami, z podaniami, z plotkami, z podejrzeniami, ze zwyczajowym myśleniem o pewnych sprawach. Na przykład płachta zawieszona w centrum sceny przedstawia żwirowego bogi. Celowo użyłem tu słowa bogi, a nie boga, czyli kogoś, kto żyje w pyle żwirowym, który się unosi, gdy powieje mocniejszy wiatr - tłumaczył. - On zagraża nam, porywa dzieci i robi różne inne brzydkie rzeczy - zaznaczył.

- To jest świat subiektywny, świat wywiedziony z głowy, z koszmarów sennych, z lęków i obaw młodego człowieka oraz ludzi mieszkających w jednym, małym, „prowincjonalnym” miasteczku - wyjaśnił.

Jacek Poniedziałek pytany, jak mu się pracuje z reżyserką „Pulverkopf”, powiedział: - ja lubię pracować z Katarzyną Kalwat, mimo że często się spieramy. - Pracujemy ze sobą już trzeci raz. To jest moja trzecia rola w przedstawieniach Katarzyny. Zawsze są to spore zadania, ale tym razem objętościowo to jest największy materiał. To są 82 strony scenariusza z 600-stronicowej powieści. Materiał ogromny. Mam tyle tekstu, ile nie miałem chyba w całym życiu do wypowiedzenia w jednym spektaklu na scenie - ocenił. - Praca jest oparta na bardzo czystym, pięknym i wyrównanym partnerstwie. Współtworzymy to właściwie wspólnie. Katarzyna niczego nie narzuca. Proponuje pewien świat, w który my jako aktorzy, nie tylko jako postacie, wchodzimy ze swoją dzisiejszą, współczesną tożsamością - podkreślił aktor.

Powieść opowiada o Patryku Werhuncie, nastoletnim bohaterze, który dorasta w Międzyrzeczu (Meseritz), jednym z najstarszych polskich miast, zagarniętym przez Niemców i wyzwolonym w 1945 r. Pewnego dnia trafia on na pływające w Obrze ciało jednego z sąsiadów. Okoliczności śmierci są niejasne, a cień podejrzenia pada na wkraczającego w dorosłość chłopaka. Traumatyczne wydarzenie staje się pretekstem do snucia „rozległej i skomponowanej misternie niczym fuga” opowieści o splątanych losach: Polaków, Żydów, Niemców, Sowietów oraz ich potomków.

- Ta książka w pewnym sensie jest porażająca. To są „Buddenbrookowie”, „Doktor Faustus” i „Szpital przemienienia” w jednym” – ocenił podczas próby medialnej dyrektor Nowego Teatru Michał Merczyński. - W moim przekonaniu, jako czytelnika, nie było powieści napisanej z takim zamachem od czasów „Miazgi” Jerzego Andrzejewskiego. Książki, która próbuje coś powiedzieć o społeczeństwie, coś powiedzieć o historii, o artyście i coś powiedzieć o rodzinie

Reżyseria - Katarzyna Kalwat. Autorami adaptacji są Krzysztof Szekalski i Edward Pasewicz. Muzyka - Fryderyk Lutyński. Scenografię zaprojektowała Aleksandra Wasilkowska, a kostiumy - Tasha Katsuba. Współpraca choreograficzna - Wojciech Grudziński. Za reżyserię światła odpowiada Paweł Zabel.

Występują: Jacek Poniedziałek, Alona Szostak, Bogusława Schubert, Piotr Kaźmierczak, Wojciech Kalarus, Denis Kudijenko, Hiroaki Murakami, Krzysztof Oleksyn, Barbara Krasińska, Karolina Rzepa i Fryderyk Lutyński.

Premiera „Pulverkopf” - 9 kwietnia o godz. 19 w Nowym Teatrze w Warszawie. Kolejne przedstawienia - 10-12 oraz 14-16 kwietnia.

Spektakl jest koprodukcją stołecznego Nowego Teatru i Teatru Polskiego w Poznaniu. Realizację dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego.

Grzegorz Janikowski (PAP)

gj/ dki/ ał/

Tematy

Zobacz także

  • Próba medialna spektaklu pt. "Czarna komedia" Fot. PAP/Maciej Kulczyński
    Próba medialna spektaklu pt. "Czarna komedia" Fot. PAP/Maciej Kulczyński

    „Czarna komedia” Petera Shaffera na deskach Teatru Polskiego we Wrocławiu [ZDJĘCIA]

  • Jacek Jabrzyk. Fot. PAP/Tomasz Wiktor
    Jacek Jabrzyk. Fot. PAP/Tomasz Wiktor

    Nowy dyrektor Teatru Żeromskiego w Kielcach: wreszcie możemy się skupić na pracy

  • Renata Janik i Marta Cienkowska Fot. PAP/Piotr Polak
    Renata Janik i Marta Cienkowska Fot. PAP/Piotr Polak

    Nowe otwarcie w kieleckiej kulturze: Jacek Jabrzyk dyrektorem teatru, MKiDN zwiększa finansowanie

  • Fot. PAP - kadr z filmu
    Fot. PAP - kadr z filmu

    „Bal w operze” Juliana Tuwima z muzyką Leszka Możdżera w WOK prowokuje, zaskakuje, zmusza do refleksji

Serwisy ogólnodostępne PAP