O PAP.pl

PAP.pl to portal PAP - największej agencji informacyjnej w Polsce, która zbiera, opracowuje i przekazuje obiektywne i wszechstronne informacje z kraju i zagranicy. W portalu użytkownik może przeczytać wybór najważniejszych depesz, wzbogaconych o zdjęcia i wideo.

Jacek Braciak: cenię Marka Modzelewskiego za odwagę i bezkompromisowość

Cenię autora „Pacyfistów” za odwagę, za to, że nie mizdrzy się do nikogo, w jego tekstach odnajduję coś z wnikliwości Zapolskiej i Bałuckiego - powiedział w Studiu PAP aktor i reżyser Jacek Braciak. Jego nowe przedstawienie można oglądać w Teatrze Współczesnym w Warszawie i krakowskim Teatrze STU.

„Pacyfiści” - koprodukcja warszawskiego Teatru Współczesnego i Teatru STU w Krakowie - to nie jest pierwsze spotkanie Jacka Braciaka z dramaturgią Marka Modzelewskiego. Właśnie we Współczesnym zagrał (obok Izabeli Kuny, Agnieszki Suchory i Mariusza Jakusa) w głośnym „Wstydzie” wyreżyserowanym przez Wojciecha Malajkata. Spektakl miał premierę we wrześniu 2019 roku i od tej pory utrzymuje się na afiszu, ciesząc się kompletami na widowni. Braciakowi zaś przyniósł aktorskie laury - prestiżową Nagrodę Zelwerowicza przyznawaną przez miesięcznik „Teatr” oraz jedno z najważniejszych wyróżnień na Festiwalu Sztuki Aktorskiej w Kaliszu. No i doczekał się wersji filmowej: „Teściowie” okazali się prawdziwym przebojem i doczekali dwóch kontynuacji.

Dzięki Modzelewskiemu aktor stał się reżyserem. W Teatrze Powszechnym w Łodzi zrealizował sztukę „Kto chce być Żydem”. Potem inscenizował jeszcze dyplom studentów wydziału aktorskiego warszawskiej Akademii Teatralnej, a teraz wraca do swojego ulubionego autora, wystawiając „Pacyfistów”. - Znacie, to posłuchajcie - zagaił Jacek Braciak w Studiu PAP, zapraszając na przedstawienie.

To coś dla tych, którzy lubią obyczajowość w krzywym zwierciadle, lubią dawanie brzytwą po oczach wszystkim, a tu szczególnie dostało się Warszawce, środowiskom, które wszyscy znamy, bo albo się w nich obracamy, albo od nich uciekamy. Zapewniamy też poczucie humoru i cięte riposty, a pomiędzy nimi znajdziecie rzeczy niezbyt zabawne, ale zmuszające do refleksji 

Jacek Braciak

Podkreślił też, że widzowie odkryją w „Pacyfistach” sytuacje doskonale znane z dzisiejszej codzienności. - Jestem pewny, że wielu odkryje, że na scenie jest tak jak u nich - zapewnił.

Braciak nie ukrywa, że do twórczości Modzelewskiego szczególnie mu blisko. - Cenię go za odwagę i bezkompromisowość - wyznał artysta. - Za to, że nie mizdrzy się do nikogo, ale pisze po swojemu. Gdybym, zachowując wszelkie proporcje, miał dokonać porównania, rzekłbym, że w jego tekstach odnajduję coś z wnikliwości a to Zapolskiej, a to Bałuckiego. Modzelewski uprawia dramaturgię popularną, ale każdy się w niej odnajduje. Poza tym jego utwory są świetne do grania. Świetnie mówi się napisane przez niego kwestie, chociaż zdecydowanie trudniej nauczyć się ich na pamięć. Ale to są samograje, szalenie atrakcyjne. Choć nie ukrywam, że zachowując humor autora, staram się te kawałki lekko „odśmieszyć”, żeby nie było aż tak wesoło. I Marek się na to zgadza - zaznaczył.

Skąd wziął się tytuł sztuki? - Jak to u Marka, co chwilę dochodzi do jakiejś burdy i trup wypada z szafy, ale z grubsza idzie o stosunek do broni palnej - tłumaczył reżyser. - Rzecz dotyka też wszechobowiązującej poprawności politycznej. Nie bez przyczyny pierwotny tytuł sztuki brzmiał „Wszyscy jesteśmy poprawni” - dodał.

W „Pacyfistach” zobaczymy Agnieszkę Suchorę, Monikę Krzywkowską, Mariusza Jakusa na zmianę z Krzysztofem Pluskotą oraz Wojciecha Malajkata w dublurze z Jackiem Braciakiem, który pojawi się na scenie po raz pierwszy w niedzielę 10 maja. - Granie w reżyserowanym przedstawieniu to jest czysty koszmar, nigdy tego nie powtórzę - stwierdził Braciak.

To jest jak tłuczenie kamieni na drodze, bo nie mam podzielnej uwagi. Reżyseruję, ale wchodząc na scenę, żeby powiedzieć tekst, bo przecież ten straszny moment mojego pierwszego grania zbliża się nieuchronnie, nie widzę niczego dookoła. Dlatego z wielkim prawdopodobieństwem już się na taką figurę nie zdecyduję

Jacek Braciak

Zakończenie obecnej pracy reżyserskiej nie oznacza zintensyfikowania działań aktorskich bohatera Studia PAP. - Broń Boże - wzdrygnął się Braciak. - Robię sobie przerwy, kiedy chcę, a nie dlatego, że nikt mi niczego nie proponuje, chociaż tych propozycji wcale nie jest tak dużo, a jak są, to przeważnie słabe albo wychodzą od wariatów, a z wariatami nie chcę mieć nic wspólnego. Zatem będę miał przerwę, bo chcę mieć przerwę. A z najbliższych rzeczy, które już zostały nakręcone, będzie serial „Lalka” - zapowiedział.

Produkcja Netflixa będzie miała premierę jesienią, Braciak zagrał ojca Izabeli Łęckiej. Całość reżyserował Paweł Maślona - ten od „Kosa”, w którym Braciak zagrał tytułową rolę, tworząc odmienną od powszechnie utrwalonej sylwetkę Tadeusza Kościuszki.

Autor: Jacek Wakar (PAP)

wj/miś/ kgr/

Zobacz także

  • Dr Agnieszka Bryc. Fot. PAP/Szymon Pulcyn
    Dr Agnieszka Bryc. Fot. PAP/Szymon Pulcyn

    Dr Bryc: jesteśmy w momencie rewizji porządku międzynarodowego 

  • Ekspert: AI może być odpowiedzią na brak pracowników związany z demografią

  • Wojciech Wojtasiewicz był gościem Studia PAP Fot. PAP
    Wojciech Wojtasiewicz był gościem Studia PAP Fot. PAP

    Ekspert: szczyt EWP w Erywaniu był dla Armenii historycznym wydarzeniem

  • Dr Mateusz Zaremba. Fot. PAP/Tomasz Gzell
    Dr Mateusz Zaremba. Fot. PAP/Tomasz Gzell

    Dr Mateusz Zaremba: Prawo i Sprawiedliwość musi szukać swojej nowej tożsamości

Serwisy ogólnodostępne PAP