Jest decyzja w sprawie rosyjskiego archeologa, który ukrywał się w Polsce
W środę warszawski sąd okręgowy stwierdził prawną dopuszczalność wydania rosyjskiego archeologa Aleksandra Butiagina stronie ukraińskiej - powiedział obrońca Rosjanina mec. Adam Domański. Ukraińscy śledczy podejrzewają archeologa o częściowe zniszczenie obiektu dziedzictwa kulturowego na Krymie.
W środę w Sądzie Okręgowym w Warszawie odbyło się posiedzenie w przedmiocie prawnej oceny dopuszczalności ekstradycji Aleksandra Butiagina (wyraził zgodę na publikację nazwiska i wizerunku - PAP). Toczyło się ono z wyłączeniem jawności z udziałem sędziego Dariusza Łubowskiego.
Po jego zakończeniu obrońca Butiagina mec. Adam Domański przekazał, że argumentacja obrony, na tym etapie, nie przekonała sądu. - Sąd stwierdził prawną dopuszczalność wydania pana Aleksandra stronie ukraińskiej - poinformował.
Zapowiedział też, że zostanie złożone zażalenie na tę decyzję. - Czekamy na doręczenie panu Aleksandrowi pisemnych motywów tego postanowienia przetłumaczonych na język rosyjski, również zapoznamy się z pisemnym uzasadnieniem tego postanowienia - podkreślił mec. Domański.
Wskazał, że procedura w przypadku ekstradycji jest taka, że zanim do niej dojdzie, sąd apelacyjny musi utrzymać w mocy wydanie w środę postanowienie. - Dopiero wówczas materiały są przekazywane ministrowi sprawiedliwości do decyzji - powiedział mec. Domański.
Wcześniej informował dziennikarzy, że podczas środowego posiedzenia jego klient złożył uzupełniające wyjaśnienia, po czym obrona przedstawiła argumenty wskazujące, by jego nie wydawać stronie ukraińskiej.
- Argumenty te skupiały się przede wszystkim na obawach o życie i zdrowie oraz poszanowaniu praw i wolności na wypadek wydania stronie ukraińskiej oraz szereg innych argumentów stricte prawnych zostało podniesionych na posiedzeniu - wyjaśnił mec. Domański.
Dodał, że obawy dotyczące wydania jego klienta wnikają m.in. z okoliczności sprawy, z faktu obywatelstwa Aleksandra Butiagina i charakteru zarzutu, jaki jest mu przedstawiony oraz tego, gdzie miałby być wydany, czyli stronie ukraińskiej.
Na początku grudnia ub.r. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, działająca na polecenie Prokuratury Okręgowej w Warszawie, w związku z wnioskiem strony ukraińskiej o międzynarodową pomoc prawną, zatrzymała obywatela Federacji Rosyjskiej Aleksandra Butiagina. Ukraińska prokuratura podejrzewa go o umyślne, nielegalne, częściowe zniszczenie obiektu dziedzictwa kulturowego.
Butiagin został przesłuchany w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie, gdzie odmówił składania wyjaśnień. Decyzją sądu został aresztowany.
Zgodnie z wnioskiem z 13 listopada 2025 r. prokuratury ukraińskiej o ekstradycję Aleksander Butiagin, jako kierownik Sekcji Archeologii Starożytnej Północnego Regionu Morza Czarnego Federalnego Zakładu Kultury Ermitaż w latach 2014–2019, nie mając stosownych pozwoleń na prowadzenie prac wykopaliskowych, prowadził je na terenie archeologicznego kompleksu „Starożytne miasto Myrmekjon” w Kerczu na Krymie. Jak przekazała strona ukraińska, swymi pracami miał zniszczyć kompleks archeologiczny. Straty szacowane są na ponad 200 mln hrywien.
Za pierwszy zarzut według prawa ukraińskiego grozi Butiaginowi grzywna, za drugi do 5 lat więzienia.
Rosja uznała oskarżenia Ukrainy wobec archeologa za „absurdalne” i zażądała jego uwolnienia. W tej sprawie do rosyjskiego MSZ został wezwany ambasador RP w Rosji Krzysztof Krajewski.
Pierwsze posiedzenie w sprawie wydania rosyjskiego archeologa stronie rosyjskiej odbyło się w połowie stycznia. Wówczas zostało odroczone, gdyż obrońca archeologa złożył wniosek o wyłączenie sędziego Łubowskiego z orzekania w sprawie ekstradycji jego klienta, wskazując na obawy o bezstronność. Wniosek ten został odrzucony. (PAP)
mas/ akuz/ akar/ kgr/