Kot, Kościukiewicz i Pawlicki o „Pojedynku”: film, który przykleja plaster na narodową ranę [WIDEO]
Mimo że film opowiada o jednej z największych polskich tragedii narodowych, jakby przykleja plaster na naszą ranę. Pokazuje, że jesteśmy skłóceni, nielogiczni, ale dzięki temu być może trwamy – zauważa w rozmowie z PAP Life Antoni Pawlicki, który zagrał w „Pojedynku”, wojennym thrillerze w reżyserii Łukasza Palkowskiego, inspirowanym prawdziwą historią. Film trafił już do kin.
Wrzesień 1939. Po niemieckim ataku na Polskę przychodzi cios, którego wielu się nie spodziewało – 17 września od wschodu wkraczają Sowieci. Polscy oficerowie i przedstawiciele inteligencji trafiają do obozu w Kozielsku. Tak zaczyna się „Pojedynek” – nowy film Łukasza Palkowskiego, thriller historyczny oparty na prawdziwych wydarzeniach.
Mateusz Kościukiewicz, który w filmie kreuje jednego z oficerów osadzonych w obozie, w rozmowie z PAP Life zwraca uwagę na współczesny ton historii i na to, że „Pojedynek” nie ucieka w łatwe, podręcznikowe formułki. - Nie jest to film martyrologiczny, ma nowoczesne podejście do tego tematu. Moglibyśmy myśleć, że to jest temat już bardzo wyeksploatowany, publicystycznie ograny, a tu jednak widzimy, że można zrobić to inaczej – mówi.
Antoni Pawlicki, który ma w swoim dorobku wiele ról w produkcjach historycznych („Czas honoru”, „Katyń”, „Jutro idziemy do kina”), a w „Pojedynku” wciela się w osadzonego w obozie podporucznika Antoniego Tucholskiego, podkreśla. – Grałem w wielu filmach historycznych, ale ten był wyjątkowy z dwóch powodów. Po pierwsze - poziom dofinansowania: imponująca scenografia, fenomenalne zdjęcia, wielu statystów, ogromne środki, które wynoszą ten kameralny thriller historyczny na poziom hollywoodzkiego kina. To po prostu widać. Po drugie — zapamiętałem go bardziej jako widz niż uczestnik. Film w przedziwny sposób, mimo że opowiada o jednej z największych naszych tragedii narodowych, jakby przykleja plaster na naszą ranę. Pokazuje, że jesteśmy skłóceni, nielogiczni, ale dzięki temu być może trwamy. To paradoksalnie krzepiące, więc polecam każdemu – mówi Pawlicki.
„Pojedynek” to międzynarodowa produkcja (kooperacja polsko-irlandzko-cypryjska). Pomysł na film pojawił się już wiele lat temu, ale – podobnie jak w przypadku wielu projektów – wyzwaniem okazało się zebranie funduszy. Finalnie udało się w „Pojedynku” zgromadzić wielu znanych polskich, ale też zagranicznych aktorów. Reżyser filmu, Łukasz Palkowski, który ma w dorobku m.in. film „Bogowie” czy „Najlepszy”, w rozmowie z PAP Life podkreśla, że „Pojedynek” jest dla niego niezwykle ważnym projektem. - Wszyscy znamy tę historię i wiemy, jak się kończy, mogłoby się wydawać, że niewiele można dopowiedzieć. Ale ten projekt długo nie dawał mi spokoju, aż w końcu zadzwoniłem, że się zgadzam i zrobię ten film, żeby wyrzucić z siebie emocje, które się we mnie pojawiły. I chyba dla mnie najistotniejsze było to, że mogę opowiedzieć, w jaki sposób zakończyć żałobę po naszych bohaterach. I zacząć ich wspominać, tęsknić po nich. Ale przede wszystkim z myślą, żeby odbudować świat, który straciliśmy, a którego do tej pory nie odbudowaliśmy – stwierdza.
W centrum historii, którą opowiada „Pojedynek”, znajduje się starcie radzieckiego agenta Wasilija Zarubina (Aidan Gillen, irlandzki aktor znany m.in. z „Gry o tron”) z Karolem Grabowskim (Jakub Gierszał), pianistą o międzynarodowej sławie. Kapitulacja człowieka znanego na świecie mogłaby stać się sygnałem dla innych – i dlatego Zarubin uruchamia całą machinę nacisku, uwodzenia i zastraszenia. Rozpoczyna się psychologiczna rozgrywka, w której stawką jest lojalność, godność i granice kompromisu.
- Strasznie podoba mi się w głównym bohaterze, granym przez Kubę Gierszała. Bo on nie jest oczywisty. To nie jest człowiek kryształowy ani koturnowy — on ma swoje wady. W jakimś sensie moglibyśmy go nawet nie polubić z racji pewnych wyborów, których dokonuje. I to jest chyba w nim najfajniejsze — że jest prawdziwy, że nie jest jednowymiarowy – mówi Mateusz Kościukiewicz.
A jak postrzega swojego bohatera?: - Moja postać to facet przepełniony ideałami. Jest przekorny, zbuntowany. Tak, jak wielu moich wcześniejszych bohaterów. Jakoś ich rys idzie za mną przez całą moją karierę. Ale na pewno jest to bohater, który głęboko wierzy, że zachowanie tej tkanki ludzkiej, która musi się wybronić swoją moralnością i etyką, jest niezbędne do przetrwania narodu takim, jakim on powinien być.
Pawlicki podkreśla, że „Pojedynek” niesamowicie rezonuje z dzisiejszą rzeczywistością. - Oglądając film, widać, że bohaterowie stają przed takimi samymi dylematami, przed którymi my już stoimy. Wojna informacyjna z Rosją w Polsce trwa — możemy udawać, że tak nie jest, albo to zauważyć. Możemy zachować się jak bohaterowie filmu albo inaczej – mówi
Wiele postaci w filmie jest inspirowanych prawdziwymi bohaterami, ale nie chodziło o ich dokładne odwzorowanie. - Moja postać, podporucznik Tucholski, jest polskim antysemitą, co zaznacza się niemal w pierwszej scenie. Ale potem przechodzi delikatną przemianę, więc nie jest jednoznaczną osobą. Ma funkcję tła dla głównego bohatera, ale tła istotnego — przedstawiamy tkankę, jaką są Polacy. Jesteśmy bardzo różnorodni: ktoś ma mocne poglądy patriotyczne, jest Żyd, jest polski antysemita, prawak, lewak — kalejdoskop postaci, które nie są jednorodne, a jednocześnie jednoczą się, jak to nazywa Zarubin, w tym nieracjonalnym oporze. To bardzo istotne, bo tworzy obraz, który mamy także dzisiaj: jesteśmy skłóceni, nieracjonalni, nie potrafimy się dogadać, a jednak w pewnych momentach się jednoczymy — jak choćby w pomocy Ukraińcom – podkreśla Pawlicki.
Tomasz Kot gra w filmie Ławrientija Berię, szefa NKWD. To kolejna współpraca aktora z Łukaszem Palkowskim po „Bogach”. Kot opowiada PAP Life, że decyzję, żeby wziąć udział w „Pojedynku” podjął błyskawicznie, jeszcze przed przeczytaniem scenariusza. - Zadzwonił do mnie Łukasz Palkowski i powiedział: „Stary, nie wyobrażam sobie, żeby nie było cię w moim filmie. To bardzo ważny dla mnie film, proponuję ci rolę, sytuacja jest w miarę tajna, siedzimy w Modlinie już od miesiąca i działamy”. Odpowiedziałem: „Oczywiście”. I dodaje: - Połączyła nas fantastyczna przygoda przy filmie „Bogowie” i zawsze będę wdzięczny Łukaszowi za wybór mnie do roli profesora Religi. To miało ogromny wpływ na jego i moją karierę. Wiedziałem też, że w jego filmach każda postać, nawet epizodyczna, jest ważna. Propozycja brzmiała: jedna noc zdjęciowa, trochę pouczysz się rosyjskiego, grasz tylko z Aidanem (Aidan Gillen – red.) który jest świetny. Pomyślałem: „Super, chętnie go poznam”. To było coś fantastycznego. Miałem pewność jakości i tego, że wszyscy w tej galerii charakterów będziemy równoprawni i dobrze wykorzystani – podkreśla aktor.
W „Pojedynku” Kot używa wyłącznie języka rosyjskiego. - Uczyłem się rosyjskiego w szkole, ale język znam słabo, chociaż jestem osłuchany. Legnica, w której się wychowałem, to „Mała Moskwa” - stacjonowały tam ogromne wojska radzieckie. W filmie najważniejsze było, żebym perfekcyjnie znał swoje kwestie i mówił je dobrze, bo Aidan miał z rosyjskim trudniej – wspomina.
Tomasz Kot ma nadzieję, że film skłoni widzów do wielu przemyśleń i refleksji. - Żyjemy w dziwnych czasach, gdzie definicje, które powinny mieć jasne ramy, są rozmyte. Co znaczy demokracja? Czy ją akceptujemy? Gdzie zaczyna się i kończy godność? Czy właściwe jest zachowanie życia, czy wystawienie go na próbę? Mam wrażenie, że to wszystko jest powiązane. Pomijając historyczny element i wschodniego sąsiada z jego zapędami oraz wojnę za naszą granicą — sytuacja jest w jakimś sensie aktualna, choć oczywiście to nie jest to samo. „Pojedynek” jest o wszystkim - stwierdza Kot.
Spytany o najważniejsze pojedynki w swojej karierze, odpowiada: - Tak naprawdę pojedynek toczy się z samym sobą. Czy uniosę presję, czy dam radę, czy jako jedyny Polak na planie dobrze się prezentuję... Jeśli o coś nam chodzi i szarpiemy rzeczywistość, ten wewnętrzny pojedynek trwa non stop. Tutaj jest on wielowymiarowy i to spodobało mi się najbardziej.
W „Pojedynku”, obok Jakuba Gierszała, Aidana Gillena („Gra o tron”, „Bohemian Rhapsody”), Mateusza Kościukiewicza, Antoniego Pawlickiego, Tomasza Kota, zobaczymy Julię Pietruchę, Bogusława Lindę, Wojciecha Mecwałdowskiego, Annę Próchniak i Paula Freemana („Poszukiwacze zaginionej arki”). Autorem zdjęć jest Piotr Sobociński jr. Nad scenariuszem pracowali Dżamila Ankiewicz, Agatha Dominik i Robert Gliński.
„Pojedynek” w kinach od 27 lutego. (PAP Life)
Autorka: Iza Komendołowicz