O PAP.pl

PAP.pl to portal PAP - największej agencji informacyjnej w Polsce, która zbiera, opracowuje i przekazuje obiektywne i wszechstronne informacje z kraju i zagranicy. W portalu użytkownik może przeczytać wybór najważniejszych depesz, wzbogaconych o zdjęcia i wideo.

Maria Sobocińska: „Proud” jest o potencjale, który tkwi w każdym z nas [WYWIAD]

Staram się brać udział w projektach, które mogą coś zmienić, wywołać jakąś dyskusję. Zdecydowanie serial „Proud” należy do takiej grupy – stwierdza w rozmowie z PAP Life Maria Sobocińska. W nowej produkcji HBO Max, którą można oglądać od piątku, wciela się w przyjaciółkę głównego bohatera.

PAP Life: Filip, młody chłopak, gej, pracujący jako model, imprezujący w klubach, uzależniony od narkotyków, nagle musi dorosnąć i zaopiekować się swoją małą siostrzenicą. Przyznam, że kiedy czytałam opis fabuły „Proud”, wydawała mi się niewiarygodna, ale od pierwszych minut ta historia wciąga.

Maria Sobocińska: Ten temat w pierwszej chwili może dla niektórych być trudny w odbiorze, ale mnie to raczej przybliżyło do niego. Wydaje mi się, że nie jest to serial o tym, że główny bohater jest homoseksualistą. Tylko jest to uniwersalna opowieść o tym, jaki potencjał jest w każdym z nas, jeśli dostanie szansę i że nie powinno się kogoś od razu skreślać. Człowiek jest najważniejszy i nie warto trzymać się jakichś stereotypów. Taka historia równie dobrze mogłaby się zdarzyć człowiekowi, który jest hetero, być może ma inne problemy. Bo każdy z nas jakieś ma. I każdy z nas mógłby się znaleźć w sytuacji, kiedy nagle spada na niego taka bomba.

Więcej

Ignacy Liss o głównej roli w „Proud”: zaryzykowałem i to była jedna z najlepszych decyzji zawodowych [WIDEO]

PAP Life: Wydaje mi się, że ten serial właśnie dlatego jest ciekawy, że nie pokazuje nam, jak mamy myśleć.

M.S.: Tam jest pokazanych kilka perspektyw całej tej sprawy. I nie jest też tak, że osoba, która mówi, że ten człowiek nie powinien adoptować dziecka, w każdym aspekcie nie ma racji. Pani z opieki, która ma określone poglądy - zanim dowiadujemy się, dlaczego ma takie, a nie inne - spotyka młodego chłopaka w mieszkaniu, które nie jest idealnym środowiskiem dla dziecka. Wtedy przez chwilę myślimy: „Okej, faktycznie to, co ona zobaczyła, to nie są do końca sprzyjające okoliczności dla wychowania”. Ale właśnie problem polega na tym, że trzeba wejść głębiej w tę historię. Według mnie „Proud” to historia o miłości i o tym, jak człowiek pod wpływem miłości może się zmienić. Kiedy przeczytałam scenariusz, wiedziałem, że na pewno chcę wziąć udział w tym projekcie.

PAP Life: Grasz Kiki, przyjaciółkę głównego bohatera. To też dziewczyna z problemami.

M.S.: Kiki jest przyjaciółką Filipa. Chociaż na początku jeszcze nią nie jest, bo jest przyjaciółką jego siostry. Ale tak się potem potoczyły ich losy, że się do siebie zbliżyli. Na pewno to jest ciekawa postać, dlatego że ona w wieku 32 lat ma już 16-letnie dziecko. W momencie, w którym ją poznajemy, jest gotowa na drugą młodość, ma otwarte serce, a niestety nie wszystko tak się układa, jakby chciała.

PAP Life: Trzeba przyznać, że ostatnio często jesteś obsadzona w rolach w rolach skomplikowanych bohaterek. W „Drużynie A(A)” zagrałaś seksoholiczkę, w „Domu dobrym” Wojciecha Smarzowskiego siostrę ofiary przemocy domowej, a równocześnie córkę alkoholiczki. Czym się kierujesz przy wyborze projektów?

M.S.: Chciałabym mieć możliwość wielkiego wyboru, ale to niestety wygląda inaczej. Propozycje nie pojawiają się aż tak często, a jak już są, to staram się wybierać takie, które moim zdaniem będą ciekawą opowieścią. W ostatnich latach to mi udawało. Cieszę się, że mam okazję spotykać się z takimi złożonymi bohaterkami. Im bardziej bohaterka jest różna się ode mnie, tym lepiej, bo mogę się czegoś od niej nauczyć, dotknąć problemów, z którymi się nie mierzyłam. Przede wszystkim, interesują mnie mądre historie i mam nadzieję, że nadal takie będą do mnie trafiać.

PAP Life: Debiutowałaś w „Wołyniu” Wojciecha Smarzowskiego.

M.S.: Ten debiut u Wojtka to chyba był najlepszy debiut, jaki sobie mogłam wyobrazić. To też był pierwszy casting w moim życiu, który zresztą przegrałam. Bo casting był do głównej roli i wybrano Michalinę Łabacz, z którą zresztą byłam na roku. Później okazało się, że zostałam zaproszona, żeby zagrać jej siostrę. Ten plan „Wołynia” był dla mnie niesamowity. Wojtek Smarzowski jest naprawdę niesamowitym reżyserem, bardzo ciepłym, mimo wizerunku „człowieka z siekierą”. Grałam głównie w scenie wesela polsko-ukraińskiego, odtwarzanego ze wszystkimi rytuałami, więc to było od razu wejście w kostium, klimat. Cieszę się, że później parę razy tak się złożyło, że Wojtek znów zaprosił mnie do swoich filmów.

Więcej

Kadr z filmu „Mniej obcy”. Fot. Z.WOIŃSKA/Materiały prasowe
Kadr z filmu „Mniej obcy”. Fot. Z.WOIŃSKA/Materiały prasowe

Znamy datę premiery filmowej biografii Jana Borysewicza na Netfliksie

PAP Life: Zawsze chciałaś zostać aktorką?

M.S.: Nie, właściwie zdecydowałam się zdawać do Akademii Teatralnej w ostatniej chwili. Chciałam zostać lekarzem, ratować ludzi, ale okazało, że jednak nie jestem wystarczająco dobra w nauce, więc musiałam z tego pomysłu zrezygnować. Zawsze ciągnęło mnie w stronę artystyczną, interesowała fotografia, scenografia, ale serce podpowiedziało, że jednak aktorstwo.

PAP Life: Sztuka też może kogoś uratować. Może nie wyleczy z raka, ale da nadzieję, skłoni do refleksji.

M.S.: Dokładnie, podeszłam do ratowania ludzi trochę od innej strony. I być może nie robię operacji serca, ale staram się brać udział w projektach, które mogą coś zmienić, wywołać jakąś dyskusję. Zdecydowanie i „Dom dobry”, i „Proud”, należą do takiej grupy. Mam taką filozofię, że jeżeli możesz pomóc jednemu człowiekowi, to warto zrobić cały film, albo cały serial. Być może jestem naiwna, ale myślę, że filmy mogą wpłynąć na sposób myślenia, pomóc rozwiązać jakiś problem, pocieszyć.

PAP Life: Pochodzisz z artystycznej rodziny. Aktorami byli dziadkowie ze strony twojej mamy, twoja mama jest aktorką. Drugi dziadek i tata byli wybitnymi operatorami. Twoi dwaj starsi bracia, Piotr i Michał to jedni z najlepszych polskich operatorów. Znane nazwisko pomaga?

M.S.: Myślę, że wielu osobom się wydaje, że nazwisko pomaga. Już na etapie szkoły teatralnej spotykałam się z opiniami, że w związku z tym mam łatwiej. A wiem też, że na egzaminach do szkoły takie osoby, które są w jakiś sposób powiązane z ludźmi, którzy pracują w filmie czy w teatrze, są dwa razy bardziej sprawdzane, żeby nie było posądzenia o kolesiostwo. Później chyba najtrudniejsze w tym wszystkim są opinie ludzi, którzy uważają, że jeżeli ktoś pracuje w zawodzie, to znaczy, że ktoś mu coś załatwił. Nie wiem, jakim cudem operator filmowy mógłby załatwić rolę aktorowi w filmie.

PAP Life: Pracujesz z braćmi?

M.S.: Tak, szczególnie z Piotrkiem, bo on często pracuje z Wojtkiem Smarzowskim. Na początku to było niełatwe. Miałam w sobie jakąś blokadę. Bałam się, że on bardziej mnie ocenia niż wszyscy inni. No i parę razy spotkałam się z opinią, że brat mi pomógł dostać pracę.

W pewnym momencie tak bardzo broniłam się przed tym, że nie chciałam nawet występować w filmach, do których wiedziałam, że moi bracia robią zdjęcia. W tej chwili już się tym nie przejmuję, bo wiem, że ten świat tak nie działa. Ale na początku to mnie wręcz paraliżowało. Chciałam za wszelką cenę udowodnić, że tak nie jest. Teraz już mi wszystko jedno. Niech ludzie myślą, co chcą. Niektórym i tak się nie wytłumaczy. Poza tym, moi bracia robią tak dużo filmów, że w pewnym momencie po prostu na siebie trafiamy.

PAP Life: Jest jakaś rada, którą od nich dostałaś?

M.S.: Wydaje mi się, że rada, którą w ogóle dostałam od rodziny i wszyscy staramy się ją wdrożyć w życie, jest taka, żeby nie dać się zwariować w tym świecie i pozostać normalnym. To jest chyba nasza filozofia. (PAP Life)

Rozmawiała Iza Komendołowicz

ikl/ag/ ał/

Maria Sobocińska jest absolwentką warszawskiej Akademii Teatralnej. Debiutowała w 2016 r. w filmie Wojciecha Smarzowskiego „Wołyń”. Trzykrotnie nominowana do Orłów: za role w filmach „Pan T.”, „Wszystko dla mojej matki” i „Dom dobry”. Zagrała główną rolę w serialu „Sexify”. W serialu „Proud”, który 12 czerwca zadebiutował na platformie HBO Max, wciela się w przyjaciółkę głównego bohatera. Jest córką aktorki Hanny Mikuć i operatora Piotra Sobocińskiego (zm. 2001), siostrą operatorów Michała Sobocińskiego i Piotra Sobocińskiego juniora. Ma 32 lata.

Tematy

Zobacz także

  • Specjalnie dla PAP

    Ignacy Liss o głównej roli w „Proud”: zaryzykowałem i to była jedna z najlepszych decyzji zawodowych [WIDEO]

  • Nowy sezon serialu „Ranczo”. Fot. Materiały Prasowe
    Nowy sezon serialu „Ranczo”. Fot. Materiały Prasowe

    Ruszyły zdjęcia do serialu „Ranczo. Zemsta wiedźm”

  • Specjalnie dla PAP

    Kamil Szeptycki o głównej roli w serialu „Morfeusz”: to był skok na bardzo głęboką wodę [WIDEO]

  • Nowy serial „Proud”. Fot. Warner Bros. Discovery
    Nowy serial „Proud”. Fot. Warner Bros. Discovery

    Nagrodzony za granicą polski serial „Proud” ze zwiastunem i datą premiery

Serwisy ogólnodostępne PAP