MŚ 2026. Debiutant postraszył obrońców tytułu, awans Egiptu i Kolumbii
Egipt po zwycięstwie w rzutach karnych nad Australią, broniąca tytułu Argentyna po wyeliminowaniu debiutującej Republiki Zielonego Przylądka, choć dopiero po dogrywce, oraz Kolumbia, która pokonała Ghanę, jako ostatnie awansowały do 1/8 finału piłkarskich mistrzostw świata.
Zdecydowanie najwięcej emocji było tego dnia na przedmieściach Miami, gdzie obrońców tytułu zaskoczył solidnie grający debiutant. Pierwsza połowa nie zwiastowała jeszcze żadnego sensacyjnego scenariusza, bo faworyci kontrolowali sytuację na boisku, a w 29. minucie prowadzenie dał im Lionel Messi. Była to jego siódma bramka w bieżącym turnieju, a 20. w karierze w mundialach. Pod obydwoma względami jest na razie najlepszy.
Sytuacja „Albicelestes” okazała się jednak zdecydowanie bardziej skomplikowana, niż im się wydawało. W 59. minucie wyrównał Deroy Duarte i wynik remisowy utrzymał się do końca drugiej połowy. Konieczna była dogrywka, a w jej pierwszej części Argentyna ponownie wyszła na prowadzenie (Lisandro Martinez, 92.), a debiutant raz jeszcze skutecznie odpowiedział - Sidny Lopes Cabral oddał efektowne uderzenie z okolic narożnika pola karnego (103.). Ten gol może pretendować do miana najładniejszego w całym mundialu.
Gdy mistrzowie świata objęli prowadzenie po raz trzeci - po główce Cristiana Romero i skierowaniu piłki do własnej bramki przez Dineya Borgesa (111.), Republika Zielonego Przylądka nie potrafiła doprowadzić do remisu po raz trzeci, choć w kilku sytuacjach zabrakło jej niewiele. Kibiców Argentyny na stadionie w Miami Gardens uspokoił dopiero ostatni gwizdek sędziego.
- Wiedzieliśmy, że nie czeka nas łatwy mecz. To przecież zespół, który nie przegrał ani z Hiszpanią, ani z Urugwajem. Pokazał, jak wyrównany jest poziom w tym mundialu. Teraz trzeba odpocząć po tym ogromnym wysiłku i przeanalizować błędy - powiedział Messi, który rozegrał 30. w karierze mecz MŚ, śrubując własny rekord wszech czasów.
Piątkowe zmagania rozpoczęły się w Arlington pod Dallas, gdzie zmierzyły się dwie ekipy, które nigdy wcześniej nie wygrały mundialowego meczu w fazie pucharowej: Egipt i Australia. Siedmiokrotni mistrzowie Afryki byli aktywniejsi, groźniejsi, a w 13. minucie prowadzenie dał im Emam Ashour.
Tyle że, jak już wielokrotnie zdarzało się w turnieju w USA, Kanadzie i Meksyku, mimo przewagi Egipcjanie wypuścili to prowadzenie z rąk. W 55. minucie po rzucie wolnym „Kangurów” piłkę do własnej bramki posłał Mohamed Hany. Na tym praktycznie emocje się skończyły, aż do serii rzutów karnych.
W nich presji nie wytrzymali Australijczycy: w pierwszej próbie pomylił się Harry Souttar, który uderzył nad poprzeczką, w czwartej kolejce w poprzeczkę trafił Lucas Herrington. Rywale strzelali bezbłędnie, a ich sukces przypieczętował Hossam Abdelmaguid.
Egipt zagra o awans do ćwierćfinału z Argentyną.
Swojego rywala w następnej rundzie poznała też Szwajcaria, która dzień wcześniej wygrała z Algierią 2:0. Wyłoniło go spotkanie Kolumbii z Ghaną w Kansas City, wygrane przez drużynę z Ameryki Południowej 1:0.
Jedyną bramkę zdobył Jhon Arias (14.), a poza tym Kolumbia była nieskuteczna. Dużą rolę odegrał też bramkarz Ghany Lawrence Ati Zigi, który obronił pięć strzałów, w tym Luisa Diaza w sytuacji sam na sam. Afrykanie nie oddali z kolei ani jednego celnego.
Rywalizacja w 1/8 finału rozpocznie się w sobotni wieczór. Na początek, o godzinie 19 czasu polskiego w Houston, Kanada zmierzy się z Marokiem. Cztery godziny później w Filadelfii Paragwaj zagra z Francją.
Finał zaplanowano na 19 lipca w East Rutherford koło Nowego Jorku. (PAP)
mm/ af/ ał/