Natasza Urbańska: marzenia same się nie spełniają, ja je powoli realizuję [WIDEO]
Kocham stare przeboje, one się nie starzeją – mówi PAP Life Natasza Urbańska, która podczas gali French Touch w Filharmonii Narodowej wróciła do francuskiej klasyki. Artystka, która świętuje 30-lecie kariery artystycznej, obiecuje, że nie zamierza zwalniać tempa. Wkrótce ukaże się jej najnowsza płyta, planuje także nowy musical.
Natasza Urbańska od ponad trzech dekad pozostaje jedną z najbardziej wszechstronnych artystek polskiej sceny – śpiewa, gra w filmach i teatrze, a także tworzy własne projekty muzyczne. Jej artystycznym domem od początku kariery, którą zaczęła w wieku 17 lat, pozostaje Teatr Studio Buffo, gdzie można zobaczyć Urbańską w głównych rolach w wielu widowiskach muzycznych.
Kilka dni temu artystka zaprezentowała się publiczności podczas gali French Touch w Filharmonii Narodowej. Występ miał dla niej szczególne znaczenie. Zarówno ze względu na miejsce - Urbańska występowała na tej scenie po raz pierwszy w swojej karierze, jak i repertuar inspirowany francuską klasyką. Urbańska wykonała dwa utwory z repertuaru Edith Piaf oraz własną kompozycję w wersji polsko-francuskiej.
- Moja miłość do muzyki francuskiej zaczęła się dobrych piętnaście lat temu, kiedy po raz pierwszy pochyliłam się nad tym materiałem. Pierwszą piosenką, o zaśpiewaniu której marzyłam, były „Paroles paroles” Dalidy. Niezwykłej artystki, która urodziła się w Kairze i stała się największą gwiazdą francuskiej piosenki. Była dla mnie wielką inspiracją, jej repertuar bardzo mnie urzekł. Później sięgnęłam po inne francuskie klasyki, ponieważ w Teatrze Studio Buffo gramy wieczory tematyczne: włoski, latynoski, i właśnie francuski, gdzie pokazujemy kulturę, odgrzebujemy też stare przeboje. Moim zdaniem właśnie te klasyki z czasem tylko zyskują. Chętnie po nie sięgam, bo jestem taką starą duszą. Kocham stare przeboje, one się nie starzeją. Czasem je zostawiamy, podążając za nowoczesnym repertuarem, a jednak ja lubię do nich wracać – mówi PAP Life.
Urbańska podkreśla, że francuski repertuar wymaga szczególnej wrażliwości i aktorskiego podejścia do interpretacji. - Lubię grać tę muzykę, bo ona niesie ze sobą tajemnicę, jakiś smutek. To nie są proste utwory, trzeba usiąść, skupić się i przenieść na chwilkę wraz z piosenką do historii, którą opowiada.
Artystka nie kryje, że występ w Filharmonii Narodowej wiązał się z tremą, ale jednocześnie był spełnieniem jednego z jej marzeń. - Zdaję sobie sprawę, że mój akcent nie jest perfekcyjny. Tym bardziej się tremowałam, ale Patrick mnie uścisnął i powiedział: „Trzymam kciuki za ciebie”. To dla mnie fajne spotkanie artystyczne, które będę długo wspominała. Spotkaliśmy się rok temu przy okazji właśnie French Toucha w Teatrze Wielkim i nie przypuszczałabym, że jeszcze raz nasze drogi się skrzyżują - mówi PAP Life.
Na gali French Touch wykonała swoją piosenkę „Po prostu patrz” w wersji polsko – francuskiej. - Może wychodzę trochę przed szereg z tą piosenką, ale to wszystko z miłości do tego języka, do muzyki. Postanowiłam przetłumaczyć mój utwór „Po prostu patrz” i poprosiłam o to Michała Kwiatkowskiego, który fantastycznie radzi sobie we Francji, komponuje, gra koncerty. Przysłał mi tłumaczenie w parę godzin, nagrał, żebym poradziła sobie z akcentem. Jestem mu ogromnie wdzięczna. I teraz jest to mój sztandarowy utwór. Kocham tę piosenkę i wykonuję ją już tylko w tej wersji –zdradza PAP Life.
Występ w Filharmonii wpisuje się w trwające obchody 30-lecia kariery artystki, które rozpoczęły się pod koniec 2025 roku jubileuszowym koncertem „Moje 30 lat” w Teatrze Studio Buffo. To właśnie tam – jako 17-letnia mistrzyni Warszawy w gimnastyce artystycznej – zadebiutowała w musicalu „Metro”, rozpoczynając swoją drogę sceniczną.
Na przestrzeni lat Urbańska występowała w najważniejszych produkcjach Buffo, takich jak „Polita”, „Romeo i Julia” czy „Panna Tutli Putli”, zdobywając uznanie jako artystka łącząca śpiew, taniec i aktorstwo. Ma w swoim dorobku też role telewizyjne, m.in. w serialu „Fala zbrodni” oraz w produkcjach kinowych, m.in. „1920 Bitwa warszawska”.
Jubileuszowy koncert stał się podsumowaniem jej drogi artystycznej – od pierwszych marzeń po współczesne projekty. - Już zaczęłam świętować i to świętowanie się nie kończy. Trzydzieści lat na scenie, sama nie wiem, kiedy to się wydarzyło. Ale tym bardziej cieszę się, bo już zagrałam kilka koncertów w moim rodzimym, kochanym miejscu w Teatrze Studio Buffo i bilety wyprzedały się w jeden dzień. To był dla mnie sygnał, że publiczność czeka na moje piosenki. Mój koncert jest składanką utworów, które pokazują całą moją drogę artystyczną. Stylistycznie, gatunkowo jest bardzo różnorodny, jak wszystko, po co sięgałam i co komponowałam. Od utworów musicalowych, przez dwudziestolecie międzywojenne, przez moje pierwsze nieśmiałe próby komponowania piosenek, przez współpracę z Sewerynem Krajewskim czy duety z Maleńczukiem, aż po moje próby eurowizyjne. To bardzo różnorodny koncert, na żywo z muzykami, z dęciakami, z tancerzami, wizualizacjami. Tam naprawdę nie ma sekundy odpoczynku” – zapewnia.
„Mój jubileusz nie jest więc z Nataszą siedzącą na tronie z kwiatami: „żegnam się z wami, bo już trzydzieści lat minęło”. Wręcz przeciwnie. To są przystanki na mojej drodze. Opowiadam dużo o sobie, o moich zmianach jako artystce, kobiecie, o moim dojrzewaniu w show-biznesie. Ta podróż sporo mnie kosztuje, pod koniec ledwo stoję na nogach, ale za każdym razem wiem, że warto. Moment kontaktu z publicznością to jest magia” – podkreśla.
Urbańska obiecuje, że nie zamierza zwalniać tempa. – Z moimi marzeniami jest tak, że one same się nie spełniają. To ja nad nimi pracuję i konsekwentnie je realizuję. Z pomocą wspaniałych ludzi, którymi się otaczam, jest to możliwe. Powolutku zaczynam realizować pomysł na kolejny musical. Pamiętam, kiedy byłam częścią teamu, kiedy powstawała „Polita”, czyli musical o Poli Negri. Od momentu pierwszego naszego spotkania do premiery minęło dobrych pięć lat, więc nie spieszę się z moim pomysłem. Chcę, żeby wszystko było dopracowane, bo wiele czynników składa się na ostateczną całość. Tymczasem za chwilę wypuszczam album, dogrywam już ostatnie wokale. Pracowałam przy nim z Jeremim Sikorskim, z którym już spotkaliśmy się niejednokrotnie przy różnych produkcjach. I tak po swojemu realizuję marzenia o wielkiej scenie, ale nie tylko tej wielkiej. Każda scena jest warta tego, żeby wyjść do widowni, która na ciebie czeka. To jest największe szczęście dla artystów, kiedy widz czeka i że to, co robię jest moją pasją i robię to z ogromną przyjemnością – podkreśla Urbańska.
Najbliższe jubileuszowe koncerty Nataszy Urbańskiej zaplanowane są na wrzesień w Gdańsku oraz w Szczecinie.
Iza Komendołowicz (PAP Life)
ikl/ mdn/ ał/