Raport. Skutki brexitu dla brytyjskich firm to koszty, biurokracja i opóźnienia

2022-02-12 09:20 aktualizacja: 2022-02-12, 22:56
Fot. PAP/ EPA/ANDY RAIN
Fot. PAP/ EPA/ANDY RAIN
Wyższe koszty, więcej papierkowej roboty i opóźnienia na granicach były "jedynym jak dotychczas wykrywalnym skutkiem" brexitu dla brytyjskich firm - wynika z opublikowanego w środę raportu parlamentarnej komisji finansów publicznych.

Od zakończenia z dniem 31 grudnia 2020 roku okresu przejściowego spadły obroty handlowe z Unią Europejską, choć jak zaznaczono, kluczowymi czynnikami były również pandemia Covid-19 i szersze globalne problemy gospodarcze. Jednak komisja stwierdziła, że jasne jest, iż brexit miał wpływ i wezwała rząd do obliczenia dodatkowych kosztów, z którymi borykają się firmy.

Jak wskazano, nowe obciążenia obejmują konieczność płacenia za pomoc w wypełnieniu deklaracji celnych oraz opłaty należne rządowi i portowi w przypadku wyboru niektórych towarów do kontroli fizycznej.

Przedsiębiorcy muszą również liczyć się z taryfami celnymi, jeśli towary nie spełniają wymogów "reguł pochodzenia". Porozumienie o wolnym handlu Wielkiej Brytanii z UE jest uwarunkowane tym, że niektóre produkty będące przedmiotem handlu mają określoną minimalną część swojego pochodzenia w kraju eksportującym, a nie pochodzą z innego miejsca. Sprawdzenie, że są one zgodne z nowymi przepisami również zwiększa koszty - zauważyła komisja.

Brytyjski urząd ds. podatków i ceł HMRC szacował w 2019 roku, że dodatkowe obciążenia administracyjne dla przedsiębiorstw w handlu między Wielką Brytanią a UE dochodzić będą do 15 mld funtów rocznie. Jak napisali członkowie komisji, chociaż nie zostało to jeszcze zaktualizowane, HMRC poinformował ich w listopadzie, że są "oznaki, że koszty dla przedsiębiorstw będą mniejsze niż te szacunki".

"Jedną z wielkich obietnic brexitu było uwolnienie brytyjskich firm, aby dać im przestrzeń do zmaksymalizowania produktywności i wkładu w gospodarkę" - przypomniała przewodnicząca komisji Meg Hillier. Dodała, że "teraz, na długiej drodze do odbudowy po pandemii, jest to jeszcze bardziej desperacko potrzebne". "Jednak jedyny wykrywalny wpływ do tej pory to zwiększone koszty, papierkowa robota i opóźnienia na granicach" - podkreśliła Hillier.

Członkowie komisji finansów publicznych wyrazili również obawy o "możliwość zakłóceń na granicy", gdy ruch pasażerski między Wielką Brytanią a kontynentalną Europą powróci w tym roku do poziomu sprzed pandemii - zwłaszcza w portach takich jak Dover, gdzie urzędnicy UE przeprowadzają kontrole po stronie brytyjskiej.

Tymczasem "wiele pozostaje do zrobienia", ponieważ rząd stopniowo wprowadza kontrole importowanych towarów, które po stronie unijnej już zostały wprowadzone - stwierdziła komisja. Dodano, że plan stworzenia do 2025 roku "najbardziej efektywnej granicy na świecie" wyglądał "optymistycznie, biorąc pod uwagę obecną sytuację" i komisja nie jest przekonana, czy się to uda.

W raporcie zauważono m.in., że HMRC musi przenieść wszystkich użytkowników istniejącego systemu celnego do nowej usługi deklaracji celnej, ale do października 2021 roku zrobiło to tylko 42 z 5000 użytkowników.

Kolejną podniesioną obawą jest to, że ustalenia dotyczące towarów przywożonych z UE były "nieprzetestowane i mogą prowadzić do nadużyć". Jedno z zagrożeń związane jest z opóźnieniem w budowie infrastruktury w porcie w Dover, która nie będzie gotowa do 2023 roku. Do tego czasu ciężarówki przewożące towary wybrane do kontroli fizycznej będą musiały jeździć do oddalonego o prawie 100 km Ebbsfleet, co stwarza ryzyko, że towary mogą zostać rozładowane po drodze.

"HMRC zgodził się, że idealnie byłoby, gdyby infrastruktura i kontrolowane towary były w tym samym porcie, ale wskazał, że nie jest to możliwe i sprawdza, jakiego nadzoru będzie potrzebować, aby zarządzać tym ryzykiem" - napisano w raporcie.

Opublikowany on został na dwa dni przed podaniem przez urząd statystyczny ONS danych dotyczących handlu zagranicznego za grudzień i za cały 2021 rok - będzie to pierwszy taki roczny bilans po zakończeniu okresu przejściowego po brexicie.

Z Londynu Bartłomiej Niedziński (PAP)

kgr/