Prezes NBP: podnosząc stopy procentowe, musimy patrzeć na bezrobocie i wzrost gospodarczy

2022-02-17 15:06 aktualizacja: 2022-02-17, 15:14
Prezes NBP Adam Glapiński Fot. PAP/Tomasz Gzell
Prezes NBP Adam Glapiński Fot. PAP/Tomasz Gzell
Podejmując decyzję o dalszym podnoszeniu stóp procentowych, NBP będzie brał pod uwagę to, by bezrobocie nie wzrosło znacząco, a wzrost gospodarczy nie został osłabiony - powiedział prezes NBP Adam Glapiński w opublikowanym w czwartek wywiadzie dla portalu The Banker.

Glapiński przypomniał, że aby przeciwdziałać ryzyku utrzymywania się inflacji w średnim okresie powyżej celu inflacyjnego, Rada Polityki Pieniężnej podjęła decyzję o podwyżkach stóp procentowych w październiku, listopadzie i grudniu 2021 r. oraz w styczniu 2022 r.

"NBP prawdopodobnie podniesie stopy procentowe w tym roku, aby ograniczyć inflację i zakotwiczyć oczekiwania, ale jednocześnie wesprzeć trwające ożywienie gospodarcze po pandemii Covid-19. Oznacza to, że w przyszłych decyzjach dotyczących skali i tempa zacieśniania polityki pieniężnej ważnym czynnikiem będzie zapewnienie, aby stopa bezrobocia nie wzrosła znacząco i aby dalszy wzrost gospodarczy nie był osłabiony. Bank centralny weźmie również pod uwagę napływające dane gospodarcze i niepewność co do rozwoju pandemii" - powiedział prezes NBP.

Zapytany, czy polskie banki są na dobrej drodze, aby sprostać wprowadzeniu minimalnych wymogów w zakresie funduszy własnych i zobowiązań kwalifikowanych (MREL) w 2024 roku, Glapiński przyznał, że spełnienie wymogów MREL jest z pewnością jednym z ważnych wyzwań dla polskiego sektora bankowego w średnim okresie. Wskazał, że wymóg ten zaprojektowano z myślą o dużych europejskich grupach bankowych, które są aktywne na rynkach długu, natomiast w Polsce głównym źródłem finansowania są depozyty, a wskaźnik kredytów do depozytów jest znacznie poniżej 100 proc.

"Dla mniejszych banków, które do tej pory nie próbowały emitować długu, zwłaszcza na rynkach zagranicznych, wejście na rynek długu i konkurowanie o inwestorów jako nowicjusze jest więc poważnym i - pozwolę sobie powiedzieć - kosztownym wyzwaniem. Spełnienie wymogów MREL jest jednak z pewnością warte wszystkich wysiłków i kosztów, gdyż zdecydowanie wspiera stabilność systemu poprzez ułatwienie sprawnego przeprowadzenia procedur naprawczych i restrukturyzacyjnych. Chociaż emisja długu kwalifikowanego do MREL jest wciąż w powijakach, banki mają zabezpieczone pokaźne bufory kapitałowe przekraczające minimalne wymogi nadzorcze i działają z niskim wskaźnikiem dźwigni (średnio 8,5 proc.). Presja na emisję instrumentów dłużnych byłaby więc mniejsza" - wyjaśnił Glapiński.

Glapiński: ryzyko kredytowe nie zmaterializowało się, a kredyty zagrożone utrzymują się na niskim poziomie

Prezes NPB zapytany też został, w jaki sposób profil ryzyka związanego z kredytami hipotecznymi denominowanymi w walutach obcych zmienił się dla polskich banków w ostatnim czasie. Mówił, że kredyty hipoteczne denominowane w walutach obcych były dość popularne w pierwszej dekadzie XXI wieku i w związku z zagrożeniami związanymi z ryzykiem walutowym, najpierw dla kredytobiorców, a w konsekwencji dla samych banków, władze wydawały zalecenia, by ograniczać takie kredyty. Podkreślił, że w wyniku tych działań prewencyjnych ryzyko kredytowe nie zmaterializowało się, a kredyty zagrożone utrzymują się na niskim poziomie, gdyż kredytobiorcy walutowi mają przeważnie wyższą zdolność kredytową niż inni.

Szef NBP: kredytobiorcy coraz częściej występują na drogę sądową i kwestionują tzw. klauzule

Ale wskazał, że choć ryzyko kredytowe pozostaje ograniczone, w ostatnich latach pojawiło się ryzyko prawne. "Kredytobiorcy coraz częściej występują na drogę sądową i kwestionują tzw. klauzule indeksacyjne w swoich umowach kredytowych. W odpowiedzi na to banki przyspieszyły tworzenie rezerw, co negatywnie odbiło się na ich zyskach netto. To, co napawa nas lekkim optymizmem w całej sprawie, to rosnąca liczba banków proponujących swoim kredytobiorcom dobrowolne porozumienia, o co NBP zabiega od lat" - wyjaśnił Glapiński.

Prezes NPB odniósł się też do wpływu na polski sektor bankowy transformacji związanej z zagrożeniami wynikającymi ze zmian klimatycznych. Wskazał że główne kanały oddziaływania zmian klimatycznych na polski sektor finansowy wynikają z transformacji w kierunku bardziej zrównoważonej i niskoemisyjnej gospodarki. "Charakter bezpośredni odnosi się do wielkości ekspozycji banków na podmioty emitujące duże ilości gazów cieplarnianych. Charakter pośredni może dodatkowo uwzględniać energochłonność gospodarki oraz makroekonomiczne skutki transformacji. NBP przeprowadził ostatnio wstępną ocenę ryzyka transformacji, koncentrując się na bezpośrednich ekspozycjach banków na podmioty i branże emitujące duże ilości dwutlenku węgla. W porównaniu z innymi rodzajami ekspozycji, które mogą generować ryzyko systemowe, zaangażowanie banków w sektory wysokoemisyjne można w całym sektorze bankowym uznać za stosunkowo niewielkie, ok. 2 proc. sumy aktywów sektora bankowego" - podkreślił.

Z Londynu Bartłomiej Niedziński (PAP)

mar/