Amber Heard udzieliła pierwszego telewizyjnego wywiadu po przegranym procesie

2022-06-13 18:05 aktualizacja: 2022-06-13, 18:18
Amber Heard. Fot. PAP/EPA/Steve Helber
Amber Heard. Fot. PAP/EPA/Steve Helber
Tuż po procesie dekady, który zakończył się niekorzystnym werdyktem dla Amber Heard, aktorka przyznała, że werdykt był porażką i krokiem wstecz w walce z przemocą domową wobec kobiet. Po niemal dwóch tygodniach od zakończenia najbardziej elektryzującej opinię publiczną batalii sądowej, aktorka zdecydowała się udzielić pierwszego telewizyjnego wywiadu. W rozmowie dla NBC News filmowa Mera wyznała, że nie ma żalu do ławy przysięgłych, zauważyła również, że nie była dostatecznie reprezentowana w mediach społecznościowych.

Przez kilka tygodni opinia publiczna na całym świecie śledziła sądową batalie byłych małżonków. Jeszcze przed ostatecznym werdyktem, który zapadł 1 czerwca, dało się wyraźnie wyczuć, że w oczach opinii publicznej bezsprzecznym zwycięzcą jest Johnny Depp. Podobnie uznała ława przysięgłych, która orzekła na korzyść aktora. W myśl wyroku, Amber Heard ma zapłacić aktorowi ponad 10 mln dolarów zadośćuczynienia za zniesławienie. Heard nie powiedziała jednak ostatniego słowa i zapowiedziała, że zamierza się odwołać od wyroku. Podczas gdy Johnny Depp cieszy się korzystnym wyrokiem, dziękuje fanom za wsparcie, gra wspólne koncerty z Jeffem Beckiem, Amber zdecydowała się po raz pierwszy zasiąść przed kamerą i skomentować nieco szerzej decyzję sądu. Aktorka udzieliła pierwszego telewizyjnego wywiadu dla NBC News , który zostanie wyemitowane w piątek, 17 czerwca. Jednak już teraz stacja udostępniła fragmenty wywiadu, który przeprowadziła dziennikarka Savannah Guthrie.

W rozmowie z dziennikarką Heard zauważyła, że była niedostatecznie reprezentowana w mediach społecznościowych. Jej zdaniem, podobnie jak jej prawniczki, to m.in. znaczne poparcie dla Deppa w mediach społecznościowych i zdecydowanie mniejszy entuzjazm wobec niej, wpłynęły na decyzję przysięgłych.

„Nie obchodzi mnie, co ktoś o mnie myśli, ani jaki osąd chce wydać na temat tego, co wydarzyło się w zaciszu mojego własnego domu w moim małżeństwie, za zamkniętymi drzwiami. Zakładam, że przeciętna osoba nie powinna, o tym wiedzieć, dlatego nie biorę tego do siebie” - przyznała Heard. „Ale nawet, jeśli ktoś uznał, że zasługuję na tę nienawiść, falę hejtu, nawet jeśli ktoś uważa, że kłamałam, nie może z czystym sumieniem spojrzeć mi w oczy i powiedzieć, że w mediach społecznościowych miała miejsce uczciwa reprezentacja. Nie może powiedzieć, że to było sprawiedliwe” - uznała gwiazda filmu „Aquaman”.

W trakcie rozmowy Savannah Guthrie zauważyła jednak, że nawet mimo przedstawionych dowodów, wielogodzinnych przesłuchań, przysięgli nie dali wiary w słowa aktorki i zwyczajnie uznali, że kłamie. „Jak mogli nie wydać takiego wyroku, jak mogli nie dojść do takich wniosków skoro przez ponad trzy tygodnie siedzieli na sali rozpraw i nieustannie wysłuchiwali zeznań od opłaconych pracowników” - stwierdziła Heard. Zapytana, czy wini ławę przysięgłych za ten niekorzystny wyrok szybko odparła, że nie żywi urazy ani pretensji do przysięgłych. „Nie winię ich, właściwie ich rozumiem. Przecież (Depp) jest uwielbianą osobą, ludzie sądzą, że go znają, jest fantastycznym aktorem” - podkreśliła była żona aktora.

Z oświadczenia uzyskanego od rzeczniczki aktorki, magazyn „People” cytuje, że ten wywiad jest odpowiedzią na oświadczenia i wywiady, których w minionym tygodniu udzielili prawnicy Deppa, Ben Chew i Camille Vasquez. W wywiadach przedstawiciele aktora twierdzili, że media społecznościowe nie miały żadnego wpływu na wynik rozprawy, a o ich sukcesie zdecydowały dowody, fakty i zeznania Deppa, który po raz pierwszy od sześciu lat przedstawił swoją wersję wydarzeń.

„Zespół prawny Johnny'ego Deppa przez kilka dni po werdykcie zasypywał media licznymi oświadczeniami i wywiadami w telewizji, a sam Depp zrobił to samo w mediach społecznościowych. Pani Heard po prostu zamierzała odpowiedzieć na to, wyrażając swoje myśli i uczucia, których nie wolno jej było wyrazić w roli świadka” – brzmiało oświadczenie przesłane do rzeczniczki Heard przekazane redakcji magazynu. (PAP Life)

kgr/