O PAP.pl

PAP.pl to portal PAP - największej agencji informacyjnej w Polsce, która zbiera, opracowuje i przekazuje obiektywne i wszechstronne informacje z kraju i zagranicy. W portalu użytkownik może przeczytać wybór najważniejszych depesz, wzbogaconych o zdjęcia i wideo.

Prawdziwy Elvis Presley zastąpił Austina Butlera. Montażyści zdradzają kulisy filmu o królu rock'and'rolla

Aktualnie w kinach można oglądać biograficzny film poświęcony Elvisowi Presleyowi. Znakomicie w tę rolę wcielił się znany z filmu „Pewnego razu… w Hollywood” Austin Butler. Jego przemiana w legendę muzyki jest tak spektakularna, że mało kto zauważył, iż w filmie Baza Luhrmanna pojawiły się migawki z prawdziwym Elvisem Presleyem. O tajnikach „Elvisa” opowiedzieli jego montażyści: Matt Villa i Jonathan Redmond.

Prawdziwego Elvisa Presleya w filmie „Elvis” można zobaczyć m.in. w finałowej scenie, w której pokazane zostały fragmenty koncertu Króla Rock’n’rolla, jaki odbył się na kilka tygodni przed śmiercią artysty w 1977 roku w Rushmore Civic Center w mieście Rapid City. Za sprawą sekwencji montażowej, odtwarzający ten występ Butler zastąpiony zostaje prawdziwym nagraniem z tego słynnego koncertu. Jak zdradzają Villa i Redmond, którzy pracowali nad montażem „Elvisa”, nie było pewne, czy prawdziwe nagranie finalnie znajdzie się w gotowym filmie.

„Przygotowanie charakteryzacji Austina Butlera do odegrania tej sceny było dużym wyzwaniem. Nie wykorzystaliśmy w tej scenie wielu ujęć z nim, ale w trakcie zdjęć zaśpiewał całą piosenkę 'Unchained Melody', bo do samego końca nie było wiadome, czy otrzymamy prawa do wykorzystania prawdziwego nagrania” – wspominają montażyści „Elvisa”. Wyzwaniem dla charakteryzatorów było przygotowanie Butlera do sceny koncertu, w którym Presley wystąpił na scenie z ogromną nadwagą.

„Uwaga Austina do szczegółów była niesamowita. Wszystko w tej sekwencji było w punkt, łącznie z pauzami i oddechami. Finalnie mogliśmy jednak użyć nagrania oryginalnego koncertu, więc w większości tej sceny śpiewa prawdziwy Elvis. Co ciekawe, wielu widzów nie zdaje sobie sprawy z tego, że wykorzystaliśmy nagranie prawdziwego Presleya. Za każdym razem, gdy oglądam tę scenę, pęka mi się serce, gdy widzę twarz Elvisa. Kiedy oglądamy film z widownią, rozglądam się dookoła w trakcie tej sceny, ale na twarzy ludzi nie widzę tych samych emocji. Zajęło mi sporo czasu uświadomienie sobie, że oni nie zdają sobie sprawy z tego, że to prawdziwy Elvis. To wiele mówi o występie Butlera” – dodał Villa.

Montażyści „Elvisa” zdradzają też inne momenty, w których wykorzystali prawdziwe nagrania Presleya. „Blisko początku jest scena, w której Elvis ubrany w niebieski kombinezon imituje ciosy karate. Ekran podzielony jest na dwie części. W jednej jest Elvis, w drugiej Austin. To ujęcie z prób ekranowych Elvisa, a nie z głównych zdjęć do filmu. To takie skradzione chwile. Kilka ujęć Presleya znalazło się również w scenie do utworu „Burning Love”. Nie chcieliśmy jednak za bardzo odwracać uwagi widzów od filmu” – wyznali. (PAP Life)

mmi/

Zobacz także

  • Fot. PAP/EPA/RICCARDO ANTIMIANI
    Fot. PAP/EPA/RICCARDO ANTIMIANI

    Iain Forsyth i Jane Pollard: „Broken English” nie miał być pomnikiem Marianne Faithfull [WYWIAD]

  • Andrzej Seweryn. Fot. PAP/Radek Pietruszka
    Andrzej Seweryn. Fot. PAP/Radek Pietruszka

    80 lat temu urodził się Andrzej Seweryn. Wybitny aktor sceny polskiej i zagranicznej

  • Alice Winocour. Fot. PAP/EPA/FABIO FRUSTACI
    Alice Winocour. Fot. PAP/EPA/FABIO FRUSTACI
    Specjalnie dla PAP

    Alice Winocour, reżyserka „Ikony mody”: fashion week symbolizuje świat pozorów [WYWIAD]

  • Kristen Stewart. Fot. PAP/EPA/CLEMENS BILAN
    Kristen Stewart. Fot. PAP/EPA/CLEMENS BILAN
    Specjalnie dla PAP

    Kristen Stewart: „Chronologia wody” mówi, że to, co bolesne, współtworzy nasze życie [WYWIAD]

Serwisy ogólnodostępne PAP