Prokuratura ws. śmierci Kosteckiego: biegli wykluczyli, że ślady na szyi boksera to skutek nakłucia

2019-08-12, 13:12 aktualizacja: 2019-08-12, 13:47
Z opinii biegłych wynika, że ślady na szyi Dawida Kosteckiego nie powstały na skutek ukłucia, wkłucia lub nakłucia - przekazał PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga Marcin Saduś. Dodał, że są zadawnionymi strupami, nie mającymi związku ze śmiercią boksera.

2 sierpnia nad ranem, w celi Aresztu Śledczego w Warszawie Białołęce, odkryto ciało boksera Dawida Kosteckiego. Miał się powiesić na pętli z prześcieradła, leżąc w łóżku pod kocem. Nie udało się go uratować. Zlecona przez prokuraturę sekcja zwłok Kosteckiego wykluczyła udział osób trzecich, potwierdzając, że bokser popełnił samobójstwo. W piątek "Gazeta Wyborcza" podała - powołując się na "jedną z najbliższych osób zmarłego" - że pogrzeb boksera został wstrzymany. Według informatora "GW", domagała się tego cała rodzina i wnioskował o to jej pełnomocnik - mecenas Roman Giertych. Z kolei w poniedziałek gazeta doniosła, że prokurator, który pierwszy oglądał ciało Kosteckiego, odkrył dwa maleńkie - jak po igle - nakłucia na szyi byłego boksera. Jak czytamy w gazecie, prokurator podejrzewał, że bokser mógł zostać najpierw odurzony, a potem uduszony, tak by wyglądało to na samobójstwo.

W poniedziałek rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga przekazał PAP, że w piątek prokurator uzyskał opinię z sądowo-lekarskich oględzin zwłok, sporządzoną przez biegłych z Zakładu Medycyny Sądowej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego w Warszawie, z której jednoznacznie wynika, że do zgonu Dawida Kosteckiego doszło w wyniku ucisku pętli zawiązanej przez denata na szyi. "W opinii nie stwierdzono żadnych zmian urazowych, wskazujących na stoczoną walkę bądź aktywną obronę" - zaznaczył prok. Saduś.

Prokurator zaznaczył też, że wcześniej podczas oględzin ciała "stwierdzono dwie zmiany skórne w obrębie szyi denata".

"Prokurator zlecił przeprowadzenie sekcji zwłok, która miała na celu również ustalenie mechanizmu powstania ujawnionych zmian. Działania te świadczą o skrupulatności oraz profesjonalizmie prokuratury, a nie wynikają z aktywności innych uczestników postępowania. Biegli we wskazanej wyżej opinii stanowczo wykluczyli, że są to ślady powstałe na skutek ukłucia, wkłucia lub nakłucia. Są one jedynie zadawnionymi strupami, nie mającymi związku ze śmiercią denata. Każdy ślad na ciele denata był zweryfikowany przez biegłych, którzy stanowczo wskazali jednoznaczną przyczynę śmierci Dawida Kosteckiego" - podkreślił prokurator.

Jak dodał, z ustaleń śledczych poczynionych w oparciu o zabezpieczoną dokumentację oraz zeznania świadków wynika, że w 2015 r. Kostecki podejmował próby samobójcze, a w związku z obniżonym nastrojem psychicznym w lipcu 2019 r. był konsultowany psychologicznie oraz psychiatrycznie.

Prok. Saduś przy tym, że "wbrew doniesieniom medialnym oraz stanowisku pełnomocnika rodziny zmarłego, śledztwo jest prowadzone ze szczególną rzetelnością, czynności były i są przeprowadzane niezwłocznie, zaś prokurator w sposób skrupulatny i szeroki zabezpiecza materiał dowodowy".

W poniedziałek Rzecznik Praw Obywatelskich poinformował, że bada i analizuje sprawę śmierci Dawida Kosteckiego RPO z urzędu. "Na miejscu przez dwa dni przedstawiciele Rzecznika przeprowadzili czynności wyjaśniające. Wystąpiono też do właściwej prokuratury o dokumenty sekcji zwłok, a do Dyrektora Okręgowego SW w Warszawie - o sprawozdanie z czynności wyjaśniających" - napisano w komunikacie.

38-letni Dawid Kostecki w więzieniu przebywał po raz piąty, odbywając karę 5 lat i 100 dni pozbawienia wolności za kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą. Był karany m.in. za handel narkotykami, kradzieże samochodów, czerpanie korzyści z nierządu i oszustwa podatkowe. Obecna kara miała się skończyć za dwa lata.

Na zawodowych ringach, w latach 2001-2014, Kostecki stoczył 41 walk, z których 39 wygrał, w tym 25 przed czasem. W 2004 roku wywalczył młodzieżowe mistrzostwo świata federacji WBC w wadze półciężkiej, a w kolejnym sezonie sięgnął po seniorski pas mało znanej organizacji World Boxing Foundation w tej samej kategorii. W 2011 roku został interkontynentalnym mistrzem federacji WBA. Mimo sporych ambicji nigdy nie boksował o tytuł którejś z największych federacji - na przeszkodzie stanęły m.in. problemy z prawem.

W czerwcu 2012 roku, tuż przed pojedynkiem ze sławą zawodowych ringów Royem Jonesem Jr., rzeszowianin trafił do więzienia. Wrócił na ring po dwóch latach, ale przegrał z Andrzejem Sołdrą, w dodatku potem okazało się, że był na dopingu. Jakiś czas później znów trafił do więzienia.(PAP)

autor: Mateusz Mikowski

mm/ aj/