Debata PAP Biznes: GPW nie jest atrakcyjna na tle zagranicy, ale ma potencjał do wzrostów

2019-09-30 16:09 aktualizacja: 2019-09-30, 16:13
Fot. PAP/Stach Leszczynski
Fot. PAP/Stach Leszczynski
Warszawska giełda boryka się z problemami, gdyż spółki na niej notowane są mniej atrakcyjne niż ich zagraniczni konkurenci - uważają uczestnicy XXIII debaty PAP Biznes. Oceniają jednak, że przy korzystnym dla banków wyroku TSUE w sprawie kredytów frankowych, ma ona szanse na wzrosty w kolejnych miesiącach.

W dwudziestej trzeciej debacie "Strategie rynkowe TFI 2019" zorganizowanej przez PAP Biznes udział wzięli przedstawiciele TFI PZU, Skarbiec TFI, Pekao TFI, NN Investment Partners TFI oraz PKO TFI. Partnerem merytorycznym cyklu są Analizy Online.
 
"Mamy giełdę, ale niestety brakuje pomysłu, co dalej z tą giełdą zrobić i jak doprowadzić do tego, żeby ona sensownie działała i żeby kapitał na nią napływał. Rządzą głównie przepływy zza granicy. Mamy projekt PPK, ale wydaje się, że jeszcze w przyszłym roku nie będzie to duży członek obrotu giełdowego" - ocenił podczas debaty Dariusz Lasek, wiceprezes zarządu TFI PZU.
 
Jego zdaniem, podczas spowolnienia gospodarczego giełda nie jest tym miejscem, w które powinno się inwestować. Dodał jednak, że wyceny na warszawskiej GPW są na tak niskim poziomie, że - gdy pewne elementy ryzyka znikną - będzie to atrakcyjne miejsce do inwestowania.
 
Zdaniem Sławomira Sklindy, zastępcy dyrektora departamentu zarządzania aktywami PKO TFI, mniejsze zainteresowanie polską giełdą ze strony inwestorów zagranicznych wynika z tego, że spółki z GPW są mniej atrakcyjne niż w innych krajach.
 
"Mamy oczywiście dwa duże techniczne odpływy. Debiut Aramco spowoduje odpływy z polskiej giełdy rzędu 350-700 mln USD. (...) Podobnie jest z trzecią falą umorzeń związaną z rebalancing'iem MSCI, która będzie miała miejsce w listopadzie" - powiedział Sławomir Sklinda.
 
"Jestem zwolennikiem fundamentalnego podejścia - jeżeli coś jest tanie i atrakcyjne to pieniądze się znajdą. Być może coś nie jest wystarczająco tanie albo nie jest atrakcyjne" - dodał.
 
Sklinda zwrócił uwagę na polski sektor energetyczny.
 
"Sektor utilities w Europie i Stanach Zjednoczonych był jednym z najbardziej atrakcyjnych sektorów w tym roku. Z polskiej energetyki kapitał uciekał, pomimo zaskakująco niskich wycen" - powiedział Sklinda.
 
Bartłomiej Chyłek, dyrektor zespołu analiz NN Investment Partners TFI, pytany czy polska giełda faktycznie jest mniej atrakcyjna niż zachodnie spółki, odpowiedział: "Wydaje się niestety, że tak".
 
"65 proc. indeksu WIG to spółki z WIG20, które lubią inflację i najlepiej jak jest ona wywołana przez wyższe ceny surowców. Rosną surowce, rośnie inflacja, bank centralny podnosi stopy - prawie wszystkie spółki z WIG20 lubią taki scenariusz" - powiedział Bartłomiej Chyłek.
 
"Mamy problem z przemysłem. Pochodną są niższe zapotrzebowania na surowce i jeśli taki stan będzie się utrzymywał to relatywna atrakcyjność polskiego parkietu będzie mniejsza" - dodał.
 
W opinii Grzegorza Zatryba, członka zarządu Skarbiec TFI, jest jeszcze trochę za wcześnie, by spisać na straty warszawską giełdę.
 
"To są takie same akcje jak wszędzie. Jest tak jak jest ze względu na strukturę tego, co jest u nas notowane. Na pewno naszej giełdzie nie pomaga to, że przez długie lata była wspierana stabilnym i dużym napływem środków z OFE, który został odcięty. Waluacje dostosowały się do tego" - powiedział Grzegorz Zatryb.
 
Bartłomiej Chyłek wskazał, że czwartkowe orzeczenie TSUE będzie "sprawdzianem" dla giełdy.
 
"Jeśli będziemy mieli takie rozwiązanie jak w Hiszpanii, to wydaje się, że ono byłoby pozytywnie odebrane przez inwestorów i w krótkim terminie moglibyśmy nadrobić ten dystans, który został stracony w tym roku" - powiedział dyrektor zespołu analiz NN Investment Partners TFI.
 
Zdaniem Sławomira Sklindy, gdyby orzeczenie TSUE okazało się pozytywne z punktu widzenia sektora bankowego, to banki mogą być motorem do wzrostu całego rynku.
 
Członek zarządu Skarbiec TFI Grzegorz Zatryb uważa, że na GPW wciąż można znaleźć parę ciekawych spółek.
 
"Wiele jest już w cenach. Nawet w przypadku skrajnie negatywnego orzeczenia TSUE ceny banków już zareagowały. Mniejsze i średnie spółki zaczęły pokazywać trochę lesze wyniki, poradziły sobie z tym, co ograniczało marże. Spółkom, które wytwarzają dla końcowego odbiorcy, pomaga też inflacja" - powiedział.
 
W opinii zastępcy dyrektora departamentu zarządzania aktywami PKO TFI, w przypadku mniejszych i średnich spółek niepokojące są dwa czynniki: koszt pracownika i ceny prądu.
 
"Wygląda na to, że te dwa czynniki od przyszłego roku będą znowu tematem bolesnym dla mniejszych spółek" - powiedział Sklinda.
 
Radosław Cholewiński, zastępca dyrektora zespołu zarządzania instrumentami dłużnymi i zarządzający portfelem Pekao TFI, ocenia, że lustrzanym odbiciem tego, co dzieje się na GPW są obligacje skarbowe.
 
"Polskie papiery były do tej pory beneficjentem tego, co się działo, głównie za sprawą czynników globalnych. Jest dobre otoczenie dla rynków obligacji, ale rynek też już wykonał bardzo duży ruch" - powiedział Cholewiński.
 
Jego zdaniem, polski rynek skarbowych instrumentów dłużnych posiada długoterminowy potencjał.

"Od sierpnia (….) rentowności trochę wzrosły i ich poziom jest dużo bardziej racjonalny niż 1-2 miesiące temu. Po stronie czynników fundamentalnych, nie spodziewam się by, NBP zmieniał stopy proc. w dającym się przewidzieć horyzoncie. Ryzyko podwyżki stóp proc jest niskie – globalne makro będzie sprzyjać obligacjom, ryzykiem jest inflacja, która może rosnąć" - powiedział Cholewiński.

"Na początku przyszłego roku rynek może reagować pewną nerwowością na wzrosty inflacji. Natomiast w przypadku realizacji bardziej negatywnego scenariusza wzrost gospodarczy zgaśnie, a wraz z nim inflacja. Koniec 2020 r. może być pod znakiem obniżającej się inflacji. Okres rosnącej inflacji nie jest szczególnie dobry dla rynku FI, ale długoterminowo potencjał na rynku FI jest, ale może towarzyszyć temu pewna zmienność, na którą trzeba być przygotowanym" - dodał. (PAP Biznes)

sar/ pr/ gor/