Katowicka prokuratura przesłucha matkę zranionego chłopczyka

2020-08-01 12:45 aktualizacja: 2020-08-01, 12:51
Rzeczniczka katowickiej prokuratury Marta Zawada-Dybek. Fot. PAP/Andrzej Grygiel
Rzeczniczka katowickiej prokuratury Marta Zawada-Dybek. Fot. PAP/Andrzej Grygiel
Prokuratura Okręgowa w Katowicach przejęła śledztwo w sprawie usiłowania zabójstwa półtorarocznego chłopczyka z Tychów. Jeszcze w sobotę przesłuchana zostanie jego matka, która - według dotychczasowych ustaleń - miała zranić dziecko nożem. Prawdopodobnie kobieta usłyszy prokuratorskie zarzuty.

Rzeczniczka katowickiej prokuratury Marta Zawada-Dybek potwierdziła, że postępowanie prowadzone jest pod kątem usiłowania zabójstwa dziecka. Nie chciała jednak - przed wykonaniem czynności procesowych - przesądzać, czy właśnie taki zarzut zostanie w sobotę postawiony 40-letniej matce chłopca.

"Od piątku w tej sprawie trwają intensywne czynności. M.in. przeprowadzono oględziny miejsca zdarzenia, zabezpieczono ślady i zasięgnięto opinii biegłego. Przesłuchano też świadków i przestudiowano dokumentację medyczną z leczenia chłopca. Na sobotę zaplanowano czynności z udziałem jego matki" - relacjonowała PAP prokurator, zapowiadając kolejne informacje w tej sprawie na sobotnie popołudnie.

Po postawieniu kobiecie zarzutów prokurator zaproponuje także zastosowanie wobec niej środków zapobiegawczych - prawdopodobnie skieruje do sądu wniosek o aresztowanie kobiety. Na razie - przed przesłuchaniem - prokuratura nie chce tego przesądzać.

Chłopczyk jest leczony w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach. W piątek wieczorem przetransportował go tam śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Obecnie - po ratującej życie operacji - stan dziecka stabilny, a rokowania lekarzy co do pomyślności leczenia - dobre. Jest w śpiączce farmakologicznej na oddziale intensywnej terapii dzieci.

Jak poinformował w sobotę koordynator Centrum Urazowego dla Dzieci w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach dr Andrzej Bulandra, chłopiec miał na szyi dwie duże rany oraz 7-8 mniejszych.

"To były rany szyi z przecięciem mięśni, z przecięciem naczyń oraz - na szczęście - z bardzo niewielkim uszkodzeniem tchawicy; w związku z czym były to rany bezpośrednio zagrażające życiu tego dziecka. Największym problemem była znacząca utrata krwi. Dziecko po przyjeździe było we wstrząsie, skrwawione, wymagało intensywnej transfuzji krwi na bloku operacyjnym" - relacjonował lekarz podczas sobotniego briefingu prasowego.

Lekarze nie mają wątpliwości, że rany na szyi chłopca powstały na skutek zadania ich ostrym narzędziem - najprawdopodobniej nożem. "To było zdecydowanie działanie zamierzone; myślę, że można to traktować jako usiłowanie zabójstwa tego dziecka" - ocenił koordynator Centrum Urazowego dla Dzieci w GCZD.(PAP)

autor: Marek Błoński