Czabański skomentował decyzję sądu, który nie zastosował aresztu wobec sprawcy pobicia operatora TVP

2020-10-19 07:06 aktualizacja: 2020-10-19, 12:49
Prezes Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Witold Kołodziejski (L) oraz szef Rady Mediów Narodowych Krzysztof Czabański (P). Fot. PAP/Radek Pietruszka
Prezes Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Witold Kołodziejski (L) oraz szef Rady Mediów Narodowych Krzysztof Czabański (P). Fot. PAP/Radek Pietruszka
Mamy do czynienia z bardzo dziwną decyzją sądu, który nie zastosował aresztu sprawcy pobicia operatora TVP Gdańsk - podkreślił szef Rady Mediów Narodowych Krzysztof Czabański. Według niego, budzi to podejrzenia, że mogła mieć na to wpływ uprzywilejowana pozycja sprawcy.

W czwartek od godz. 15 na Kamiennej Górze w Gdyni przed domem Ryszarda K. stało kilkunastu dziennikarzy z ogólnopolskich mediów. Przeszukanie CBA w domu biznesmena trwało kilka godzin. Ok. godz. 19.15 agenci wyprowadzili z domu Ryszarda K. i zawieźli do prokuratury. Dziennikarze powoli zaczęli odjeżdżać spod domu biznesmena. Ok. godz. 20 operatora kamery TVP Gdańsk zaatakował, jak podaje TVP Info, syn Ryszarda K. Uderzył go w twarz i kopnął. Operator ma obrażenia głowy.

Czabański, komentując pobicie operatora TVP Gdańsk, stwierdził, że mamy do czynienia z bardzo dziwną decyzją sądu, który nie zastosował aresztu w tej sytuacji. "To oczywiście budzi podejrzenia przede wszystkim, że to może być wpływ pieniądza i pewnej uprzywilejowanej pozycji sprawcy tego bandyckiego napadu. To przypomina też najgorsze opinie o polskim sądownictwie, przypomina dlaczego między innymi należy to sądownictwo radykalnie naprawić" - powiedział szef RMN.

Czabański zwrócił uwagę, że w niedalekiej przeszłości mieliśmy do czynienia z sygnałami pokazującymi, że część środowisk medialnych, celebryckich, opiniotwórczych i politycznych jest powiązana ze środowiskiem przestępczym. "Proszę sobie przypomnieć gangstera Nikosia z Trójmiasta, który został zatrudniony jako aktor w jednym z filmów polskich i to budziło wielką sensację. Aktorzy i producenci tego filmu niejako się tym chwalili, że Nikoś w tym filmie, w którym oni biorą udział, występuje" - podkreślił szef Rady Mediów Narodowych. "Proszę sobie przypomnieć sopocką Zatokę Sztuki i warszawskiego dealera narkotyków, który nie tylko dostarczał narkotyki celebrytom, ale się też z nimi zaprzyjaźniał" - dodał Czabański.

W jego ocenie, ten napad na operatora TVP uświadamia też, że środowiska, które czują się zagrożone przez ludzi, którzy walczą "z tym społecznym rakiem" są skłonni sięgnąć nawet po przemoc fizyczną. "Nie tylko propagandową, nie tylko polityczną, ale wręcz fizyczną. I to jest niesłychanie groźne" - podkreślił Czabański.

Szef Rady Mediów Narodowych zauważył, że o tej napaści alarmowały w głównej mierze media publiczna i media niezależne. "A media komercyjne zachowywały tutaj przynajmniej daleko idącą wstrzemięźliwość. Jeśli w ogóle informowały lub stosowały takie zabiegi językowe osłabiające to wydarzenie. Czyli używały na przykład sformułowania: +Aleksander K. miał napaść na operatora+. To są takie językowe sztuczki, które osłabiają wymowę. I to niestety pokazuje, jak głęboko te różnego rodzaju powiązania i uzależnienia sięgają" - zaznaczył Czabański.

"Muszę powiedzieć, że w tej sprawie poza oczywistym takim bandyckim charakterem napaści, również niepokojące jest to, co się wokół tego działo i dzieje. Negliżuje to w jak złym stanie jest nasza tkanka społeczna. Jak ona jest zrakowaciała i ile to wymaga zabiegów, walki o to, żeby to zmienić" - powiedział szef Rady Mediów Narodowych.

Biznesmen Ryszard K. i adwokat Roman Giertych zostali zatrzymani w czwartek przez CBA w związku ze sprawą wyprowadzenia ok. 92 mln zł z giełdowej spółki deweloperskiej – podała prokuratura. Rzecznik Prokuratury Regionalnej w Poznaniu prok. Anna Marszałek poinformowała, że funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali na polecenie prokuratury grupę osób zamieszanych w sprawę wyprowadzenia pieniędzy ze spółki. Wśród nich są byli członkowie zarządu firmy.

31-letni Aleksander K. usłyszał zarzuty po pobiciu operatora TVP Gdańsk przed willą biznesmena na Kamiennej Górze w Gdyni. Grozi mu do 2 lat pozbawienia wolności. Prokuratura skierowała do sądu wniosek o aresztowanie. (PAP)

Autorka: Edyta Roś