Reuters: talibowie oczekują oddania im pełni władzy, bez rządu tymczasowego

2021-08-15 18:07 aktualizacja: 2021-08-16, 09:02
W Afganistanie nie będzie rządu tymczasowego, o którym wcześniej mówił rząd tego kraju; talibowie oczekują przejęcia pełni władzy - podała agencja Reutera, powołując się na przedstawicieli talibów. Ich siły wkroczyły w niedzielę do Kabulu.

Wcześniej w niedzielę pojawiły się informacje, że rząd w Kabulu i talibowie porozumieli się w sprawie powołania rządu tymczasowego. Przedstawiciele talibów mówili, że pokojowe przekazanie władzy w Afganistanie odbędzie w "najbliższych kilku dniach"  i zostanie powołany nowy rząd.

Jednak dwaj przedstawiciele talibów przekazali, że rządu tymczasowego nie będzie i że chcą oni pełni władzy - relacjonuje Reuters. Nie jest jasne, jak zauważa agencja, jak ma dokonać się przekazanie władzy; talibowie oczekują, że popierany przez Zachód rząd afgański podda się bez stawiania oporu.

Były prezydent Aszraf Ghani, który rządził Afganistanem od 2014 roku, opuścił w niedzielę kraj. Według niektórych doniesień Ghani udał się do Tadżykistanu.

W Kabulu godzina policyjna, 40 rannych na obrzeżach stolicy

W Kabulu w niedzielę od godz. 21 (18.30 w Polsce) zarządzono godzinę policyjną, aby uniknąć prowokacji i zapewnić bezpieczeństwo mieszkańcom stolicy - poinformował p.o. szefa MSW Afganistanu Abdul Sattar Mirzakwal.

"Dla zapobieżenia zamieszkom, zapewnienia bezpieczeństwa mieszkańców Kabulu i ich mienia, począwszy od o dziewiątej wieczorem wprowadza się ograniczenie ruchu we wszystkich częściach miasta" - podała agencja Hama Press, powołując się na słowa urzędnika.

Tymczasem szpital w Kabulu przekazał na Twitterze, że ponad 40 osób zostało rannych na przedmieściach stolicy w niedzielę po tym, gdy talibowie weszli do miasta.

"Większość ludzi przywieziono do szpitali po walkach w rejonie Qarabag.

Według agencji Reutera, powołującej się na dowódców talibów, ich oddziały przejęły kontrolę nad pałacem prezydenckim w Kabulu; prezydent Aszraf Ghani wcześniej opuścił miasto i wyjechał za granicę, prawdopodobnie do Tadżykistanu.

Strona rządowa nie potwierdziła doniesień o zajęciu pałacu. (PAP)

kgr/