Dworczyk: obowiązkiem każdego rządu jest strzeżenie granicy państwa
Obowiązkiem każdego rządu jest strzeżenie granicy państwa. Przepuszczenie nielegalnie przez granicę osób zachęciłoby reżim w Mińsku do zintensyfikowania tego rodzaju działań i skutkowałoby dramatem setek, a może tysięcy dzieci czy kobiet - mówił w środę szef KPRM Michał Dworczyk.
Dworczyk pytany o sytuację na polsko-białoruskiej granicy zwrócił uwagę, że według jego wiedzy Afgańczyków jest tam najmniej. "Są osoby z Iraku, z innych krajów, które chcą nielegalnie przekroczyć granicę" - zaznaczył minister.
Współpraca ⤵@Straz_Graniczna jest w ciągłym kontakcie ze swoimi partnerami na Litwie. pic.twitter.com/0IfYlbDeB4
— Kancelaria Premiera (@PremierRP) August 24, 2021
Podkreślił jednocześnie, że granica państwa musi być strzeżona przez każdy rząd, również przez polski rząd. "Przykładamy do tego bardzo dużą wartość, podobnie jak inni nasi partnerzy: Litwa, Łotwa czy Estonia" - wskazał szef KPRM. Jak dodał "jesteśmy zobowiązani żeby strzec wschodniej granicy Unii Europejskiej i tutaj mamy pełne wsparcie w tym ze strony UE".
Dworczyk: zgoda na nielegalne przekraczanie granicy żadnego problemu nie rozwiązuje
Szef KPRM dodał, że każdy normalny człowiek "patrząc na tych nieszczęśników, których w sposób cyniczny i instrumentalny wykorzystuje białoruski reżim" martwi się i im współczuje. "Ale trzeba sobie jasno powiedzieć: zgoda na nielegalne przekraczanie granicy polskiej żadnego problemu nie rozwiązuje. Mało tego, jest to powód do tego, żeby kolejne tysiące nieszczęśników było instrumentalnie wykorzystywane przez władze białoruskie" - podkreślił.
"Przepuszczenie nielegalnie przez granicę osób zachęciłoby reżim w Mińsku do zintensyfikowania tego rodzaju działań i skutkowałoby dramatem setek, a może tysięcy dzieci czy kobiet" - dodał Dworczyk.
W Usnarzu Górnym, na granicy polsko-białoruskiej, po stronie Białorusi, od kilkunastu dni koczuje grupa cudzoziemców, osoby te nie są wpuszczane do Polski, granicę zabezpiecza Straż Graniczna i żołnierze. Według informacji Straży Granicznej z poniedziałku grupa liczy obecnie 24 osoby.
Wieczorem ostatni samolot z ewakuowanymi Afgańczykami powinien wystartować do Polski
Dworczyk w Polskim Radiu 24 odniósł się do akcjo ewakuacyjnej z Afganistanu. Oświadczył, że "jeżeli nic się nie zmieni w sytuacji w Afganistanie, to dzisiaj wieczorem ostatni samolot z ewakuowanymi Afgańczykami powinien wystartować do Polski". "Należy podkreślać, że sytuacja jest bardzo dynamiczna, jesteśmy też w dużej mierze uzależnieni od sojuszników, od Amerykanów, którzy odpowiadają za bezpieczeństwo całego lotniska w Kabulu, czyli miejsca, z którego prowadzona jest ta akcja ewakuacji" - wyjaśnił minister.
Jak dodał, "absolutna" większość osób, które blisko współpracowały z Polskim Kontyngentem Wojskowym, czy polską placówką dyplomatyczną została już ewakuowana do Polski, bądź jest w drodze do naszego kraju. "W konsekwencji do naszego kraju trafi około 800 osób ewakuowanych" - poinformował. Zapewnił, że osobom tym będzie zapewniona opieka, zgodnie ze wszystkimi standardami, których w tego rodzaju sytuacjach należy przestrzegać.
"Te osoby najpierw przejdą przez kwarantannę, a potem będą mogły złożyć wniosek o uzyskanie statusu uchodźcy i będziemy oczywiście starali się, aby ci wszyscy, którzy będą chcieli zostać w Polsce, mogli się tutaj zaadaptować" - powiedział szef KPRM.
To nie koniec wszystkich działań związanych z Afganistanem i ewakuacją
Dworczyk zaznaczył jednocześnie, że nie jest to koniec wszystkich działań związanych z Afganistanem i ewakuacją. Jak tłumaczył, pozostają tam nasi pracownicy i żołnierze, którzy, gdy wylecą ostatni ewakuowani, i oni będą musieli wrócić wraz ze sprzętem do Polski.
"Cały czas będziemy prowadzili działania w ramach wsparcia sojuszniczego" - dodał. Przypomniał też zapowiedź premiera Mateusza Morawieckiego, że Polska "do trzech miesięcy" będzie przyjmować kilkuset Afgańczyków, którzy współpracowali z NATO. Dopytywany zaznaczył, że osób tych nie ma w grupie dotychczas ewakuowanych osób. Dodał też, że szereg krajów zwróciło się z prośbą do Polski o pomoc w ewakuacji.
Zaznaczył, że kolejne loty nie muszą być z Afganistanu i niekoniecznie będą realizowane przez polskie statki powietrzne. "To jest złożona operacja" - przyznał minister. (PAP)
Autor: Rafał Białkowski
mmi/