O co chodzi w sporze o KRS i jakie są możliwe scenariusze jego rozwiązania
Da się pogodzić „prawybory” sędziów z ustawą – powiedział PAP Robert Kropiwnicki (KO). Z kolei Marek Ast (PiS) dodał, że jeżeli mimo sędziowskich „prawyborów” procedury ustawowe zostaną dochowane, to do takiej KRS trudno się będzie przyczepić.
W środę sejmowa komisja sprawiedliwości poparła projekt uchwały zawierający deklarację, że Sejm, wybierając sędziów do KRS, uwzględni wyniki wyborów w środowisku sędziowskim. Jest w nim też apel do sędziów o udział w wyłanianiu kandydatów i wybór takich, którzy będą reprezentować wszystkie rodzaje sądów i szczeble sądownictwa.
- Chcemy pokazać konsekwencję koalicji 15 października do przywracania ładu konstytucyjnego, a także zaapelować do środowiska sędziowskiego, aby wzięło udział w rekomendowaniu Sejmowi tych sędziów, którzy później będą zaakceptowani przez posłów - tłumaczył PAP sens uchwały wiceszef komisji sprawiedliwości Patryk Jaskulski (KO). Na trwającym posiedzeniu w Sejmie odbędzie się drugie czytanie projektu.
W maju kończy się czteroletnia kadencja obecnej Krajowej Rady Sądownictwa i należy wybrać nową na kolejne cztery lata, by możliwe było rekomendowanie prezydentowi kandydatów na sędziów. Obecna koalicja podważa jednak konstytucyjność obowiązujących wciąż przepisów, ale dwukrotna próba ich zmiany zakończyła się niepowodzeniem.
Krajowa Rada Sądownictwa istnieje od 1989 r. i ma wyłaniać kandydatów na sędziów, którym nominacje sędziowskie ma wręczyć prezydent. Składa się z sędziów — w tym 15 wybieranych oraz Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego i prezesa Naczelnego Sądu Administracyjnego — a także z polityków: czterech posłów wybieranych przez Sejm, dwóch senatorów wybieranych przez Senat, ministra sprawiedliwości oraz przedstawiciela prezydenta.
Obowiązująca ustawa zakłada wybór 15 członków KRS-sędziów na wspólną 4-letnią kadencję przez Sejm. Od 11 lutego trwa już wszczęta przez marszałka Sejmu procedura wyłaniania kandydatów na 15 sędziów-członków. Kandydata może zgłosić m.in. grupa 25 wciąż orzekających sędziów lub grupa 2 tys. obywateli. Wybrane w ten sposób osoby zgłasza się marszałkowi Sejmu, a ten zwraca się do klubów poselskich o wskazanie kandydatów na członków Rady. Następnie właściwa komisja sejmowa ustala listę 15 kandydatów, uwzględniając na niej co najmniej jednego kandydata wskazanego przez każdy klub poselski. Na koniec sędziowscy członkowie Rady są wybierani na wspólną 4-letnią kadencję przez Sejm, większością 3/5 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów. W przypadku niemożności wyboru większością 3/5 głosuje się na tę samą listę, ale o wyborze decyduje bezwzględna większość głosów.
Tak była wybierana KRS w 2018 r. i w 2022 r., z tym że wówczas kluby opozycyjne nie skorzystały z prawa desygnowania swoich sędziowskich kandydatów do rady, powołując się właśnie na niezgodność ustawy z konstytucją.
Tyle że w konstytucji z 1997 r. przepisy dotyczące wyboru członków KRS nie są w pełni precyzyjne. Artykuł 187 ust. 3 wprost wskazuje, że członków KRS spośród parlamentarzystów wybierają Sejm i Senat, natomiast ust. 2 stanowi jedynie, że 15 sędziowskich członków KRS wybiera się „spośród sędziów”, nie precyzując jednak, kto dokonuje tego wyboru.
W 2007 r. Trybunał Konstytucyjny dokonał wykładni art. 187 ust. 2 i sprecyzował, że sędziowie-członkowie KRS powinni być wybierani przez samych sędziów. Jednak w 2017 r. TK wydał inne orzeczenie, dopuszczające wybór sędziów-członków KRS przez inne gremia. To umożliwiło ówczesnej większości z PiS przyjęcie ustawy, na podstawie której 15 sędziów w KRS wybieranych jest przez posłów.
Ówczesna opozycja wskazywała, że w składzie TK wydającego orzeczenie w 2017 r. byli „sędziowie-dublerzy” (czyli wybrani w 2015 r. na miejsce już wybranych sędziów), zatem obowiązuje wciąż orzeczenie TK z 2007 r. Stanowisko to zostało potem potwierdzone przez Sąd Najwyższy, a także przez orzeczenia TSUE i ETPCz. To też dało obecnej większości podstawę do podjęcia po wyborach w 2023 r. uchwały kwestionującej prawomocność obecnej KRS, która jest nazywana neo-KRS, a zatem wszyscy sędziowie, którzy po 2018 r. są mianowani przez prezydenta na jej wniosek, nazywani są neo-sędziami.
Spór o Krajową Radę Sądownictwa
Podejmowane przez obecną większość próby zmiany ustawy w tej kadencji zakończyły się fiaskiem. W 2024 r. prezydent Andrzej Duda odesłał do TK projekt ustawy, w myśl której sędziowskich członków KRS wybierali sami sędziowie, ale tylko spośród sędziów powołanych przed 2018 r. TK uznał ją potem za niezgodną z konstytucją. W minionym tygodniu prezydent Karol Nawrocki poinformował o zawetowaniu kolejnej nowelizacji ustawy o KRS i powiązanej z nią noweli kodeksu wyborczego. Zmiany również zakładały wybór sędziowskich członków rady przez wszystkich sędziów. Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek powiedział PAP po ogłoszeniu prezydenckiego weta, że „nie ustąpi w doprowadzaniu do przywrócenia organów konstytucyjnych obywatelom”. „Mamy plan B i będziemy go realizować” – oświadczył.
Dodał, że ten „plan B” miałby m.in. polegać na tym, że sędziowie, spotykając się na oddolnych zgromadzeniach we wszystkich sądach, wybraliby spośród siebie 15 osób, które zostałyby formalnie zgłoszone do KRS. „A większość demokratyczna w parlamencie uszanowałaby ten wybór” – tłumaczył.
Gotowość do pomocy w zorganizowaniu wyborów do sędziowskiej części KRS wyrazili 16 lutego prezesi 10 z 11 sądów apelacyjnych w Polsce. Ich propozycja polega na tym, że Sejm – działając na podstawie obowiązujących przepisów – wybrałby 15 sędziów do KRS, przy czym kluczowe znaczenie miałby wynik powszechnego głosowania przeprowadzonego na zgromadzeniach sędziów. Mandat do objęcia funkcji otrzymaliby ci kandydaci, którzy uzyskają najwyższe poparcie środowiska sędziowskiego.
- Daliśmy panu prezydentowi bandaż do zabandażowania rany, która krwawi, ale pan prezydent ją odrzucił. Ta uchwała jest zaledwie plasterkiem na tę ranę - powiedział z kolei jeszcze przed posiedzeniem komisji jej szef Paweł Śliz (Polska 2050). - Plan B nie jest planem idealnym, ale jedynym możliwym do naprawienia całej sytuacji, bo niezależnie od tego, po której strony barykady się stoi, wiadomo, że w polskim sądownictwie jest bałagan. Tymczasem ludzie chcą mieć pewność, że jak się rozwodzą, to wyrok nie będzie uzależniony od tego, czy sędzia jest neosędzią czy paleosędzią - dodał.
Żeby jednak procedura wyłaniania sędziów przez samych sędziów była zgodna z prawem, wyłonieni tak kandydaci powinni zostać wskazani w trybie przewidzianym przez obecną ustawę, czyli zebrać np. po 25 podpisów samych sędziów. Zdaniem posła KO Roberta Kropiwnickiego, który zasiada w KRS jako jeden z przedstawicieli Sejmu, obie procedury da się pogodzić.
- Jesteśmy w takim porządku prawnym, a nie innym i trzeba zastosować jedyne możliwe dzisiaj przepisy. Dobrze będzie, jeśli uda się przeprowadzić wśród sędziów te konsultacje, aby środowisko sędziowskie wskazało swoich reprezentantów, a kluby parlamentarne i komisja sprawiedliwości wzięła to pod uwagę. To jest możliwe, jedno nie wyklucza drugiego, to jest poszerzenie tego mechanizmu, który jest w ustawie - powiedział PAP Kropiwnicki.
Przyznał zarazem, że do wyłonienia sędziowskich kandydatów do KRS powinny być dopuszczone wszystkie kluby parlamentarne, a zatem także znajdujące się w opozycji kluby PiS i Konfederacji. W ustawie, jak przypomniał, jest bowiem wyraźna wytyczna dla komisji sprawiedliwości, że na liście 15 kandydatów, którą komisja sporządzi, powinien być przynajmniej jeden przedstawiciel każdego klubu.
- Moim zdaniem dopuszczone powinny być wszystkie kluby. To jest kwestia uwiarygodnienia, jeśli w organie będą reprezentowane wszystkie środowiska, to jest lepiej dla całego środowiska sędziowskiego - ocenił Kropiwnicki.
Z kolei szef sejmowej komisji ustawodawczej, a w poprzednich kadencjach szef komisji sprawiedliwości Marek Ast z PiS przyznał, że jego zdaniem uchwała wzywająca sędziów do wyboru swoich kandydatów jest zupełnie niepotrzebna, bo sprawa wyboru KRS jest uregulowana ustawowo. Przyznał zarazem, że jeżeli mimo sędziowskich „prawyborów” procedury ustawowe zostaną dochowane, do tak wyłonionej KRS trudno się będzie przyczepić.
- Z jednej strony mamy próbę obejścia ustawy, ale jeżeli sędziowie, którzy będą na liście, spełnią formalne warunki, to znaczy będą mieli 25 podpisów sędziów czy 2 tys. podpisów obywateli i zostanie uwzględniony ten parytet, który dotyczy klubów, to wydaje mi się, że ten wybór będzie prawidłowy - powiedział Ast PAP. - To, w jaki sposób następuje wybór kandydatów na sędziów, nie ma znaczenia, jeżeli spełnione są wymogi stawiane przez ustawę - dodał.
Jego zdaniem nieuprawnione jest podważanie konstytucyjności obecnej ustawy o KRS, bo konstytucja zostawiła ustawodawcy swobodę, jaką formułę wyboru 15 sędziów do KRS przyjąć. Zaś zapadłe w tej sprawie orzeczenia TSUE i ETPCz "to są indywidualne rozstrzygnięcia w indywidualnych sprawach", bo europejskie trybunały nigdy nie podważyły generalnie trybu wyboru polskiej KRS.
Faktem jest, że zmiana ustawy o KRS nie znalazła się np. wśród „kamieni milowych”, jakie Komisja Europejska postawiła Polsce w 2022 roku jako warunek wypłaty środków z Krajowego Planu Odbudowy. Uzgodnionym przez ówczesny rząd Mateusza Morawieckiego warunkiem, dotyczącym wymiaru sprawiedliwości była jedynie zmiana ustawy o Sądzie Najwyższym. Też niespełnionym, bo prezydent Andrzej Duda skierował przyjętą na początku 2023 roku ustawę do TK, a Trybunał uznał ją potem za niezgodną z konstytucją.
Pesymistycznie o szansach rozwiązania problemu KRS wypowiadał się w środę były marszałek Sejmu Szymon Hołownia. - Spodziewam się, że to nie rozwiąże problemu. Będziemy mieli otwarcie kolejnego odcinka cyklu, a my nie uznajemy tych lub tamtych. To niestety będzie jeszcze trwało - mówił dziennikarzom. - Mam jednak nadzieję, że wreszcie dojdzie do rozmów dwóch obozów, które pozwolą w tej sprawie wprowadzić zmiany systemowe - dodał. (PAP)
pś/ bst/ mhr/ grg/