Olga Tokarczuk: nowa książka będzie moją ostatnią dużą powieścią
Najnowsza książka polskiej noblistki Olgi Tokarczuk będzie jej ostatnią dużą powieścią. Pisarka zapowiedziała to w środę we Wrocławiu podczas Kongresu i Festiwalu Psychologicznego Re_mind. Dodała, że jest to dla niej moment domknięcia ponad 30 lat pisania powieści. Książka ukaże się jesienią.
Olga Tokarczuk na festiwalu Re_Mind
Olga Tokarczuk była gościem Kongresu i Festiwalu Psychologicznego Re_Mind, który jest organizowany we Wrocławskim Centrum Kongresowym. Na scenie rozmawiała z nią psycholożka kliniczna Joanna Zapała.
Noblistka powiedziała, że nie chcę ani szokować, ani zwracać uwagi na siebie uwagi, tylko dokładnie rozumie proces swojej twórczości, który trwał przez ponad 30 lat. - Mówię o niej jako o mojej ostatniej dużej powieści - powiedziała na temat książki, którą właśnie skończyła.
Wedle jej zapowiedzi z września 2025 r. książka ma dotyczyć jednego z największych przesiedleń w dziejach Europy. Chodzi o Dolny Śląsk, który II wojnie światowej opuściła ludność niemiecka, natomiast na jego teren przybyła ludność z byłych Kresów i innych stron powojennej Polski. Podczas spotkania literackiego w Krakowie Tokarczuk powiedziała, że wśród przesiedlonych byli między innymi jej przodkowie. Nowa powieść noblistki ukaże się jesienią nakładem Wydawnictwa Literackiego.
W środę we Wrocławiu pisarka podkreśliła, że traktuje pisanie jako proces. - Uświadamiam sobie, że ten proces już się jakby powoli wyczerpał i to jest bardzo fajne - stwierdziła dodając, że po tych latach widzi, że pisała „cały czas tę samą rzecz”. - Może to nawet nie jest koło, tylko spirala, ale to był piękny, wzruszający moment takiego domknięcia. I czuję, że już po prostu nie chcę dalej opowiadać. Być może znajdę inny sposób ekspresji - powiedziała Tokarczuk.
Dodała, że czuje się z tym świetnie. - Na razie się budzę rano i myślę sobie: nic nie muszę. Poprawiam jakieś tam rzeczy myśląc: odejdźcie ode mnie wszyscy bohaterowie i wszystkie sytuacje. I to jest fajny moment. I nie czuję, że to jest wypalenie. Czuję, że to jest błogosławieństwo - powiedziała noblistka.
Pisanie jako wymagający proces
Tokarczuk zauważyła, że pisanie książki jest wymagające, ponieważ ono ją „w jakiś sposób odłącza”. Zaznaczyła przy tym, że mówi o własnym doświadczeniu, i że jest to dla niej bardzo dziwny psychologicznie czas. - Ten czas zaangażowania jest niesamowicie wymagający. Na pewno nie jestem wtedy w stanie myśleć np. o finansach albo o planowaniu życia - stwierdziła.
Tokarczuk traktuje pisanie książki jako proces, który jest od niej w dużym stopniu niezależny, a jej doświadczenie mówi, że nie do końca ma wpływ na to, kiedy zacznie pisać, ani też co będzie pisać. Dodała, że na początku ma zawsze ogólną ideę. W przypadku ostatniej książki ta idea wzięła się z poczucia obowiązku - pisarka miała potrzebę napisania o tych wielkich migracjach, przesiedleniach po II wojnie światowej. Podkreśliła, że dokładnie chodziło jej o Dolny Śląsk, swoją miłość i czułość wobec Wrocławia i Wałbrzycha.
- Chciałam to zrobić już dużo wcześniej, wtedy, kiedy jeszcze żyli ludzie, od których mogłabym czerpać te wszystkie detale, szczególnie te, które są potrzebne do napisania powieści. Ale zawsze robiłam coś innego, zawsze inny temat wskakiwał - wyjaśniła. Dodała, że bardzo długo pisała „Księgi Jakubowe”, a Nagroda Nobla zabrała jej dużo życia i energii i dopiero teraz przyszedł czas na napisanie tej powieści.
Noblistka zaznaczyła, że często czuje się zdziwiona, a czasami nawet rozczarowana, że pisanie nie idzie tak, jak sobie na początku założyła. Jednak ufa, że „to się jakoś samo dopowiada”, że siła opowieści i siła narracji, w które wierzy, są czymś zewnętrznym wobec umysłu. I że opowiadając historię, pisarze czy artyści, uczestniczą w tych większych narracjach i powstają z tego dzieła. Dodała, że po napisaniu książki czuje się wolna. - Czuję, że już nie mogę wrócić do tego, że już oddałam wszystko i że nie mam już energii. I że proces się gdzieś tam dla mnie zamknął. I ta uważność na procesy wydaje się mi bardzo zdrowa. I uwalnia nas od różnych rzeczy, które nas mogą niszczyć - oceniła.
Rola artystów w społeczeństwie
Tokarczuk wypowiedziała się również na temat roli artystów w społeczeństwie. Oceniła, że są traktowani jako przysłowiowe kwiatki do kożucha. Jej zdaniem potrzebna jest dyskusja na temat ich roli i że artystą zostaje się z powołania. - Są ludzie utalentowani, którzy mogliby zarobić kupę w kasy w biznesie, a jednak coś ciągnie ich do tego, żeby żyć za małe pieniądze i tworzyć, wymyślić coś nowego - powiedziała. Uważa, że artyści to jednostki, które ewolucyjnie są potrzebne społeczeństwu - nieustannie dokonują w imieniu innych ludzi drobnych transgresji, dzięki którym społeczeństwa się rozwijają, przyglądają się sobie, leczą z traum i udoskonalają się. I jest to „ogromna, mrówcza praca, która się dzieje gdzieś na pograniczu świadomego i nieświadomego”.
Współczesne procesy społeczne Tokarczuk ocenia z kilku perspektyw. Pierwszą z nich - według słów noblistki - jest „psychologia roju”, którą można obserwować na platformach społecznościowych. Polega ona na tym, że kiedy pojawia się impuls, wszyscy, bez względu na swoją pozycję społeczną, czują potrzebę wypowiedzenia własnej opinii. - Co jest ciekawe, ale też zatrważające, ponieważ ta energia roju jest w stanie zabić. Wiemy, jak one niszczą, jak ludzie popełniają samobójstwa przez hejt - powiedziała Tokarczuk.
Druga perspektywa, o której wspomniała, to życie w panoptikum - ludzkość jest tak rozproszona, że musi mieć coś, co wspomoże ją w funkcjonowaniu. Jako przykład podała reklamę kamery, którą niedawno widziała, sugerującą, że produkt pomaga zapamiętać codzienne życie użytkownika. - Już teraz się to dzieje, tylko trzeba umieć dojść do tego, kiedy wszystko jest zapisane, wszystko jest widziane. Nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo obserwujemy się też nawzajem, to takie koszmarne panoptikum, które się nawet nie śniło twórcom science fiction - oceniła noblistka.
Trzecim wyznacznikiem obecnego świata - według niej - jest zmerkantylizowanie, a sprzedawania siebie nauczyły społeczeństwo platformy społecznościowe. Każda rzecz, która nam się przydarza, zmusza nas obecnie do zastanowienia się, czy to pokazać w sieci czy nie i doszło do tego, że ludzie funkcjonują obecnie jak na wielkim targu.
Stwierdziła, że sama unika fotografowania się z ludźmi i robienia selfie, ponieważ ta czynność w dzisiejszym świecie często bywa pierwszą próbą nawiązania kontaktu. - Czy mogę sobie z panią zrobić zdjęcie? Zwróćcie państwo uwagę, jak to brzmi. Czyli pani jest jakby przedmiotem, tym niedźwiedziem z Zakopanego, prawda? Który posłuży do tego, żebym ja był z panią na tym zdjęciu. Jest to jakby nieświadome uprzedmiotowianie tej drugiej osoby - zwróciła uwagę pisarka.
Świat nie dla introwertyków
Dodała, że świat platform społecznościowych został wymyślony dla ludzi ekstrawertycznych, do których ona nie należy. Zaznaczyła, że nie wyobraża sobie funkcjonowania w nim, bo to naruszenie jej „bańki”, nie lubi być oglądana, mówić o sobie, a obecny świat dla takich właśnie cichych introwertyków stał się obcy.
Odniosła się przy tym do pojęcia persony stworzonej przez Carla Gustava Junga. Powiedziała, że wymyślając je nie zdawał sprawy, jak bardzo się świat rozwinie w kierunku jej używania. - Bo dla niego, tak jak pamiętam, persona to było coś używanego w szczególnych sytuacjach do kontaktu ze światem zewnętrznym. A media społecznościowe uczyniły personę strasznie potężną - zauważyła.
Jej zdaniem, ta wyolbrzymiona persona zawłaszcza większą część ludzkiego funkcjonowania: umysłu i psychiki. - Ja zawsze rozumiałam personę jako taką cienką warstwę, jako taką maskę, którą nakładamy wychodząc z garderoby na świat, jako coś, co przywdziewamy po to, żeby sobie lepiej radzić z różnymi sytuacjami. A teraz właściwie dostajemy coś takiego na stałe, co najwyżej możemy je zmieniać, jeżeli mamy taką możliwość, co jest też dosyć kosztowne tak energetycznie - oceniła Tokarczuk.
Olga Tokarczuk jest laureatką Literackiej Nagrody Nobla za rok 2018. Decyzją Akademii Szwedzkiej otrzymała ją „za wyobraźnię narracyjną, która z encyklopedyczną pasją prezentuje przekraczanie granic jako formę życia”.
Noblistka urodziła się 29 stycznia 1962 roku w Sulechowie.
Noblistka wzięła udział w spotkaniu z publicznością w ramach Kongresu i Festiwalu Re_Mind, który jest organizowany w dniach 22-24 czerwca. Bierze w nim udział ponad 200 mówców. Wydarzenie we Wrocławskim Centrum Kongresowym współorganizują: Uniwersytet SWPS (USWPS), który jest też jego inicjatorem, a także Telewizja Polska i Miasto Wrocław. PAP i Nauka w Polsce są w gronie patronów medialnych. (PAP)
kak/ aszw/ ep/