Proces pracownika sądu oskarżonego o wyłudzenie ponad 3 mln zł [WIDEO]
Przed Sądem Okręgowym w Piotrkowie Trybunalskim rozpoczął się w czwartek proces b. sekretarza sądu w Łodzi oskarżonego o wyłudzenie 3,1 mln zł. Według oskarżenia, Tomasz R. przerabiał wyroki dopisując nakazy zwrotu opłat sądowych i wpisywał swój numer konta w miejsce rachunków stron.
Tomasz R. to były sekretarz Sądu Okręgowego w Łodzi. Były pracownik sekretariatu wydziału Sądu Okręgowego w Łodzi jest oskarżony m.in. o oszustwa na ponad 3,1 mln zł i pranie brudnych pieniędzy. Przyznał się do stawianego mu zarzutu wyłudzenia pieniędzy, ale nie przyznał się do zarzutu prania brudnych pieniędzy. Oświadczył przed sądem, że nie miał pojęcia, że to co robi, może być „praniem pieniędzy”. Oświadczył, że jest gotów naprawić wyrządzoną szkodę z majtku, który posiada i może to zrobić jeszcze przed wydaniem przez sąd wyroku.
Przepraszam sąd w Łodzi, w którym pracowałem za wyrządzenie szkody. Żałuję tego, co zrobiłem i jestem gotów naprawić szkodę
Tomasz R. odmówił składania wyjaśnień, więc sędzia Rafał Nalepa przez kilka godzin odczytywał obszerne wyjaśnienia oskarżonego składane w śledztwie, w których szczegółowo opisał mechanizm oszustwa.
„Zauważyłem, że mogę wykorzystać lukę w procedurze, więc dopisywałem do wyroków koszty, które sąd później przelewał stronom postępowań. Typowałem takie sprawy, w których sąd nie orzekł o zwrocie kosztów. Przerabiałem takie wyroki, dopisując nakaz zwrotu kosztów, a później wysyłałem dokumenty do wydziału finansowego. Po wykonaniu czynności usuwałem zapisy, żeby nie było śladu” - odczytał wyjaśnienia oskarżonego sędzia.
Tomasz R. wyjaśnił też, że na potrzeby procederu założył nie mniej niż 20 rachunków bankowych. Starał się otwierać jeden rachunek dla jednego przelewu.
Według prokuratury oskarżony wskazywał w spreparowanych dokumentach własne rachunki bankowe jako konta stron postępowań sądowych, więc sąd przelewał pieniądze na jedno z kont oskarżonego. Fakt posiadania wielu rachunków w kilku bankach prokuratura zinterpretowała jako „pranie pieniędzy”, czyli próbę udaremnienia lub utrudnienie możliwości stwierdzenia, że wyłudzone pieniądze pochodziły z przestępstwa.
Na pytanie sędziego, po co otworzył ponad 20 kont w różnych bankach, skoro nie chciał niczego zataić, oskarżony wyjaśnił, że nie miał na celu ukrywania pieniędzy, ale obawiał się, że jego działanie zostałoby wykryte. - Ktoś mógł zwrócić uwagę na to, że pieniądze dla różnych stron postępowań są przelewane na jedno konto. Ja nie ukrywałem pieniędzy, ale wydawałem je - na dom, na samochody, na siebie - powiedział oskarżony.
- Po złożeniu przez oskarżonego wyjaśnień powstaje spór co do oceny prawnej jednego z zachowań, które jest podstawą zarzutów oskarżyciela, czyli przestępstwa prania brudnych pieniędzy i świadomości tego mojego klienta - powiedział PAP obrońca Tomasza R. mecenas Igor Retecki. Chodzi o to, czy oskarżony otworzył liczne konta bankowe, by ukryć pieniądze, czy miało to być jedynie zamaskowanie prowadzonej działalności.
W jednym z przesłuchań w śledztwie, które odczytał sędzia, oskarżony wyjaśnił, że rozpoczął proceder wyłudzania pieniędzy z sądu, bo wtedy mało zarabiał, spłacał kredyt na studia, a w dodatku chciał wszystkim imponować, czuć się kimś i chciał udowodnić, że jest coś wart. Z czasem - jak określił - uzależnił się od tego.
Zaznaczył, że żona nie wiedziała o niczym, a on nawet wycofał pełnomocnictwo do swojego konta, żeby nie miała podglądu wpływów. Kiedy pytała o akta sądowe, które znalazła, tłumaczył, że wziął pracę do domu.
- To co ukradłem, włożyłem w dom. Jestem przekonany, że mój majątek pozwala na pokrycie szkody. Nie mam zamiaru uciekać przed odpowiedzialnością, ani ukrywać się - powiedział oskarżony w śledztwie. W rezultacie aresztowany na początku śledztwa mężczyzna został zwolniony i przed sądem odpowiada z wolnej stopy. Już w śledztwie złożył deklarację pokrycia szkody i chęć dobrowolnego poddania się karze.
Według prokuratury, w ciągu 10 lat (od stycznia 2015 do zatrzymania go w styczniu 2025 r.) wykorzystywał miejsce pracy i dostęp do akt, dokumentów i systemów sądowych, wprowadzał w błąd służby finansowe sądu, dzięki czemu wyłudził ponad 3,1 mln zł.
Oskarżony został zatrzymany w styczniu 2025 r. w siedzibie sądu w Łodzi. Podczas przeszukania jego domu znaleziono akta główne kilku postępowań sądowych.
Tomaszowi R. grozi do 15 lat więzienia. Przed sądem odpowiada z wolnej stopy. (PAP)
jus/ agz/ ał/