Pożar w fabryce aerozoli. Śledztwo poprowadzi Prokuratura Okręgowa w Słupsku
Prokuratura Okręgowa w Słupsku będzie gospodarzem śledztwa dotyczącego pożaru w fabryce aerozoli w Charnowie w gm. Ustka. Postępowanie poprowadzi w kierunku spowodowania niebezpiecznego zdarzenia zagrażającego mieniu w wielkich rozmiarach – poinformował rzecznik prokuratury Paweł Wnuk.
Prok. Wnuk, informując w poniedziałek o wszczęciu śledztwa przez Prokuraturę Okręgową w Słupsku, zaznaczył, że oględziny na miejscu zdarzenia przeprowadzone zostaną najwcześniej w środę.
Wskazał, że ma to związek z prowadzoną akcją gaśniczą. Ta musi być zakończona, przebywanie w zgliszczach fabryki nie może stanowić zagrożenia dla ludzi. Dopiero wówczas kryminalni pod nadzorem prokuratora i przy udziale biegłego z zakresu pożarnictwa przeprowadzą oględziny, by zabezpieczyć ślady kryminalistyczne i ustalić przyczynę pożaru.
Prok. Wnuk poinformował, że śledztwo prowadzone będzie w kierunku spowodowania niebezpiecznego zdarzenia w postaci pożaru, który zagrażał mieniu w wielkich rozmiarach. Za popełnienie tego czynu grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności.
- W śledztwie tym zostanie także zbadany wpływ zaistniałego pożaru na środowisko naturalne – dodał prokurator.
Do pożaru na terenie zakładu produkującego aerozole doszło w niedzielę przed godz. 13 w miejscowości Charnowo w gm. Ustka w powiecie słupskim. W kulminacyjnym momencie akcji gaśniczej z żywiołem walczyło 60 zastępów PSP i OSP. Z okolicznych gospodarstw ewakuowano 20 mieszkańców i osiem osób z zakładu. Nikt nie został poszkodowany.
W poniedziałek, po godz. 10.00, jak przekazał PAP rzecznik słupskiej PSP kpt. Piotr Basarab, ewakuowani mieszkańcy mogli wrócić do swoich domów.
Dodał, że dogaszanie tlącego się pogorzeliska trwa. – Jesteśmy na końcowym etapie tych działań, ale nie wyjedziemy z tego miejsca, dopóki nie będziemy pewni, że jest tu bezpiecznie i wszystkie zarzewia ognia zostały znalezione i ugaszone - powiedział kpt. Basarab.
Na miejscu nadal pracuje kilka zastępów straży pożarnej.
Kpt. Basarab pytany na porannym briefingu prasowym o to, jak wygląda zakład w środku, wyjaśnił, że „ratownicy w częściach magazynowych i w częściach produkcyjnych poruszają się pomiędzy rozerwanymi opakowaniami ciśnieniowymi, które wybuchały przez kilka godzin w trakcie wczorajszych działań”.
Odnosząc się do pytania o przyczyny pożaru odparł, że strażacy przypuszczają, iż „wybuchł on w części otwartej, czyli nie w samych halach, ale to jest tylko przypuszczenie”. - O przyczynach nie możemy na tę chwilę jeszcze mówić - zaznaczył. Dodał też, że nie ma „informacji, aby jakakolwiek osoba cywilna lub ratownik ucierpiał podczas działań”.
Mówiąc o skali zniszczeń, Basarab przekazał, że „spłonęło około 6 tysięcy metrów kwadratowych hali”. - To jest ciąg technologiczny, hala ma kształt podkowy, przylegają do niej różne budynki mniejsze, są budynki sąsiednie. Zniszczenia są dosyć potężne. Myślę, że ponad 50 proc. zakładu, jeżeli chodzi o zabudowania zostało zniszczone. Oprócz tego infrastruktura ruchoma magazynowana na zewnątrz obiektów - powiedział.
W fabryce aerozoli, w której wybuchł pożar - jak informował w niedzielę na briefingu przedstawiciel starostwa powiatowego w Słupsku - pracuje około 400 osób. (PAP)
ing/ jj/ mark/ agz/ ktl/