Prezes NRL: lekarze, którzy nie rozumieją, czym jest nasz zawód, powinni być z niego usunięci
Lekarze, którzy nie rozumieją, czym jest nasz zawód, powinni być z niego usunięci – powiedział w środę prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Łukasz Jankowski. Jak dodał, trwa analiza wniosku o zawieszenie prawa do wykonywania zawodu Dawidowi Kacprzykowi.
- Naczelny Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej wszczął postępowanie w sprawie lekarza-polityka ze Szpitala Południowego, który miał dopuścić się czynów zagrażających zdrowiu i życiu pacjentów. Analizowany jest wniosek o zawieszenie mu prawa wykonywania zawodu – poinformował prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Łukasz Jankowski na środowym spotkaniu z dziennikarzami.
Szef samorządu lekarskiego zaapelował też do prokuratury o jak najszybsze podjęcie działań o charakterze karnym.
Nie może być tak, że lekarz ordynator, kierujący oddziałem koordynator czy dyrektor, ma legitymację partyjną, bo to prowadzi do ogromnych nadużyć
Zaapelował do premiera o to, by jak najszybciej wprowadzić rozdzielenie polityki od ochrony zdrowia.
Szef izby zaapelował do opinii publicznej o nieocenianie całego środowiska medycznego przez pryzmat nagannego zachowania jednego lekarza.
Jestem przekonany, że 99,9 proc. lekarzy każdego dnia walczy o zdrowie i życie pacjentów, utrzymując na swoich barkach niewydolny system. Natomiast ten maleńki odsetek osób, które nie rozumieją, czym jest nasz zawód, musi zostać z niego po prostu usunięty, a ich sprawa dogłębnie wyjaśniona
Według doniesień portalu Zero.pl lekarz Dawid Kacprzyk, który był koordynatorem SOR-u w Szpitalu Południowym, a także radnym KO warszawskiej dzielnicy Ursus, miał w trakcie specjalizacji z anestezjologii zarobić w ubiegłym roku 1,6 mln zł, a na prowadzonym przez niego oddziale politycy Koalicji Obywatelskiej mieli być przyjmowani bez kolejki.
W ubiegłym tygodniu Kacprzyk zrezygnował z członkostwa w KO, a w czwartek z mandatu radnego dzielnicy Ursus; lekarz zwrócił też szpitalowi część wypłaconych mu pieniędzy, które placówka musiał mu oddać ze względu na brak możliwości zaksięgowania. W szpitalu trwa kontrola ratusza i Narodowego Funduszu Zdrowia. Audytem objęto także SOR-y we wszystkich miejskich szpitalach.
Szef NRL: żądamy od premiera ujednolicenia czasu pracy lekarzy
Przewodniczący NRL przedstawił podczas konferencji prasowej wyniki ankiety przeprowadzonej wśród lekarzy. Medycy opowiedzieli się w niej za rozwiązaniami, które według nich powinny zostać wprowadzone w celu zreformowania systemu ochrony zdrowia.
- Żądamy od pana premiera ujednolicenia czasu pracy lekarzy, niezależnie od formy zatrudnienia - powiedział szef samorządu lekarskiego. Wyjaśnił, że maksymalny czas pracy - niezależnie od tego, czy medyk jest zatrudniony na etacie, czy też pracuje w oparciu o kontrakt, miałby wynieść do 78 godzin tygodniowo (nieco ponad 300 miesięcznie).
Samorząd chce też zmiany wyceny procedur medycznych. - Nieprawidłowa wycena doprowadziła do wręcz kosmicznych zarobków lekarzy. (...) To musi się skończyć, to demoralizuje młodych ludzi. To rozwarstwienie budzi zrozumiałe emocje - stwierdził Jankowski.
Wskazał też na konieczność odpolitycznienia ochrony zdrowia - wśród postulatów z badania znalazł się też wniosek o wprowadzenie zakazu łączenia posiadania legitymacji partyjnej z funkcjami kierowniczymi w ochronie zdrowia.
Jankowski ponowił też apel o spotkanie z premierem Donaldem Tuskiem. Dodał, że samorząd zwracał się o to dwukrotnie.
We wtorek szef rządu odniósł się do wstępnych wyników kontroli Najwyższej Izby Kontroli dotyczących m.in. czasu pracy lekarzy i kominów zarobkowych, które wykazały nieprawidłowości, np. dyżury „po 488 godzin w miesiącu lub 120 godzin non stop”. Zapowiedział prace nad reformą systemu. (PAP)
kub/ kcz/ akar/ mark/ kgr/