Repetowicz dla PAP: Teheran wykorzystuje propagandę i śmierć Chameneia do mobilizacji społeczeństwa
Po ataku na Iran Teheran nasilił działania propagandowe. Zdaniem Witolda Repetowicza z Akademii Sztuki Wojennej, narracje Iranu będą podkreślać determinację, mobilizować społeczeństwo i minimalizować straty, a śmierć ajatollaha Alego Chameneia wykorzystywać do podsycania protestów szyickich.
W niedzielę przedstawiciele Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej przekazali, że USS Abraham Lincoln – jeden z dwóch amerykańskich lotniskowców zaangażowanych w operacje w rejonie Zatoki Perskiej – został rzekomo trafiony czterema rakietami balistycznymi. Na platformach społecznościowych pojawiły się wygenerowane przez sztuczną inteligencję filmy przedstawiające płonącą jednostkę oraz animowane schematy obrazujące przebieg rzekomego ataku. Jeszcze tego samego dnia Pentagon zdementował te doniesienia. W nocy z niedzieli na poniedziałek serwis CNN zamieścił z kolei niezweryfikowany materiał filmowy pochodzący z irańskiej agencji informacyjnej Fars, na którym w sposób propagandowy przedstawiono tunele pełne dronów i kontenerowych wyrzutni rakiet czekających rzekomo na uruchomienie. Podobne nagrania zalewają internet, często w formie niezweryfikowanych wideo i fake newsów.
Jak podkreślił w rozmowie z PAP Witold Repetowicz, ekspert ds. Bliskiego Wschodu z Akademii Sztuki Wojennej, w warunkach wojennych tego typu strategia informacyjna jest zjawiskiem typowym. Jednocześnie determinacja Republiki Islamskiej do obrony swojego istnienia nie jest deklaracją propagandową, lecz faktem, a obecne przesłanki nie wskazują na jej osłabienie w najbliższym czasie.
W związku z trwającym od soboty amerykańsko-izraelskim uderzeniem na Iran, irańskie przekazy propagandowe z jednej strony manifestują determinację kraju i społeczeństwa do obrony, a z drugiej nagłaśniają doniesienia o stratach cywilnych, jednocześnie minimalizując informacje o stratach wojskowych.
W wyniku ataku przeprowadzonego na rządowy kompleks w Teheranie w sobotę zginęli najwyższy przywódca Iranu, ajatollah Ali Chamenei, dowódca Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej Mohammad Pakpur oraz doradca ds. bezpieczeństwa Ali Szamchani. Irańskie media początkowo nie ujawniały tych informacji, lecz w niedzielę irańska telewizja państwowa podała je oficjalnie.
Zdaniem Witolda Repetowicza, Iran jest przygotowany na straty wynikające z amerykańsko-izraelskiego ataku, co nie jest elementem propagandy. Natomiast – jak podkreślił – śmierć ajatollaha Chameneia jest i będzie wykorzystywana przez irańską propagandę, przede wszystkim poprzez akcentowanie niezgodności ataku na przywódcę z prawem międzynarodowym oraz przedstawianie go w kontekście męczeństwa. Ma to mobilizować społeczności szyickie na całym świecie do protestów i działań odwetowych. – To zresztą już się dzieje. Mamy atak na ambasadę USA w Iraku, działania w Bahrajnie i w kilku innych miejscach – wskazał rozmówca PAP.
Ponieważ - według eksperta - jedność narodu wobec ataku amerykańsko-izraelskiego jest wątpliwa, władze Iranu próbują konsolidować społeczeństwo wokół narracji podkreślającej straty cywilne, np. w kontekście ofiar zbombardowania szkoły dla dziewcząt w Minab, gdzie mogło zginąć nawet 150 osób.
Repetowicz zaznaczył, że nie istnieją wiarygodne sondaże dotyczące rzeczywistego poparcia dla władz Iranu. – Nie jest tak, że władze mają przeciwko sobie 99 proc. społeczeństwa, ale też nie jest tak, że 99 proc. je popiera. Nawet jeśli 60 proc. kontestuje islamską republikę, to wciąż pozostaje 20–30 proc. bazy poparcia, którą można mobilizować spontanicznie i niespontanicznie – ocenił ekspert.
Zwrócił przy tym uwagę, że w odróżnieniu od propagandy w innych regionach świata, gdzie istotnym nośnikiem są platformy społecznościowe, w przypadku Iranu dominują tradycyjne „media” państwowe, telewizja, a także „meczety i ulica”.
Teheran - jak wspomniał ekspert - sięga też po tradycyjne, kolportowane od dawna narracje, jak choćby ta, że jego program nuklearny jest realizowany wyłącznie w celach pokojowych.
Repetowicz uczulił, że w kontekście wojny na Bliskim Wschodzie należy oddzielić narracje Iranu od narracji innych aktorów, takich jak Rosja. – Tu nie ma jedności celów. Dla Republiki Islamskiej celem jest przetrwanie, natomiast Rosja jest zainteresowana eskalacją i będzie cynicznie wykorzystywać tę sytuację do ataku na USA, bez woli jakiejkolwiek pomocy Iranowi – podkreślił ekspert.
Zapytany o to, czy przekazy propagandowe Teheranu – świadomie lub nie – są podchwytywane przez niektóre środowiska na Zachodzie, Repetowicz ocenił, że w zasadzie dotyczy to wyłącznie sfery prorosyjskiej. W niej Chamenei i inni irańscy liderzy są idealizowani, przy równoczesnym demonizowaniu strony amerykańsko-izraelskiej.
– To naturalne, a zarazem nieco paradoksalne, bo Rosja nie ma żadnej intencji udzielenia Iranowi realnego wsparcia, a mimo to uruchamia swoją machinę propagandową, nie wyjaśniając, dlaczego nie udostępnia Iranowi np. systemów przeciwlotniczych S-400 czy samolotów Su-35 – powiedział Repetowicz. Dodał, że w tych przekazach duet amerykańsko-izraelski jest kreślony jako samo zło, choć relacje rosyjsko-izraelskie wcale nie są fatalne, co jest jednym z powodów niedostarczenia Iranowi realnej pomocy militarnej.
Zdaniem rozmówcy PAP, poza prorosyjskim środowiskiem informacyjnym, Zachód w zasadzie nie podłapuje irańskich narracji. Wręcz przeciwnie – powszechnie panuje przekonanie, że po pierwszym uderzeniu reżim nie będzie miał możliwości odpowiedzi i upadnie. – To iluzje. Podobnie jak iluzją jest wiara, że wszystko zakończy się powrotem Rezy Pahlawiego (mieszkający w USA syn obalonego w 1979 r. ostatniego szacha Iranu, zapowiadający przeprowadzenie zmian demokratycznych w tym kraju – PAP) do Teheranu – ocenił ekspert.
Jego zdaniem takie przekonanie jest szkodliwe i zwiększa ryzyko sukcesu narracji rosyjskich. – Następuje inflacja oczekiwań w zakresie tego, co ma zostać w tej wojnie osiągnięte. Bo przecież jej cele strategiczne nie zostały zdefiniowane. Natomiast cel Republiki Islamskiej jest jasny – to przetrwanie. Więc niezależnie od tego, jak zostanie osłabiona, jeżeli przetrwa, będzie to przedstawiane propagandowo jako rzucenie na kolana „Wielkiego Szatana” – podsumował Witold Repetowicz.
W sobotę Izrael i USA rozpoczęły ataki na Iran, w których zginął m.in. najwyższy przywódca tego kraju Ali Chamenei. W nocy z niedzieli na poniedziałek siły zbrojne Izraela ogłosiły, że rozpoczęły uderzenia na cele Hezbollahu w Libanie w odpowiedzi na ostrzał rakietowy ze strony tej wspieranej przez Iran organizacji. (PAP)
gru/ wm/ bst/ ktl/ grg/