Reza Pahlawi: pilot, politolog i milioner, który kreuje się na lidera irańskiej opozycji
Jest pilotem myśliwców, politologiem i milionerem, który kreuje się na lidera irańskiej opozycji, ale książę Reza Pahlawi raczej nie wpłynie na zmiany w kraju. Dla protestujących nie jest autorytetem kształtującym dynamikę wydarzeń w Iranie – powiedział PAP dr Witold Repetowicz, analityk ds. Bliskiego Wschodu.
Z kolei Ilan Berman, wiceprezes waszyngtońskiego think tanku American Foreign Policy Council i ekspert ds. Bliskiego Wschodu w rozmowie z PAP ocenił, że Pahlawi „próbuje wykorzystać okazję”, a na jego coraz liczniejsze publiczne oświadczenia „reaguje więcej Irańczyków w kraju niż to miało miejsce w czasie protestów w 2022 r.”. Zdaniem Bermana także więcej Irańczyków „niż kiedykolwiek wcześniej” chce powrotu Pahlawiego, choć ekspert zastrzegł, że nie wiadomo, czy oznacza to tęsknotę za monarchią.
– Czy Pahlawi jest gotowy wsiąść do samolotu, wrócić do Iranu i rządzić? Takie pytanie stawia sobie w USA wielu analityków. W dodatku nawet jeśli się na to zdecyduje, nie oznacza to, że Irańczycy byliby gotowi go zaakceptować – ocenił Berman i przypomniał, że sam Pahlawi w swoich wcześniejszych wypowiedziach jasno dawał do zrozumienia, że nie zamierza rządzić, ale jest gotów doradzać opozycji.
– Być może to się zmieniło albo zmieni z czasem, jeśli Pahlawi rzeczywiście dostrzeże takie oczekiwania ze strony narodu irańskiego – zauważył Berman.
Pahlawi, syn obalonego w 1979 r. szacha Mohammada Rezy Pahlawiego, wyjechał z Iranu w wieku 17 lat, żeby szkolić się na pilota latającego na myśliwcach w USA. Rewolucja zastała księcia za granicą. W Stanach Zjednoczonych zdobył także dyplom politologa na Uniwersytecie Południowej Karoliny. W latach 80., w czasie wojny iracko-irańskiej, zgłosił się na ochotnika, żeby walczyć za swój kraj, ale irańskie władze na to nie pozwoliły. Do dziś mieszka w stanie Maryland w USA. Ma żonę, Jasmin – także irańską emigrantkę – oraz trzy córki.
W ub. wtorek, kiedy trwały już ogólnonarodowe protesty w Iranie krwawo tłumione przez reżim ajatollaha Chameneiego, książę opublikował w dzienniku „Washington Post” tekst, w którym stwierdził, że „Republika Islamska wyczerpała swoją legitymację i po prawie 47 latach kraj pragnie wolności”, Iran „jest gotowy na demokratyczną transformację”, a „opozycja skonsolidowana”.
We wtorkowym wywiadzie dla CBS News 65-letni Pahlawi, który już w czerwcu ub. roku, w związku z amerykańskimi bombardowaniami irańskich ośrodków jądrowych Fordo, Natanz i Isfahan mówił o „upadającym reżimie”, podkreślił, że w Iranie trwa dziś rewolucja „w prawdziwym sensie tego słowa”.
Niektóre amerykańskie media stwierdziły, że Pahlawi wyrasta na lidera opozycji, którego Irańczycy chcą słuchać.
Jednak w opinii Repetowicza twierdzenia o konsolidacji opozycji i roli, jaką może odegrać Pahlawi, to „nadinterpretacja”, bo książę „nawet nie próbuje porozumieć się z innymi grupami opozycyjnymi”. Ekspert ocenił, że Pahlawi „nie jest jednoczącą figurą”, nawet w diasporze i nie robi nic, żeby się nią stać, „za to udaje, że na opozycji jest on i nikt więcej”.
– Na irańskiej opozycji trwa wyraźna rywalizacja między monarchistami skupionymi wokół Rezy z jednej strony a dysydentką, zaangażowaną w opór przeciwko reżimowi ajatollahów Miriam Radzawi, związaną z Ludowymi Mudżahedinami Iranu, sztucznie kreowaną przez niektóre środowiska na liderkę opozycji – podkreślił ekspert i dodał, że grupa z Radzawi na czele nie jest „opcją prodemokratyczną”, ale raczej ruchem „islamsko-komunistycznym”.
Na swojej stronie internetowej Pahlawi przedstawia się jako „adwokat świeckiego, demokratycznego Iranu”, ale – w opinii Repetowicza – związani z nim monarchiści, często „wbrew jego retoryce”, dążą do przywrócenia w Iranie monarchii w stylu, w jakim funkcjonowała ona za czasów Pahlawich.
– Nie chodzi im więc o ustanowienie wolnego, demokratycznego Iranu, ale przywrócenie rzeczywistości sprzed rewolucji 1979 r., czyli represyjnej, opartej na torturach dyktatury rządzonej przez ojca Rezy. To nie jest marzenie narodu irańskiego – stwierdził Repetowicz i podkreślił, że obecnie trudno będzie zastąpić reżimowe władze, jeśli te upadną. Ekspert zauważył, że sytuacja w Iranie to raczej „przepis na wojnę domową albo dyktaturę”, tym bardziej że w diasporze uaktywniły się także środowiska separatystyczne, np. kurdyjskie.
Niektórzy amerykańscy komentatorzy dostrzegają jednak w Pahlawim materiał na przywódcę wolnych Irańczyków. Michael Rubin, ekspert American Enterprise Institute specjalizujący się w sprawach Bliskiego Wschodu uważa, że „dyktatura nie jest dziedziczna”. Na portalu meforum.org ocenił, że Reza Pahlawi nie musi powtórzyć błędów ojca, ponieważ rozumie, jakie „ekscesy” miały miejsce, a czasy szacha kojarzą się Irańczykom nie tylko z brutalną policją i przepychem, ale również z dynamicznie rozwijającą się gospodarką.
Repetowicz, na pytanie o możliwość przeprowadzenia wyborów w Iranie, w których mógłby startować Pahlawi, odparł jednak, że syn ostatniego szacha „nie ma kwalifikacji”.
– Poza tym, że jest księciem, on nie przepracował ani jednego dnia w życiu i budzi niechęć zarówno dużej części diaspory, jak i społeczeństwa irańskiego – podkreślił ekspert i dodał, że brakuje mu charyzmy, którą miał jego dziadek, założyciel dynastii Pahlawich, oraz że „żyje z pieniędzy wywiezionych z Iranu”.
Rezydencję Pahlawiego w stylu georgiańskim, usytuowaną w bogatej dzielnicy niedaleko rzeki Potomak w Maryland – jak wynika z tekstu na portalu realtor.com – wyceniano w 2024 roku na ponad 3 mln dolarów. To z tego domu w ub. tygodniu wezwał Irańczyków za pośrednictwem mediów społecznościowych do wyjścia na ulice.
Większość majątku rodziny Pahlawich została skonfiskowana przez reżim irański, ale – jak podają amerykańskie media – uważa się, że książę żyje z aktywów ukrytych za granicą przed rewolucją. Sam Pahlawi, cytowany przez Voice of America, twierdzi, że nie ma innego zajęcia poza pracą na rzecz „wyzwolenia Iranu” i otrzymuje darowizny od Irańczyków, którzy go popierają.
Dynastia Pahlawich została założona w latach 20. XX wieku przez dziadka Rezy – analfabetę aż do trzydziestego roku życia. Jego syn, Mohammad Reza Pahlawi, został oskarżony o korupcję. Jak w styczniu 1979 r. pisał „New York Times”, bankowcy szacowali wtedy majątek szacha i jego rodziny na ponad miliard dolarów.
Według dziennika fortuna Pahlawich na Bliskim Wschodzie ustępowała jedynie posiadłościom dynastii Saudów. Posiadali oni udziały m.in. w 17 bankach i towarzystwach ubezpieczeniowych, 25 firmach przemysłu metalowego, 8 firmach górniczych, 10 przedsiębiorstwach materiałów budowlanych, 43 firmach spożywczych oraz kontrolowali 70 procent oferty hotelowej Iranu.
Wtorek jest siedemnastym dniem masowych demonstracji, w których Irańczycy wyrażają sprzeciw wobec problemów gospodarczych kraju oraz rządów ajatollaha Chameneigo, który w 1989 r. objął władzę po śmierci Ruhollaha Chomeiniego (przywódcy rewolucji islamskiej z 1979 r.). Protesty objęły wszystkie 31 prowincji kraju i gromadzą dziesiątki tysięcy osób. Wystąpienia są brutalnie tłumione przez służby, które według relacji strzelają do ludzi z ostrej amunicji.
Według organizacji pozarządowej Iran Human Rights (IranHR) do tej pory zginęło co najmniej 648 osób, ale niektóre doniesienia mówią nawet o 6 tys. zabitych.
Anna Gwozdowska (PAP)
agw/ gru/ bst/ mhr/ grg/