Sarah Schleper i Lasse Gaxiola - pierwszy duet matka-syn w historii zimowych igrzysk
Sarah Schleper i jej syn Lasse Gaxiola zapisali się w historii Zimowych Igrzysk Olimpijskich Mediolan-Cortina 2026 jako pierwszy duet matka-syn, który startuje na tych samych igrzyskach. Ów wyjątkowy moment w dziejach sportu jest wynikiem niezwykłej drogi, jaką oboje przebyli, zanim znaleźli się na stokach północnych Włoch. „Jestem z niego taka dumna” – podkreśla Schleper, dla której jest to siódmy w karierze start w tej prestiżowej imprezie.
Sarah Schleper, urodzona w Colorado i przez wiele lat reprezentująca Stany Zjednoczone, z biegiem lat stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych współczesnych narciarek alpejskich. W 1997 roku została srebrną medalistką mistrzostw świata juniorów w austriackim Schladming. Jej kariera olimpijska rozpoczęła się rok później i trwa dziś, co czyni ją pierwszą kobietą, która wystąpiła w siedmiu edycjach igrzysk. Jest ona zarazem najstarszą zawodniczką tej dyscypliny, startującą w Zimowych Igrzyskach Olimpijskich – 19 lutego skończy 47 lat. Po otrzymaniu meksykańskiego obywatelstwa poprzez małżeństwo z trenerem Federico Gaxiolą, Schleper zaczęła występować w barwach Meksyku. Na otwarciu tegorocznych igrzysk pełniła zaszczytną rolę chorążej reprezentacji kraju.
Podczas igrzysk w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo narciarka zapisała się w historii z jeszcze jednego powodu – na stoku pojawił się także jej 18-letni syn. Lasse Gaxiola, tak jak jego mama reprezentujący Meksyk w narciarstwie alpejskim, zadebiutował jako olimpijczyk w tym samym wieku, w którym niegdyś debiutowała Schleper.
Cały świat poznał Lasse, gdy jako 3-latek został wzięty na ręce przez swoją mamę podczas jej pożegnalnego przejazdu w Pucharze Świata w Lienz w 2011 roku. Razem z nim dojechała do mety.
Podczas obecnych igrzysk ich starty odbyły się na różnych arenach – Sarah rywalizowała w Cortinie d’Ampezzo, a Lasse w Bormio. „To trudne, bo jesteśmy w dwóch różnych miejscach. Z drugiej strony to chyba dobrze, bo może doświadczyć igrzysk olimpijskich jako odrębna jednostka, zamiast słuchać, jak mu mówię: 'Och, musisz zrobić to czy tamto'. A ja zawsze próbuję mu udzielać zbyt wielu rad. Nie da się przestać być mamą i być tylko koleżanką z drużyny, więc cieszę się, że nie jest cały czas tuż obok mnie” – zdradziła narciarka w rozmowie z portalem Olympics.
Gaxiola z radością idzie w ślady utytułowanej matki. „Czasami chciałbym, żeby była tu ze mną, żebyśmy mogli razem doświadczyć wszystkiego. Wspaniale jest się jej odwdzięczyć, bo nauczyła mnie wszystkiego, co wiem o narciarstwie” – powiedział syn sportsmenki.
W supergigancie olimpijskim kobiet, w którym rywalizowała 12 lutego, Schleper zajęła 26., a więc ostatnie miejsce wśród zawodniczek, które ukończyły przejazd. Tuż po niedzielnym starcie w slalomie gigancie, w którym to została ostatecznie zdyskwalifikowana, opuściła Cortinę d’Ampezzo i udała się w pięciogodzinną podróż do Bormio, aby w poniedziałek obejrzeć występ swojego syna w slalomie. Gaxiola nie ukończył zawodów, wypadając z trasy. Natomiast w slalomie gigancie, w którym startował 14 lutego, zajął 53 miejsce. (PAP Life)
iwo/ag/ grg/