Sikorski: geograficzna odległość od Rosji nie chroni przed działaniami Putina
Geograficzna odległość od Rosji, jak w przypadku Hiszpanii, nie chroni przed destabilizującymi działaniami Władimira Putina – powiedział wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski w wywiadzie dla hiszpańskiego dziennika „El Mundo”.
Według Sikorskiego „zagrożenie ze strony Rosji ma wiele wymiarów”; w przypadku Polski jest to np. destabilizowanie granicy z wykorzystaniem napływu imigrantów przez Białoruś, czy wtargnięcie dronów wystrzelonych z Rosji i Białorusi.
„Oczywiście geografia ma znaczenie i to normalne, że zagrożenie ze strony Rosji jest postrzegane (w Hiszpanii) inaczej niż w Polsce” – zauważył szef MSZ. Podkreślił jednak, że Rosja również ingerowała w politykę Hiszpanii, wspierając katalońskich separatystów, a destabilizacja przez Kreml państw afrykańskiego Sahelu „może mieć konsekwencje dla Hiszpanii”.
Dlatego niebezpieczne jest myślenie, że geograficzna odległość od Moskwy chroni przed zamiarami Putina, jego kampaniami dezinformacyjnymi i terroryzmem państwowym, zabijaniem i zamachami na europejskiej ziemi.
Szef MSZ podkreślił w wywiadzie, że Rosja „wydaje miliony dolarów na polaryzację społeczeństwa europejskiego, podsycając kontrowersje i fałszywe informacje”. Zaznaczył też, że „Chiny nie mogą być postrzegane jako sojusznik”, gdyż „starają się one wykorzystywać słabości Europy przy każdej okazji”.
Zdaniem wicepremiera Europa powinna zwiększać wydatki na obronność. Przypomniał, że celem Polski jest 4,8 proc. PKB. „Nasza bliskość względem Rosji ułatwia proces zbrojeń, Hiszpania ma natomiast inną perspektywę geograficzną” – zauważył Sikorski.
Hiszpania to jedyny kraj NATO sprzeciwiający się wydatkom na obronność na poziomie 5 proc. PKB, co spotkało się z krytyką sojuszników, w tym USA. Jak utrzymuje rząd w Madrycie, dla osiągnięcia celów Sojuszu wystarczą środki na poziomie 2,1 proc.
Sikorski nie poparł pomysłu utworzenia europejskiej armii, ponieważ „oznaczałoby to likwidację armii krajowych”. Jak dodał, państwa UE powinny lepiej wykorzystywać instrumenty wspólnotowe w zakresie obronności, a także tworzyć wspólne bataliony szybkiego reagowania na sytuacje kryzysowe – również w takich krajach, jak Libia, gdzie UE musi bronić swoich interesów w obliczu rosyjskiej ingerencji.
„W takich okolicznościach powinniśmy być w stanie działać militarnie bez ciągłego polegania na Stanach Zjednoczonych” – zauważył szef MSZ.
Wywiad dla „El Mundo” został przeprowadzony w Barcelonie, gdzie Sikorski uczestniczył w poniedziałek w dorocznym spotkaniu Cercle d’Economia oraz spotkał się ze swoim hiszpańskim odpowiednikiem Jose Manuelem Albaresem. (PAP)
mrf/ ap/ js/ know/