Starmer z jasną deklaracją nt. swojej przyszłości. Zapewnił ministrów
Premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer powiedział we wtorek członkom swojego rządu, że zamierza pozostać na stanowisku, i podkreślił, że proces zmiany lidera partii nie został uruchomiony - przekazało jego biuro. Według mediów rezygnacji Starmera domaga się co najmniej trzech członków rządu.
- Jak powiedziałem wczoraj, biorę na siebie odpowiedzialność za wyniki tych wyborów i za wprowadzenie zmian, które obiecaliśmy. Ostatnie 48 godzin było dla rządu okresem destabilizacji, co wiąże się z realnymi kosztami gospodarczymi dla naszego kraju i dla rodzin. Partia Pracy ma procedurę kwestionowania przywództwa, która nie została uruchomiona. Kraj oczekuje od nas, że będziemy kontynuować sprawowanie władzy. Właśnie to robię i właśnie to musimy robić jako rząd - powiedział Starmer na początku posiedzenia gabinetu.
Co dalej ze Starmerem?
Odbywa się ono w atmosferze narastającej presji na Starmera w związku z dotkliwymi porażkami Partii Pracy w czwartkowych wyborach lokalnych w Anglii oraz w wyborach do parlamentów Szkocji i Walii. Nałożyły się one na ciągnące się od miesięcy kontrowersje wokół nominowania wpływowego polityka laburzystów Petera Mandelsona na ambasadora w USA, mimo jego znajomości z nieżyjącym już amerykańskim finansistą i przestępcą seksualnym Jeffreyem Epsteinem, a także na ogólnie słabe notowania sondażowe Partii Pracy.
W poniedziałek Starmer wygłosił przemówienie - określane przez brytyjskie media jako mające zdecydować o jego przyszłości - w którym przekonywał, że zmiana przywództwa nie byłaby dobra dla kraju, i zapowiedział, że zamierza udowodnić wątpiącym w niego, iż się mylą.
Przemówienie nie uspokoiło jednak nastrojów w Partii Pracy. Już 78 posłów tego ugrupowania publicznie wezwało premiera do ustąpienia lub wyznaczenia harmonogramu swojego odejścia. To oznacza, że bardzo bliski jest próg niezbędny do ewentualnego poddania pod głosowanie przywództwa Starmera. Zgodnie z regulaminem Partii Pracy pozycję lidera może zakwestionować poseł, którego poprze co najmniej 20 proc. członków klubu poselskiego tego ugrupowania. Obecnie to wymagane minimum wynosi 81, choć na obecnym etapie nikt z laburzystów nie zadeklarował jeszcze, że chce spróbować odsunąć Starmera od władzy.
Wątpliwości co do Starmera mają już nie tylko szeregowi posłowie, ale także członkowie rządu. Według brytyjskich mediów rezygnacji premiera chce już co najmniej trzech ministrów, w tym szefowa MSW Shabana Mahmood. We wtorek przed południem rezygnację złożyła podsekretarzyni stanu w ministerstwie budownictwa, społeczności i samorządu lokalnego Miatta Fahnbulleh. Wprawdzie to dość niskie stanowisko, tym niemniej jest to pierwsza rezygnacja z rządu podyktowana utratą zaufania do Starmera.(PAP)
bjn/ akl/