Ruszył proces ws. Funduszu Sprawiedliwości, jednym z oskarżonych jest poseł Matecki
W Sądzie Okręgowym w Szczecinie rozpoczął się w poniedziałek proces posła PiS Dariusza Mateckiego i siedmiu innych oskarżonych ws. związanej z Funduszem Sprawiedliwości. Sprawa dotyczy m.in. wyłudzania środków z Funduszu Sprawiedliwości oraz tzw. prania brudnych pieniędzy.
Sprawa dotyczy tzw. wątku szczecińskiego sprawy Funduszu Sprawiedliwości, który obejmuje nieprawidłowości przy organizacji trzech konkursów Funduszu Sprawiedliwości, które - według prokuratury - od początku były przeprowadzane tak, aby wielomilionowe dotacje przyznane zostało dwóm stowarzyszeniom: Stowarzyszeniu Fidei Defensor oraz Stowarzyszeniu Przyjaciół Zdrowia. Według prokuratury, pieniądze, które uzyskane z Funduszu Sprawiedliwości zostały wydane „na inne cele, niż wskazywała dotacja".
Linia obrony Mateckiego
Akta sprawy to kilkadziesiąt tomów, natomiast sam akt oskarżenia liczy dwieście stron. W sprawie oskarżonych jest łącznie osiem osób.
Matecki uważa, że śledztwo było nierzetelnie prowadzone, a trzy postawione mu zarzuty dotyczą działań ministra sprawiedliwości, którym nigdy nie był. - Będę się więc tłumaczyć, tak jakbym był ministrem i dlaczego te podmioty powinny otrzymać środki i dlaczego wszystko było dobrze rozliczne. I dlaczego minister miał pełne prawo, żeby te środki przyznać - mówił poseł PiS w poniedziałek dziennikarzom na sądowym korytarzu.
Dodał, że postawiono mu m.in. zarzuty dotyczące przekroczenia uprawnień, a gdy wymienione w akcie oskarżenia fundacje otrzymywały środki z FS, on był miejskim radny. - Jakie uprawnienia mogłem przekroczyć? - pytał retorycznie.
Matecki ocenił, że składanie wyjaśnień będzie trwało bardzo długo. - Stron [dokumentów] ukazujących pracę tych trzech fundacji będzie kilkanaście, kilkadziesiąt tysięcy. Jedną z informacji było, że te stowarzyszenia wzięły pieniądze i nic nie zrobiły. Skoro nic nie zrobiły, no to pokażemy, czy rzeczywiście nic nie zrobiły, czy wykonywały to, co miały zapisane w umowie z Ministerstwem Sprawiedliwości - powiedział Matecki.
Zaznaczył, że popiera stowarzyszenia, którym ministerstwo przyznawało fundusze i współpracował z nimi. - I gdybym był ministrem, to przyznałbym dotację - powiedział.
Poseł PiS zapowiedział, że jako oskarżony będzie występował o przesłuchanie byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry i wiceministra Marcina Romanowskiego. Pytany, jak przesłuchać osoby, które ukrywają się przed wymiarem sprawiedliwości, na jaki adres wysłać wezwanie, Matecki stwierdził, że "chyba państwo polskie działa". - Minister Ziobro może wystąpić zdalnie - dodał. Według niego, są to "dwie kluczowe osoby, które nic nie zawiniły, żadnego przestępstwa nie popełniły".
Zarzuty dla Mateckiego
Prokuratura w marcu ub.r. przedstawiła Mateckiemu zarzuty dotyczące popełnienia łącznie sześciu przestępstw zagrożonych karą do 10 lat pozbawienia wolności. Pierwsze trzy dotyczą współdziałania z funkcjonariuszami publicznymi z Ministerstwa Sprawiedliwości – w tym ówczesnym wiceszefem resortu, obecnie przebywającym za granicą posłem PiS, Marcinem Romanowskim – przy przekroczeniu uprawnień w związku z przeprowadzeniem trzech konkursów na dotacje z FS w sposób "zapewniający ich rozstrzygnięcie na rzecz powiązanych stowarzyszeń Fidei Defensor i Przyjaciół Zdrowia" i przywłaszczenia środków w łącznej kwocie 16,5 mln zł.
Rzecznik PK prok. Przemysław Nowak wskazywał wówczas, że rozporządzenie środkami uzyskanymi legalnie, lecz wykorzystanymi w sposób sprzeczny z ich przeznaczeniem, również jest przywłaszczeniem.
Czwarty zarzucany posłowi czyn dotyczy "prania pieniędzy" – nie mniej niż 447,5 tys. zł, które według prokuratury miały pochodzić z korzyści związanych z popełnieniem przestępstw sprzeniewierzenia środków pochodzących z FS.
Kolejne dwa zarzuty dotyczą współdziałania z dyrektorami Lasów Państwowych przy fikcyjnym zatrudnieniu polityka w Centrum Informacyjnym Lasów Państwowych i Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Szczecinie. Matecki – zdaniem prokuratury – uzyskał nienależne świadczenia w łącznej wysokości 483,8 tys. złotych. Proces przeciwko trzem byłym dyrektorom LP rozpoczął się w ub.r. w Sądzie Okręgowym w Szczecinie. Matecki zeznawał w tym procesie jako świadek.
Pięciu oskarżonych stawiło się w sądzie
W poniedziałek po raz kolejny przyniósł do sądu stertę dokumentów, które mają potwierdzać, że pracował dla LP. Zwrócił uwagę, że w aktach jest informacja, iż „zamierzał od samego początku nie podejmować pracy w Lasach Państwowych”. Poseł przypomniał, że podjęcie pracy w LP ogłosił na konferencji prasowej.
- Więc trudno powiedzieć, że ukrywałem ten fakt - powiedział Matecki. - Chcę pokazać, że miałem kompetencje do tego, by być zatrudnionym przy obsłudze mediów społecznościowych w LP, że pracowałem w LP, wykonywałem swoje obowiązku zapisane w zakresie czynności - podsumował.
W poniedziałek w Sądzie Okręgowym w Szczecinie stawiło się pięciu z ośmiu oskarżonych. Zarzuty ws. przywłaszczenia środków z FS dotyczą też prezesa stowarzyszenia Fidei Defensor Adama S. oraz prezesa stowarzyszenia Przyjaciół Zdrowia Mateusza W., byłego wicewojewody zachodniopomorskiego. Łącznie prokuratura oskarża ich o popełnienie czterech przestępstw – w tym pranie pieniędzy w kwocie około 3,6 mln złotych – poprzez wypłacanie fikcyjnych wynagrodzeń i opłacanie nierzetelnych faktur.
Pięć kolejnych osób – Grzegorza W., Dorotę W., Patrycję S., Ninę W., Mikołaja W. – oskarżono o udział lub pomoc w "praniu pieniędzy" pochodzących z przestępstw na szkodę FS. Również im grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności.(PAP)
misz/tma/ mok/ kgr/